Radość w polskim obozie po medalu Semirunnija. "W pełni na niego zasłużył"
Władimir Semirunnij zdobył srebrny medal w biegu na 10 000 metrów podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. Tuż po sukcesie reprezentanta Polski, w rozmowie z Marcinem Lepą z Polsatu Sport, głos zabrali prezes PZŁS, Rafał Tataruch oraz szef polskiej misji olimpijskiej i dyrektor sportowy PZŁS, Konrad Niedźwiedzki.

Reprezentant Polski długo utrzymywał się na prowadzeniu, jednak w przedostatniej parze fenomenalny występ zanotował nastoletni Czech, Metodej Jilek. Młody zawodnik pokonał dystans w czasie 12:33.44 i zepchnął naszego panczenistę na drugi stopień podium.
- To emocje trudne do opisania, w jednej chwili czuliśmy chyba wszystko na raz. Teraz pozostały już tylko łzy szczęścia i niesamowita ulga, "luz", który spłynął na całe ciało. Wydarzyło się coś niezwykłego, to przepiękna chwila. Poświęciliśmy osiem lat ciężkiej pracy, by doprowadzić polskie łyżwiarstwo szybkie do tego miejsca. Jesteśmy na dobrej drodze, by takie sukcesy zdarzały się częściej - powiedział Rafał Tataruch, prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
ZOBACZ TAKŻE: Drugi polski medal na igrzyskach! Semirunnij na olimpijskim podium [ZDJĘCIA]
To już drugi krążek dla Biało-Czerwonych na igrzyskach Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Wcześniej srebro w skokach narciarskich na normalnym obiekcie wywalczył Kacper Tomasiak.
- To niezwykle pozytywny, pracowity i ambitny człowiek. Jest otwarty, po prostu da się lubić. Myślę, że właśnie dlatego tak błyskawicznie zaaklimatyzował się w naszej kadrze i poczuł wielkie wsparcie w zespole. Aby utrzymać tak mocne, a także równe tempo przez ponad 12 minut, trzeba wylać litry potu na treningach. Pracował na ten sukces bardzo długo i w pełni na niego zasłużył - ocenił Konrad Niedźwiedzki, szef polskiej misji olimpijskiej i dyrektor sportowy PZŁS.
Warto przypomnieć, że Semirunnij reprezentuje polskie barwy od niedawna. W 2025 roku przywiózł dwa medale z mistrzostw świata w Hamar (srebro na 10 000 m i brąz na 5000 m). Z kolei w styczniu tego roku błyszczał podczas mistrzostw Europy w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie triumfował na 5000 m i był drugi na 1500 m.
– Był spokojny. Wiedział, że zostawi serce na lodzie. Choć każdy sportowiec jedzie na igrzyska walczyć o złoto, Władek miał świadomość, że realnie bije się o medale. Wsparcie, jakie otrzymał od sztabu szkoleniowego, udowodniło, że mamy w kadrze prawdziwych profesjonalistów. Był wymieniany w gronie faworytów, wszystko wskazywało na to, że będzie wysoko, i dokładnie tak się stało - podsumował prezes Tataruch.





