Kowalski: Poniewierany Lopetegui nauczył graczy Sevilli, jak cierpieć

Piłka nożna
Kowalski: Poniewierany Lopetegui nauczył graczy Sevilli, jak cierpieć
fot. PAP
Julen Lopetegui, trener Sevilli.

Złośliwi brytyjscy sprawozdawcy telewizyjni zauważyli, że kiedy Ole Gunnar Solskjaer przechadzał się tuż przed północą po korytarzach stadionu w Kolonii z ewidentnie zbyt małym dla niego plecaczkiem, wyglądał jak student, który schrzanił ważny egzamin. Otrzymał on bolesną lekcję od trenera Sevilli Julena Lopeteguiego, który choć niewiele od niego starszy, zaprezentował się na tle szkoleniowca Manchesteru United jak profesor.

Hiszpanie są przekonani, że awans do finału Ligi Europy i możliwość wygrania tych rozgrywek przez klub z Andaluzji po raz szósty w ciągu ostatnich czternastu lat to przede wszystkim zasługa właśnie Lopeteguiego. To jego autorskie i innowacyjne pomysły sprawiły, że - jak podkreśla to na każdym kroku prezydent Sevilli Jose Castro - wygrywa klub z kilkakrotnie mniejszym budżetem (wynosił on ostatnio 200 mln euro) niż pozostali w pokonanym polu konkurenci – m.in. Roma, Wolverhampton, Manchester United (choć we wcześniejszych latach z Unaiem Emerym za sterami Sevilla ogrywała także bogaty Liverpool Juergena Kloppa).

 

Pokiereszowani przez Baska Anglicy wyrażają się z ogromnym uznaniem o sposobie, w jaki potrafi on zarządzać drużyną i jak zwyciężał w starciach z Wilkami i United już podczas turnieju Final 8 w Niemczech. W trakcie, gdy w drugiej połowie półfinału Manchester oblegał bramkę Bono właściwie non stop i walił w nią jak w bęben, Julen nie siedział z założonymi rękami, ale grał z drużyną, wykrzykując instrukcje (bez kibiców na trybunach jest to o wiele skuteczniejsze niż z nimi) tak intensywnie, jak kupiec na arabskim bazarze. Zwracała uwagę nawet jego interakcja z sędzią technicznym, który co chwila przywoływał go do porządku i ostrzegał przed kartką lub wyrzuceniem z ławki rezerwowych. W momencie, gdy arbiter ruszał w jego stronę, ten taktycznie wykonywał trzy, cztery kroki wstecz do swojej strefy, aby po chwili ruszyć ponownie ze zdwojoną energią. To było jak ułożona choreografia...

 

ZOBACZ TAKŻE: Barcelona ogłosiła nazwisko nowego trenera


Jeśli jest w tym stwierdzeniu nieco przesady, to naprawdę bardzo niewiele. Bo Lopetegui to trener, który przez lata swojej kariery piłkarskiej i trenerskiej nauczył się cierpieć. Dzięki temu zyskał odporność i przekazuje ją obecnie swoim podopiecznym.


Jako bramkarz był wiecznym rezerwowym w wielkich klubach. W Realu Madryt za plecami Francisco Buyo, w Barcelonie za Carlesem Busquetsem, a nawet po przenosinach do Rayo Vallecano długo za Amerykaniniem Kaseyem Kellerem. Trafił też do kadry i nawet pojechał na mistrzostwa świata w USA w 1994 roku, ale oczywiście jako zmiennik Andoniego Zubizarrety. W roli trenera po wygranych mistrzostwach Europy z drużynami U-19 i U-23 (2011 i 2013) na krótko objął Porto, aby niespodziewanie przejąć pierwszą reprezentację La Furia Roja po Vicente del Bosque i spróbować przywrócić jej niedawny mistrzowski blask. Choć było wielu kandydatów z dużo lepszym CV, Lopetegui dostał posadę, bo dobrze znał młodych graczy, którzy zastępowali schodzące ze sceny gwiazdy hiszpańskiej piłki. I znakomicie poradził sobie w eliminacjach do mundial w Rosji, nie dając rywalom żadnych szans i ustawiając się w pozycji jednego z faworytów turnieju.


Bez wiedzy szefa hiszpańskiej federacji podpisał jednak kontrakt z Realem Madryt, wyleciał z kadry jeszcze przed pierwszym meczem mistrzostw, a z Realu od którego się po prostu odbił, po kilku miesiącach. Znienawidzony przez przynajmniej połowę piłkarskiej społeczności w Hiszpanii (tę będącą przeciwko Realowi) był zwyczajnie uznawany za zdrajcę. Jakby nie patrzeć, przyczynił się przecież do rozbicia reprezentacji Hiszpanii przed mistrzostwami i został obarczony za jej niepowodzenie. Zdrajca, było zresztą jednym z najłagodniejszych określeń wobec Baska.

 


Kiedy przychodził do Sevilli w czerwcu 2019 roku był kandydatem, którego bardzo niewielu w Andaluzji chciało, podważany właściwie od samego początku nie miał praktycznie żadnego marginesu popełnienia błędu, I w takich warunkach nie popełnił go. Mimo wielu zainteresowanych, wbił się z Sevillą do pierwszej czwórki zespołów w La Liga, zapewniając sobie start w Lidze Mistrzów, a także dotarł do finału Ligi Europy.


Jego ojciec Jose Antonio Lopetegui był mistrzem w dyscyplinie nazywanej w kraju Basków Harrijasoketa. To charakterystyczny dla tamtego regionu sport wiejski polegający na podniesieniu jak największej liczby potężnych kamieni o różnych kształtach w jak najkrótszym czasie (w internecie można znaleźć zdjęcia, na których siłacz z Azpeitia 50 lat temu podnosi w górę niczym piórka Julena z bratem).


Analogie do tradycji rodzinnych nasuwają się same. Julen co prawda nie dźwiga kamieni, ale ciężar który unosi nie jest mniejszy niż rekordy ojca. W najbliższy piątek w finałowym meczu z Interem Mediolan, który jak podkreślają Hiszpanie też jest znacznie bogatszy i wydał ogromne pieniądze, na drużynę, która miała dłużej grać w Lidze Mistrzów, Julen może przerzucić swój najcięższy kamień w sportowym życiu.

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2019/2020 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym Polsacie, Plusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze