Siedem powodów zwolnienia Jerzego Brzęczka

Piłka nożna
Siedem powodów zwolnienia Jerzego Brzęczka
Fot. Cyfrasport
Zwalniając Jerzego Brzęczka, Zbigniew Boniek całą presję wziął na siebie. To znaczy, że musiał naprawdę drżeć o los początku eliminacji mundialu i finałów EURO – już w 2021 roku

Niedawno Jerzy Brzęczek decydował o wystawianiu jedenastki Biało-Czerwonych. Nagle, 18. stycznia 2021 roku przestał pełnić funkcję selekcjonera. Problem na linii Zbigniew Boniek-Jerzy Brzęczek narastał od miesięcy. Ba, pierwsze problemy pojawiły się w pierwszych miesiącach kadencji... Oto moja lista siedmiu powodów, przez które Brzęczek stracił posadę...

1. Brzęczek stracił, czy nie stracił Roberta Lewandowskiego? Oto jest pytanie! W moim przekonaniu nigdy tak naprawdę nie pozyskał najlepszego polskiego piłkarza. Tak jak uczynił to Adam Nawałka. Poprzedni selekcjoner Biało-Czerwonych nie lubiący mówić o personaliach, postanowił na swojej pierwszej konferencji prasowej wyeksponować frazę sprowadzającą się do następującej tezy: reprezentacja Polski będzie ustawiona pod Lewandowskiego!

 

I trzymał się tego. I przyniosło to kapitalne efekty: 13 goli w eliminacjach EURO 2016, 16 bramek w eliminacjach Mundialu. U Adama Nawałki RL9 w 40 meczach strzelił 37 goli i zaliczył 8 asyst. „Lewy” miał udział w 45 trafieniach!!! Gola strzelał co 90 minut, a udział w bramce - licząc trafienia i bezpośrednie asysty - miał, co 74 minuty! U Brzęczka wygląda to o wiele gorzej, choć Lewandowski jest w życiowej formie. W 18 spotkaniach ery Brzęczka Robert trafił do siatki 8 razy i zaliczył 6 asyst. Gol co 184 minuty, gol lub asysta co 105 minut. Brzęczek „popsuł” Lewandowskiego...

 

2. Można mówić, że piłkarz jest od grania, a trener od decydowania. Jednak pozyskanie zawodnika na rzecz zespołu – takiego zawodnika! – jest kluczowe. Doskonale rozumiał to Nawałka. A Brzęczek po przedostatnim meczu swojej kadencji – z Włochami w Reggio Emilia – potrafił wypomnieć Lewandowskiemu, że „nie brał udziału w dwóch treningach”. I może dlatego kapitan Biało-Czerwonych nie rozumiał taktyki...

 

Pokazywało to jakąś skazę na charakterze selekcjonera. Mentalne nieprzygotowanie do pełnienia najważniejszej funkcji w polskiej piłce. Bo funkcja selekcjonera często jest ważniejsza niż prezesa PZPN. Buduje klimat w całej polskiej piłce. Napędza ją – także finansowo. Nie ma co ukrywać, że Boniek - powołując Nawałkę – z czasem napędził koniunkturę, która przyniosła rekordowy budżet PZPN. Jakże ważny w dobie koronawirusa.

 

ZOBACZ TAKŻE: Nawałka za Brzęczka? "Nie byłbym zaskoczony"

 

Dał też tożsamość młodych ludzi – wchodzących w zaczarowany świat futbolu - z „Lewym”, Kamilem Glikiem, Arkiem Milikiem, Kamilem Grosickim, czy choćby z Michałem Pazdanem, zwanym „ministrem obrony narodowej”. Pazdan, czy Krzysztof Mączyński pokazał moc tworzenia ze strony Nawałki. Tego zabrakło u Brzęczka, mimo że szerokość wyboru piłkarzy jest jeszcze większa, o czym świadczy liczni piłkarze w zagranicznych klubach i to grający piłkarze.

 

3. Lewandowski milczał po meczu Włochy - Polska 8 sekund, a Boniek potrzebował 8 tygodni, aby podjąć decyzję o zwolnieniu Brzęczka. Dlaczego tak długo? Wydaje się, że Boniek chciał to wszystko przetrawić. Rozważyć. Skonsultować się. Diagnoza była stanowcza. I opiera się na całokształcie pracy Brzęczka. Na pewno w czwartek na konferencji prasowej usłyszymy, że trzeba podziękować dotychczasowemu selekcjonerowi za awans na EURO 2020, za pozostanie w Dywizji A Ligi Narodów jesienią 2020, za wprowadzenie młodych piłkarzy do kadry.

 

W normalnych okolicznościach na pewno pozwoliłoby to dalej pracować. Jednak za kulisami musi być wiele argumentów, które powodują, że Boniek decyduje się na dramatyczną decyzję o zwolnieniu Brzęczka. W czasie „Prawdy Futbolu” przed Bożym Narodzeniem sam Boniek mówił o klimacie wokół kadry, który go martwi. Gdyby to były jednak tylko media (nawet ich zdecydowana większość), to Boniek by to wytrzymał. Jednak zapewne chodziło o złą energię w relacjach z drużyną.

 

4. Boniek dał życiową szansę Brzęczkowi. Jak nikt inny. Tyle, że Brzęczek wierzył w swój „dwór”, na czele z psychologiem Damianem Salwinem i dziennikarką Małgorzatą Domagalik. Brzęczek wierzył w Kubę Błaszczykowskiego... Na linii Boniek-Brzęczek zaiskrzyło po raz pierwszy już jesienią 2018 roku, gdy selekcjoner powoływał Błaszczykowskiego, który nie grał w klubie. Wówczas Kuba obronił się golem z Portugalią. Jednak w filmie „Niekochani” widać, jak rozpaczliwie próbuje apelować do kadrowiczów w Chorzowie. Już wówczas zarysowała się wyraźnie tendencja – my i oni. My to znaczy Brzęczek i jego „dwór”, a oni to znaczy cały świat zewnętrzny. Na czele z Bońkiem...

 

ZOBACZ TAKŻE: Boniek zdawał sobie sprawę z podziałów w kadrze

 

5. Nie do pominięcia jest rola psychologa Salwina, który we wrześniu 2020 domagał się rozmowy z Bońkiem. „Zibi” odmówił, ale zaczął przyglądać się temu współpracownikowi selekcjonera. Wkrótce prezes PZPN zdiagnozował, że psycholog w kadrze nie tylko pracuje za kulisami, jeśli chodzi o psychikę piłkarzy, ale i jeździ na obserwacje piłkarzy! To jakieś totalne pomieszanie z poplątaniem.

 

6. Rola Salwina niesamowicie nakreślona jest w książce „W grze”, autobiografii selekcjonera napisanej przez Domagalik. Salwin jawi się, jako ten, który „zakłada bezpieczniki”, jeśli chodzi o funkcjonowanie Brzęczka – w relacjach z zawodnikami, sztabem, działaczami, ba, sponsorami! Sam Brzęczek głosi, że stresował się przed odprawami z piłkarzami, ale dzięki Salwinowi lepiej radzi sobie w tych wystąpieniach. Legendarny trener Antoni Piechniczek przyznaje: „Psycholog może pomóc, ale nie może wchodzić w buty selekcjonera. To selekcjoner musi panować mentalnie nad kadrą, budować relacje z piłkarzami”. Co więcej – psycholog to człowiek, który powinien pracować w cieniu. Książka Domagalik wysunęła go na pierwszy plan. To kompletnie zaskakuje i narusza normalne relacje w pracy psycholog – piłkarze....

 

ZOBACZ TAKŻE: Engel za tym, by kadrę po Brzęczku prowadził Polak

 

7. Boniek zaczynając pierwszą kadencję, mówił, że chce jeździć na wielkie imprezy z reprezentacją Polski. Z Waldemarem Fornalikiem to się nie udało, ale to był wybór Grzegorza Laty. Z Adamem Nawałką wywalczył dwa awanse, z Jerzym Brzęczkiem kolejny. Jednak Boniek musiał naprawdę drżeć o los początku eliminacji mundialu i finałów EURO – już w 2021 roku. Bo teraz presję ściągnął na siebie. Wcześniej ta presja ciążyła na Brzęczku. A teraz to Boniek wziął na siebie presję. Nie wahał się. Gdyby Brzęczek został, to media dalej by strzelały do selekcjonera, a prezes PZPN byłby gdzieś w tle. Teraz wyszedł na plan pierwszy. O Brzęczku za chwilę kibice zapomną. Dziennikarze już dziś spekulują, kto będzie selekcjonerem. Na 100 procent Zbigniew Boniek już wie. I musi mieć do niego przekonanie. Inaczej nie podjąłby tej gry – na siedem miesięcy przed końcem kadencji.

 

Na czwartkowe popołudnie zaplanowana została konferencja prasowa z udziałem Zbigniewa Bońka. Podczas niej prezes PZPN wyjaśni powody decyzji, a także prawdopodobnie poda następcę Jerzego Brzęczka na stanowisku selekcjonera kadry.

 

Transmisja z tego wydarzenia w Polsacie Sport News i na Polsatsport.pl. Początek w czwartek o 15:00.

Roman Kołtoń, Prawda Futbolu

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze