Szymon Rojek: Z Królem przy mikrofonie

Inne
Szymon Rojek: Z Królem przy mikrofonie
Fot. Cyfrasport
"W pracy dziennikarza sportowego fantastyczne jest, że masz szansę realizować pasję, którą masz od dawna" - pisze Szymon Rojek.

Upalne lato 2017 roku, World Games we Wrocławiu. Przejeżdżając tramwajem nad Odrą wyciągam z kieszeni telefon i sprawdzam wynik meczu na szczycie ligi... chińskiej (pamiętam, Guangzhou Evergrande zremisowało w Szanghaju z SIPG 2:2).

Tamten epizod, cokolwiek surrealistyczny, uświadomił mi coś istotnego. W pracy dziennikarza sportowego fantastyczne jest i to, że masz szansę realizować pasję, którą masz od dawna, i to, że zupełnie niespodziewanie możesz odkryć w sobie nową. Do ligi chińskiej na przykład. Albo do naszej Fortuna 1 Ligi. Do piłki ręcznej.

 

Winien jestem jeszcze kilka słów wyjaśnienia. Dosyć siebie lubię; nawet z wzajemnością. Kiedy czasami zdarza mi się mówić do siebie, stwierdzam, że całkiem ciekawy ze mnie rozmówca. Mimo wszystko nie uważam, że łamy szacownego polskiego tygodnika to odpowiednie miejsce na mój pamiętnik.

 

Z drugiej strony, taka jest konwencja cyklu tekstów na dwudziestolecie Polsatu Sport - to mają być osobiste wspomnienia...

 

ZOBACZ TAKŻE: Ważna decyzja władz La Liga w sprawie Leo Messiego. 

 

Współpracę z Polsatem Sport zacząłem jesienią 2006 roku, w zaskakujących okolicznościach. Umówiony byłem wówczas z panem Marianem Kmitą na... wywiad. Szef Polsatu Sport opowiadał czytelnikom Super Expressu, w którym pracowałem, o prawach telewizyjnych zakupionych przez stację, o nowych programach.

 

Kiedy zadałem wszystkie przygotowane pytania, okazało się, że sam mam odpowiedzieć na jedno. Czy nie chciałbym komentować w Polsacie Sport ligi portugalskiej. To zdecydowanie było wydarzenie z kategorii spełniania marzeń i realizacji pasji. Bo, co tu kryć, do Portugalii w ogólności, a do portugalskiego futbolu w szczególności słabość mam olbrzymią i nieprzemijalną.

 

A potem, nie bardzo zresztą wiadomo jak i kiedy, minęło czternaście kolejnych lat i właśnie piszę tekst z okazji okrągłych, dwudziestych urodzin Polsatu Sport. Urodzin, które wypadają dokładnie 11 sierpnia i które co roku obchodzę hucznie i radośnie. I tylko ktoś głęboko mi nieżyczliwy mógłby sugerować, że celebruję 11 sierpnia dlatego, że i ja sam mam tego dnia urodziny.

 

Wróćmy do pasji i marzeń, tym bardziej, że tych nigdy zbyt wiele. Liga Mistrzów, Liga Europy, mecze reprezentacji - to fascynacje, które każdy już przynosi ze sobą do redakcji. Podobną frajdę daje jednak odkrywanie kolejnych. O lidze chińskiej wspominałem. Miałem szczęście pracować przy niej w pierwszym sezonie po wielkiej ofensywie transferowej tamtejszych klubów. W przywołanym na początku meczu Hulk grał przeciwko Paulinho, na ławkach trenerskich siedzieli Luiz Felipe Scolari i Andre Villas Boas.

 

Zatracając się bez reszty w fascynującym (piszę to śmiertelnie serio) świecie pierwszej ligi zastanawiałem się, dlaczego żaden ekstraklasowy klub nie bierze Mateusza Cholewiaka ze Stali, co taki piłkarz jak Damian Kądzior robi w Suwałkach i kiedy Legia postawi śmiało na Radosława Majeckiego zamiast go wypożyczać.

 

ZOBACZ TAKŻE: CF: Robert Lewandowski osiągnął szczyt w Bayernie? "Mógłby teraz zagrać w innej lidze". 

 

O innych dyscyplinach, które miałem możliwość poznać z bliska, dotknąć, zrozumieć, polubić nie będę pisał na łamach Piłki Nożnej, ale ten tekst nie byłby kompletny, gdybym chociaż słowem nie wspomniał o piłce ręcznej. To jej zawdzięczam mnóstwo niezapomnianych emocji i równie dużo fascynujących znajomości.

 

No właśnie, znajomości. Ludzie, których spotykasz na stadionach, w halach, w telewizyjnym studiu. To jeden z największych przywilejów tej pracy. - Powiem panu, panie redaktorze, że ja jeszcze dzisiaj bym lepiej strzelił - mówi mi Grzegorz Lato, z którym komentuję mecz Stali Mielec. A ja, smakując zwięzłość i trafność tej recenzji, staram się nie tracić zdolności doceniania tego, że właśnie rozmawiam sobie o piłce z królem strzelców mistrzostw świata.

 

Patrzę na zdjęcia, na których aktywni na Instagramie redakcyjni koledzy i koleżanki dokumentują naszą pracę w studiu Ligi Mistrzów. I widzę kolejno: wiele sezonów w silnej zachodniej lidze, kilka tytułów mistrza Polski, trzy wielkie turnieje, kilkadziesiąt występów w reprezentacji... O, a tam z boku ja - kilka występów w reprezentacji województwa. A i to po prawdzie głównie dzięki temu, że istniało wtedy jeszcze województwo sieradzkie.

 

Raz jeszcze, ostatni - obiecuję, wrócę do ligi chińskiej. Już zawsze kojarzyła mi się będzie również z barwnymi wspomnieniami z Chin, snutymi przez komentującego z nami te rozgrywki trenera Andrzeja Strejlaua.

 

Tych wszystkich ludzi, często moich bohaterów z dzieciństwa, nie poznałbym, gdyby nie praca w Polsacie Sport. To tu, prowadząc przedmeczowe studio, spotkałem Waldemara Matysika - chyba mojego pierwszego polskiego futbolowego idola. Kiedy dowiedział się, że z reprezentacji na mundial w Meksyku najbardziej lubiłem właśnie jego, jakimś cudownym sposobem odnalazł swoje zdjęcie z tamtego czasu, podpisał i dał mi na pamiątkę. Trzymam w domu na honorowym miejscu.

 

Jest jeszcze coś, czego mogłem doświadczyć, co miałem szansę poznać przez czternaście lat pracy w Polsacie. To... telewizja. Jak powstaje, jak działa. Ilu znakomitych fachowców musi pracować w cieniu, żeby na końcu jeden czy drugi z nas mógł pokazać się przed kamerą, pogadać do mikrofonu.

 

ZOBACZ TAKŻE: Dogrywka Cafe Futbol: Kliknij i oglądaj!

 

Reporter, który wyciągnie zawodnika spod prysznica, żeby widzowie zdążyli zobaczyć wywiad; researcher, który wbiegnie na lodowisko (!) i zabierze krążek (!!), żeby hokeiści nie zaczęli grać zanim nie rozpocznie się transmisja; wydawca, który co tydzień ma tyle pomysłów, że nawet dwugodzinny program nie jest ich w stanie pomieścić; operator kamery, który w ulewnym deszczu stoi na hydraulicznym podnośniku kilkanaście metrów nad ziemią, żeby kibice widzieli na ekranie całe boisko.

 

To oni wszyscy, często zupełnie Wam nieznani, tworzą dla Was od dwudziestu lat Polsat Sport. I to im z tej okazji dziękuję i życzę wszystkiego najlepszego. Jeśli szanowni Czytelnicy pozwolicie, to również w Waszym imieniu.

Szymon Rojek, seb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze