Opuścił mundial przez koszmarną kontuzję. Teraz wrócił. "Nogi mi się trzęsły"
Daniele Lavia, który z powodu poważnego złamania dłoni opuścił mistrzostwa świata 2025 na Filipinach, wreszcie powrócił do gry w barwach Itas Trentino. Jego występ podczas Final Four Pucharu Włoch był pełen emocji, choć sam zawodnik przyznał, że droga do odzyskania pełni formy wciąż trwa.

Dramat rozegrał się w sierpniu, w najgorszym możliwym momencie - tuż przed mistrzostwami świata. Zamiast walczyć o medale, Lavia trafił na stół operacyjny z poważnym urazem palców, którego nabawił się podczas niefortunnego upadku na treningu. Włoch wspomina ten czas jako wielką lekcję cierpliwości. Na duchu podtrzymywał go jednak zespół. Kadrowicze nie zapomnieli o swoim koledze - zabrali i zaprezentowali jego trykot meczowy podczas ceremonii medalowej, co dla kontuzjowanego gracza było niezwykle ważnym gestem solidarności.
- Czułem bliskość wielu ludzi - przyjaciół, kolegów, działaczy. A moi reprezentacyjni koledzy zabrali moją koszulkę na podium mistrzostw świata - mówił wzruszony zawodnik.
ZOBACZ TAKŻE: PlusLiga. Wyniki i skróty meczów 21. kolejki (WIDEO)
Przełom nastąpił dopiero teraz, w Bolonii, podczas turnieju finałowego Pucharu Włoch. Choć rola przyjmującego Itasu Trentino ograniczała się na razie głównie do zadań defensywnych w drugiej linii, samo wejście na boisko przy dziesięciotysięcznej widowni było dla niego z pewnością wielkim wydarzeniem. Lavia nie krył wzruszenia i przyznał otwarcie, że stresował się jak debiutant. Jego drużyna w półfinale pokonała Piacenzę (3:2), lecz w finale musiała uznać wyższość rywali z Rana Verona (0:3).
- Powrót na boisko był niesamowitym przeżyciem. To było coś wyjątkowego - wrócić do tych emocji przy niemal 10 tysiącach kibiców. Nogi mi się trzęsły. To było pięć miesięcy, które mnie wzmocniły - podsumował.
Przejdź na Polsatsport.pl
