Syn byłego prezesa w Ekstraklasie pod ostrzałem kibiców! Stanowcza reakcja trenera

Cracovia kończyła jesień w Ekstraklasie w roli kandydata do walki o mistrzostwo Polski. Nowy właściciel Robert Platek sprzedał najlepszych piłkarzy Mikkela Miagaarda i Filipa Stojilkovicia. – Za nami wielkie zmiany, ale trzeba się szybko przystosować i zadbać o dobre nastawienie mentalne zespołu – próbuje ratować sytuację trener Luka Elsner.

Trener Cracovii Luka Elsner gestykuluje, wskazując palcem, obok niego okrągłe zdjęcie młodego piłkarza.
Cyfrasport/informacja prasowa
Trener Cracovii Luka Elsner nie załamuje rąk po stracie liderów. Stanął też w obronie Mateusza Tabisza (z lewej)

Oczywiście fani "Pasów" mogą żałować, że Robert Platek ze sprzedażą liderów nie zdecydował się poczekać do końca sezonu. Dzięki temu drużyna miałaby większe szanse na sukces w postaci awansu chociażby do Ligi Konferencji. A zawodnik wypromowany w europejskich rozgrywkach kosztuje znacznie więcej niż ten, który sprawdził się tylko w Ekstraklasie.

Na Stojilkoviciu Cracovia zarobiła 2,5 mln euro w pół roku

Cracovia sprowadziła Stojilkovica, latem ubiegłego roku, za 500 tys. euro. Po pół roku, gdy rozegrał w jej barwach 19 meczów, zdobył siedem bramek i przy trzech asystował, wytransferowała go za trzy miliony euro do broniącej się przed spadkiem z Serie A Pisy.

 

Teoretycznie "Pasy" zrobiły zatem świetny interes. Natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę, że za sam awans do Ligi Konferencji klub mógł zarobić ponad 3 mln, a później sprzedawać zawodników jeszcze drożej, to zmienimy punkt widzenia o 180 stopni. Drogą promocji przez Europę od dwóch lat kroczy m.in. Jagiellonia, która tylko w tym sezonie na transferach zarobiła blisko 11 mln euro.

 

Ale w swych poprzednich klubach – Spezii Calcio czy Soenderjyske – Platek pokazał, że nie czeka długo, jeśli pojawia się okazja na sprzedaż piłkarza.

 

ZOBACZ TAKŻE: Najstarszy polski klub ma problem! Milioner z Ameryki milczy

 

Widać wyraźnie, że Cracovia nie była przygotowana na odejście ani najlepszego pomocnika Maigaarda, który w hierarchii długości intensywnych biegów był drugi w całej Ekstraklasie, ani najlepszego strzelca Stojilkovicia. Transfery do klubu przyszły bardzo późno, już po powrocie drużyny z Turcji. Maxime Dominguez jest kreatywnym pomocnikiem, który do "Pasów" dołączył z Toronto FC, ale lepiej go pamiętamy z Miedzi Legnica, której nie był w stanie uratować przed degradacją z Ekstraklasy trzy lata temu.

 

Ciekawie prezentuje się hiszpański 21-latek Pau Sains, który jesienią zyskiwał szlify w Realu Saragossa, drugoligowcu ze strefy spadkowej.

 

- Pau Sains to wszechstronny zawodnik, ale jest bardziej atakującym pomocnikiem niż napastnikiem. Bardziej jest skłonny do gry na skrzydłach niż w środku. Musimy się dostosować do sytuacji po odejściu Filipa i poszukać możliwych rozwiązań. Okno transferowe jest jeszcze długo otwarte. Postaramy się reagować szybko – uspokaja kibiców trener Elsner.

 

Pozyskanie Sainsa i innego 21-latka Beno Selana, z młodzieżówki Słowenii, pokazują, jaki będzie panował trend w "Pasach": zakupy obiecujących piłkarzy po atrakcyjnych cenach, rozwinięcie ich i szybka sprzedaż z zyskiem. Bez żadnych sentymentów. Natomiast kibice, którzy jesienią w sile prawie 13 tys. przychodzili na stadion, mieli nadzieję na to, że sukces piłkarzy przypieczętuje obchody 120-lecia najstarszego polskiego klubu. Niech im ktoś teraz spróbuje wytłumaczyć, że piękna rocznica rocznicą, ale biznes piłkarski ma swoje twarde prawa.

Trener Elsner nie traci wiary po rewolucji w klubie

Na domiar złego, ciężkiej kontuzji doznał kapitan Cracovii Otar Kakabadze, którego przerwa w grze potrwa trzy miesiące. Otar to nie tylko kapitan, ale najlepszy wahadłowy "Pasów", który potrafił dobrze bronić i atakować, o czy, świadczą zresztą dwie bramki i dwie asysty z rundy jesiennej.

 

Polsat Sport zapytał trenera Elsnera, czy wobec dymisji prezesa Mateusza Dróżdża, który go sprowadził pod Wawel, i przez sprzedaż kluczowych piłkarzy nadal wierzy w projekt "Cracovia atakująca podium Ekstraklasy"?

 

- Gdybym nie wierzył w to, że nawet teraz jesteśmy w stanie zrobić coś dobrego, jak miałbym tego oczekiwać od piłkarzy. Dlatego jestem pierwszy, który ma tę wiarę w sobie. Oczywiście, by odnosić sukces w piłce, potrzebujesz konsekwencji i stabilizacji, bo tak się buduje mocne zespoły. Ale istotna jest również adaptacja do zmian i właśnie znajdujemy się w tym momencie, w którym musimy się zaadaptować do nowych warunków. Oczywiście ten proces wymaga czasu i z pewnością po dwóch tygodniach nie uzyskamy odpowiedzi na pytanie, czy nam się udało. To wyzwanie wymaga czasu – podkreślił szkoleniowiec.

 

W poniedziałkowy wieczór krakowianie zmierzą się z lokalnym rywalem z Małopolski – z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza, który okupuje ostatnie miejsce w tabeli.

 

- Termalica jest świetnie przygotowana. Wygrała wszystkie zimowe mecze kontrolne – przestrzega swych podopiecznych Luka Elsner.

 

- Dam z siebie absolutnie wszystko dla tego klubu. I mój sztab zrobi to samo. Mam nadzieję, że dostaniemy piłkarzy, którzy również w Cracovii zaprezentują swe najlepsze oblicze. Tylko czas pokaże, w jakim kierunku podąży ten projekt – deklaruje słoweński szkoleniowiec.

Prezes Filipiak wszystko trenerowi Elsnerowi wyjaśniła

Czy prezes Elżbieta Filipiak, która przejęła stery w "Pasach" 7 stycznia, uspokoiła trenera po gwałtownej zmianie zarządu?

 

- Rozmawiałem z panią prezes Filipiak. Była również w Turcji na pierwszych dniach naszego obozu. Wyjaśniła mi sytuację i nową organizację klubu, zwłaszcza w sferze biznesowej. Najważniejsze, że struktura działu sportowego pozostała bez zmian: są w nim Jarek Gambal i Filip Trubalski. I mamy współpracę ze strukturą nowego właściciela – odpowiedział Elsner.

 

Z jego słów wynika, że najwyraźniej nie ma stałego kontaktu z właścicielem Platkiem, który decyduje o losach Cracovii z USA.

 

- Pana Platka poznałem w sierpniu, podczas meczu z Widzewem, a co do celów na ten sezon… Jeśli wprowadzasz tak wiele zmian w klubie w środku sezonu to ciężko przewidzieć, jak dobrze będziemy sobie radzić w lidze. Mam nadzieję, że będziemy mocni, dlatego najwięcej zależy od strony mentalnej. Nowi zawodnicy, którzy mają sporą jakość piłkarską, muszą się zintegrować z grupą i zrozumieć, co robimy. U jednych to zaskoczy od razu, a inni będą potrzebować więcej czasu – analizował trener Cracovii.

 

- Ale przekładanie teraz naszych ambicji na konkretną pozycję w lidze nie byłoby zbyt realistyczne. Nawet gdyby wszystko było w stu procentach stabilne i funkcjonujące niczym naoliwiony mechanizm, trudno byłoby o takie predykcje. Wystarczy spojrzeć na tabelę. Mamy kilka punktów straty do lidera ale też niewielką przewagę nad strefą spadkową. W tej sytuacji rozmowa o miejscach na koniec sezonu jest jak wróżenie z fusów – dodał trener.

Trener Elsner stanął w obronie Mateusza Tabisza

W przerwie zimowej do zespołu dołączył jeden z wybijających się piłkarzy rezerw Mateusz Tabisz. Zbieżność nazwisk z byłym długoletnim wiceprezesem Cracovii jest nieprzypadkowa. Mateusz jest synem Jakuba, zresztą w mediach społecznościowych, zupełnie niesłusznie, dostaje od kibiców po głowie za tatę.

 

- Wiem, że wokół Mateusza jest spore zamieszanie. Mnie najbardziej interesuje jego praca na treningach i jakość piłkarska, którą prezentuje. Cała reszta absolutnie mnie nie interesuje. Latem nie był gotowy z nami trenować, ale teraz to się zmieniło. Udowodnił spory postęp, jego silną stroną są wysokie umiejętności techniczne, staje się zawodnikiem konkurencyjnym. Jest także dobry kondycyjnie, może powtarzać sprinty i biegi na wysokiej intensywności. W ten sposób, krok po kroku, przebił się w naszej hierarchii do tego stopnia, że co najmniej może z nami trenować – chwali 18-latka.

 

- Staramy się mu pomóc w rozwinięciu jego fizyczności, bo na razie jest mocny, jeśli ucieka rywalowi w pojedynkach szybkościowych, ale jeśli przyjdzie mu wejść w kontakt fizyczny, to miewa problemy i to trzeba poprawić, podobnie jak skuteczność pod bramką. Mateusz pokazał też bojowy charakter. Wiele razy widziałem go, gdy podczas treningu otrzymuje kopniaki, po trzy, cztery, ale i tak jest w stanie kontynuować bieg z piłką. Dla mnie to wzorowy przekaz o mentalności tego piłkarza. Możecie mi zaufać, że zawsze będę dawał szanse młodym piłkarzom, o ile tylko udowodnią mi, że są w stanie pomóc zespołowi w odniesieniu zwycięstwa – zapewnił Luka Elsner.

 

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie