Czy Probierz może pójść drogą Nawałki?

Piłka nożna
Czy Probierz może pójść drogą Nawałki?
fot. Cyfrasport
Czy Probierz może pójść drogą Nawałki?

Mimo że obserwujemy reprezentację Polski z największym od lat niesmakiem, wciąż uśmiecha się do niej szczęście. Beneficjentem tego szczęścia może stać się Michał Probierz, zupełnie jak kiedyś Adam Nawałka, który wyprowadził Biało-Czerwonych z jednego z największych kryzysów.

Oddając skalę tamtych chudych lat polskiej piłki, to było jak mojżeszowe przeprowadzenie przez suche wody Morza Czerwonego. Po braku awansu na mundial w RPA w 2010 roku, po zawalonym Euro w Polsce dwa lata później i następnej nieudanej misji wyjazdu na mistrzostwa świata do Brazylii, nieoczywisty ligowy trener, a takim był wówczas Nawałka, położył fundament pod całkiem niezły cykl czterech kolejnych imprez, na które Polacy pojechali na ogół wygrywając swoje grupy eliminacyjne.

 

ZOBACZ TAKŻE: Selekcjoner reprezentacji Polski powiedział wprost! "To jest nasza największa bolączka"

 

Probierz jest teraz tak samo nieoczywistym selekcjonerem, wszak wszelkie plebiscyty wskazywały na Marka Papszuna, i ma ledwie pięć lat mniej od 56-letniego wtedy Nawałki. Tamte początki kadry w 2013 roku były równie chropowate co teraz, kibice też z coraz większą niechęcią zaglądali na mecze kadry, a wybory personalne trenera wydawały się tyleż zaskakujące, co absurdalne. Wystarczyło jednak zaufać, dać czas, otoczyć trenera i drużynę narodową ochronnym parasolem – a trzeba przyznać, że ekipa Zbigniewa Bońka jako prezesa robiła to znakomicie – by zebrać wkrótce całkiem sensowne owoce, by w ekspresowym wręcz tempie z piłkarskiego pariasa Europy stać się drużyną, która otarła się o medal mistrzostw Europy w 2016 roku.


Czy teraz jest podobnie jak równo dekadę temu? Tak, a do Probierza i jego zespołu wciąż uśmiecha się szczęście. Bo jak nazwać sytuację, w której przegrane eliminacje w teoretycznie najsłabszej grupie dały jeszcze kolejną furtkę, jaką są baraże z niemocną przecież Estonią, a w drugim ich szczeblu z jedną z reprezentacji, z którą Biało-Czerwoni wygrywali w całkiem nieodległej przeszłości? Probierzowi, i tu trzeba oddać, że ostatnie zgrupowanie zostało wykorzystane do osiągnięcia wiążących wniosków, coraz mocniej klaruje się pierwsza jedenastka. Jeśli ma jeszcze dylematy, to albo dotyczą one obrony, która wciąż jest formacją mocno niepewną, lub bogactwa na niektórych pozycjach, bo naprawdę nieoczywistą sprawą staje się teraz wybór pierwszego bramkarza między Wojciechem Szczęsnym a Marcinem Bułką.


Odchodząc od myśli przewodniej tego tekstu i prognoz, czy Probierz może pójść drogą Nawałki, spójrzmy, jak wiele odpowiedzi dostał selekcjoner po meczach z Czechami i Łotwą. Właściwie nieodwołalnie zagrają Polacy z trójką środkowych obrońców, gdzie tylko jedna pozycja wciąż nie ma pewniaka. Ta kluczowa, na środku formacji, gdzie o jedno miejsce rywalizują Paweł Bochniewicz, Mateusz Wieteska i Patryk Peda. Chyba nawet w takiej kolejności rysuje się hierarchia między nimi, ale przez ponad trzy miesiące jeszcze wiele może się zdarzyć, zwłaszcza że właśnie defensorów naszej kadry najczęściej dotykają problemy zdrowotne. Pozycja półlewego obrońcy już na stałe przypisana jest Jakubowi Kiwiorowi. Jan Bednarek, choć próbowało go skreślać wielu selekcjonerów, a jednak każdy do niego wracał, nie powinien już stracić miejsca na prawej stronie. Nawet za cenę błędów, jakie popełnia, czy też niezdolności do wprowadzania piłki, trudno chyba spodziewać się, że Probierz zapała nagle miłością np. do Tomasza Kędziory.


Wahadła też są już znane. Świadczy o tym forma Nicoli Zalewskiego na lewej stronie i konsekwencja, z jaką trener stawia na Przemysława Frankowskiego na przeciwnej flance, choć tu nie należy zapominać o Mattym Cashu, którego z listopadowego dwumeczu wykluczył uraz, czy Pawle Wszołku. Środek pomocy jest chyba największą niewiadomą, ale po zastosowaniu aksjomatów, że niewstawianie Sebastiana Szymańskiego byłoby jawną dywersją, a polskiej reprezentacji nie stać na rezygnację z Piotra Zielińskiego, to jedyną niewiadomą staje się to, kto obsadzi pozycję nr 6 – Bartosz Slisz czy Patryk Dziczek. Z przodu również większego dylematu nie ma, właściwie z każdym zgrupowaniem przekonujemy się, że miejsce obok Roberta Lewandowskiego powinien zajmować Karol Świderski.


Na kilka miesięcy przed barażami i miejmy nadzieję, że na nieco ponad pół roku przed samym Euro, Probierz wraca stamtąd, dokąd na tym samym etapie Nawałka się dopiero wybierał. Chodzi o trudny proces ustalenia jedenastki i znalezienia filarów na deficytowych dotąd pozycjach, nie mówiąc już o wymianie pokoleniowej, która teraz wydaje się zadaniem dużo trudniejszym. Kto jeszcze zostanie powołany na pozycje rezerwowych, staje się sprawą drugorzędną, tam rotacje będą postępować bez przerwy.


W tym porównaniu Probierza do Nawałki chodzi jednak o coś więcej. Obaj szkoleniowcy ani nie przyszli na gotowe, ani sami nie byli gotowi, dopiero musieli uczyć się kadry, reprezentacyjnego sznytu, dbania o interes grupy tak sportowy, jak i mentalny. Umiejętność ta nie jest dana każdemu, ale już na wstępie widać, że obu trenerom sprzyja fortuna. Oby obecny selekcjoner tego nie zaprzepaścił.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie