Żurek przeanalizował swój występ. On już wie, czego zabrakło
Damian Żurek zajął w sobotę czwarte miejsce na 500 metrów w łyżwiarstwie szybkim podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. - Za bardzo podpaliłem się na pierwszym wirażu - powiedział w rozmowie z Marcinem Lepą z Polsatu Sport.

Żurek ma na koncie dwa występy na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026. Polak dwukrotnie kończył zmagania na czwartym miejscu - zarówno na 1500 metrów, jak i na 500 metrów.
ZOBACZ TAKŻE: Pola Bełtowska przerwała milczenie! "Jest to bardzo..."
- Ciężko to przychodzi, ale jestem dumny z czwartych miejsc. Plan był nieco inny. Na 1500 biorę to czwarte miejsce w ciemno. Na 500 metrów mieliśmy większe chęci, ale biorę to na klatę. Może to będzie pewien proces na kolejne cztery lata. Mam nadzieję, że zdrowie pozwoli na więcej - powiedział w rozmowie z Marcinem Lepą.
Polski panczenista nie zamierza się załamywać.
- Jeszcze nie jestem stary, nie zamierzam kończyć kariery. Jeśli będzie zdrowie, to dam sobie radę. Kanadyjczyk pokazał, że mimo 33 lat miał świetny dzień na igrzyskach. Brawa dla niego, ale ja nie zamierzam się poddawać - dodał.
Żurek przenalizował też swój występ na 500 metrów.
- Otwarcie, jak na mnie, było bardzo dobre. Wiedziałem, że jak będę blisko Holendra, to będzie dobrze. Za bardzo podpaliłem się na pierwszym wirażu. Tam odbicia nie były idealne, a jeśli mówimy o medalu, to musi być idealnie. Czasem potrzeba szczęścia - zakończył.



