Polka zapłakana na IO. Związek znalazł lekarstwo. "Biomechanika ruchu"

Michał BiałońskiZimowe

Izabela Marcisz ze łzami w oczach wracała do wioski olimpijskiej w Predazzo po starcie na 10 km stylem dowolnym, w którym zajęła 40. miejsce. Choć to wynik na jej poziomie, chciała lepszego. Dyrektor sportowy PZN-u Kamil Fundanicz odsłonił nam tajniki planu naprawczego naszych biegów, by łzy wynikające ze smutku i złości zastąpiły te radości.

Izabela Marcisz, zawodniczka biegów narciarskich, udziela wywiadu, a w lewym górnym rogu w okręgu widnieje twarz mężczyzny.
Polsat Sport/Marcin Borys
Izabela Marcisz w Predazzo miała łzy w oczach po starcie na 10 km stylem dowolnym. Dyrektor sportowy PZN-u Kamil Fundanicz (z lewej) wprowadza plan naprawy polskich biegów narciarskich

Izabela Marcisz na pierwszym odcinku pomiarowym, po 1.8 km, zajmowała 27. miejsce, widać, że chciała narzucić ostre tempo, by ukończyć zwody w trzeciej, a nie czwartej dziesiątce.

 

- Po czterech latach przygotowań spodziewałam się po sobie więcej. Tym bardziej, że najlepsze wyniki miałam właśnie na 10 km łyżwą. Miałam duże oczekiwania wobec siebie, ale początek sezonu był trudny. Później dopadły mnie dwie choroby, do których doszła kontuzja pleców i to na pewno wybiło mnie z rytmu przygotowań – analizowała w rozmowie z Polsatem Sport.

 

ZOBACZ TAKŻE: Szokujące słowa 25-letniej Polki po starcie na igrzyskach. "Ostatni indywidualny bieg"

 

Wiedziała, że na trasie biegu na 10 km stylem dowolnym zostawi serce i będzie walczyć do końca.

 

- Chciałam rozpocząć mocno. Przeważnie zaczynałam albo zbyt mocno, albo zbyt wolno i zawsze to się kończyło podobnie. Dlatego chciałam zacząć mocniej, ale zabrakło mi pary. Po tylu podbiegach na trudnej trasie byłam zmęczona. To wyjątkowy dla mnie dzień i bardzo emocjonalny – wyjaśniła.

Izabela Marcisz czeka na bieg w sztafecie 4x7,5 km

Przed nią start w sztafecie 4x7,5 km, zaplanowany na sobotę, na godz. 12.

 

- Sztafety mają swój charakterystyczny klimat. Biega się je zupełnie inaczej, motywacja jest inna. To drużynówka i mam nadzieję, że wspólnie z dziewczynami będziemy bardzo zmotywowane do tego, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Mam nadzieję, że damy z siebie wszystko i będzie dobrze – poprawia jej się nastrój, gdy myśli o przyszłości.

 

Na mecie, w rozmowie z Eurosportem, podkreśliła, że w biegach "mamy różne problemy, w tym systemowe". Poprosiliśmy o rozwinięcie tej dość enigmatycznej wypowiedzi.

 

- Igrzyska olimpijskie nie są miejscem, na którym należy poruszać ten temat. Ja o nim tylko napomknęłam. Jesteśmy tutaj z Polskiego Komitetu Olimpijskiego, dlatego koncentrujemy się na startach na igrzyskach – zrobiła unik godny najlepszego pięściarza Izabela Marcisz.

Dyrektor sportowy PZN Kamil Fundanicz o uzdrawianiu polskich biegów narciarskich

Dyrektor sportowy PZN-u Kamil Fundanicz, który wywodzi się z biegów narciarskich, z optymizmem patrzy na przyszłość dyscypliny.

 

- Zwróćmy uwagę na fakt, że mamy coraz więcej zawodniczek. Wyniki nie przyjdą od razu. Konkurencja nie śpi. Kraje niezbyt kojarzące się ze sportami zimowymi realizują szkolenie bardzo często w Skandynawii. Potrafią tam siedzieć przez cały rok. Tak robią postępy – opowiada.

 

- Patrzę na punkt startowy naszych zawodniczek i jestem zadowolony z ich startu. Dwa lata temu obserwowaliśmy nieudane sezony Izabeli w czasach, gdy kadrę prowadził Lukas Bauer. Nie wiodło się wówczas nie tylko Izabeli, ale też Monice Skinder. Znamy historię choroby Elizy Ruckiej-Michałek. Aleksandra Kołodziej z roku na rok pnie się w klasyfikacji, jej straty do czołówki są coraz niższe – wylicza.

 

Kamil Fundanicz zapewnia, że przy dobrze zaplanowanej pracy i dobrej motywacji zawodniczek Polska jest w stanie wprowadzać do trzydziestki szerszą grupę zawodniczek.

 

- Cztery dziewczyny w tym gronie, to byłoby coś niesamowitego - uważa.

Polski Związek Narciarski ma w ekipie szwedzkie know-how. Martin Petersson trenował Fridę Karlsson i Ebbę Andersson

PZN ma pełne dane, które pokazują, na ile różni się praca w biegach narciarskich w Polsce od tej Szwecji, która dominuje zwłaszcza wśród pań.

 

- Różnic jest bardzo dużo, zaczynając od systemu edukacji, sposobu, w jaki funkcjonują u nich szkoły sportowe, a jak u nas, skończywszy na samym podejściu do treningu szkoleniowców i zawodników - wylicza.

 

Szwedzi, którzy w rywalizacji biegaczek na IO zdobyły pięć medali na sześć możliwych do zdobycia, oddały tylko brąz w biegu na 10 km Jessice Diggins, opierają się na celach etapowych w procesie szkolenia.

 

- Mówimy o bardzo istotnych elementach, w które musimy wyposażyć zawodnika, żeby mógł osiągać bardzo dobre wyniki w skali międzynarodowej. Mamy dane porównawcze, które pokazują, że w wielu obszarach nawet się do Szwedów w nie zbliżyliśmy – mówi szczerze dyrektor PZN.

 

- Nie możemy oczekiwać, że w rok czy dwa zmienimy coś, co nie funkcjonuje od dłuższego czasu i to w obszarach, które są od nas niezależne – rozkłada ręce.

 

Podkreśla, że kluczową rolę odgrywa infrastruktura.

 

- Jeżeli pojedziemy dzisiaj do Solleftei, skąd pochodzi Frida Karlsson czy Ebba Andersson, to przekonamy się na czym to polega. Obie zawodniczki przeszły przez ręce pracującego dla nas trenera-koordynatora Martina Perssona. Na trasach szwedzkich można zrealizować każdy typ treningu. Nachylenia podbiegów i zjazdów dają pełen pakiet możliwości treningu – tłumaczy Kamil Fundanicz.

 

Jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach.

 

- Z pozoru wydaje się, że w biegach wygrywa ten, kto szybciej przebiera nogami i rękami. Tymczasem to zupełnie nie o to chodzi. Bardzo ważną rolę pełni biomechanika ruchu, wykorzystanie sił grawitacji, ustawienie się w odpowiednich kątach. Prekursorem wzorowej techniki jest Johannes Klebo – wskazuje dyrektor sportowy PZN-u.

 

Najważniejsze, że nasz związek wprowadził już plan naprawczy. Codziennie monitoruje obciążenia treningowe narciarzy i porównuje ich do tych, jakim poddawani są Szwedzi czy Amerykanie. Na razie jest sporo do nadrobienia. Biskup i teolog z RPA Desmond Tutu użył kiedyś trafnej metafory: „Jest tylko jeden sposób, żeby zjeść słonia – kęs po kęsie”. Oczywiście nie chodziło mu zjadanie słonia, tylko realizowanie dużych projektów poprzez rozłożone w czasie etapy. Tak właśnie PZN chce zasypać różnice w obciążeniach treningowych, jakie na razie dzielą naszą elitę biegaczy od tej szwedzkiej.

 

Korespondencja z Predazzo, Michał Białoński

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie