Jako pierwszy Haitańczyk zadebiutował na ZIO i skradł serca fanów. "Czarnoskórzy mogą"
Stevenson Savart był pierwszym Haitańczykiem, który wziął udział w zimowych igrzyskach olimpijskich. 25-latek z miejsca stał się ulubieńcem kibiców, którzy bardzo kibicowali mi na trasie. Jak sam jednak przyznał, zdarzyło mu się doświadczać dyskryminacji.

Stevenson Savart pochodzi z Haiti, a w wieku trzech lat został adoptowany przez francuską rodzinę. To właśnie nad Sekwaną przygotowywał się do debiutanckiego dla malutkiego karaibskiego kraju startu w zimowych igrzyskach olimpijskich.
ZOBACZ TAKŻE: Omal nie zginął na igrzyskach! "Najgorszy wypadek"
- Przede wszystkim chciałem pokazać, że małe nacje też potrafią sobie radzić i dać trochę światła krajowi, który jest w naprawdę trudnej sytuacji politycznej, a także dać nadzieję Haitańczykom. Nawet nie mając wielkiego budżetu, najdroższego sprzętu, możemy konkurować z tymi największymi - powiedział Savart w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Haitańczyk zajął 64. miejsce w skiathlonie. Następnie wziął udział w sprintach, ale odpadł na etapie eliminacji. Z kolei bieg na 10 km ukończył na 79. pozycji. To nie przeszkodziło mu jednak w tym, by skraść serca zgromadzonych we Włoszech fanów.
- Chciałbym pokazać, że czarnoskórzy mogą być równie szybcy jak biali sportowcy także w dyscyplinach, które nie zostały stworzone z myślą o nich. Doświadczyłem dyskryminacji w sporcie. Jestem tutaj też właśnie po to, żeby pokazać tym ludziom, że nie mają racji - przyznał 25-latek.
Savarta czeka jeszcze jeden występ na igrzyskach. 21 lutego weźmie udział w biegu na 50 km.
Przejdź na Polsatsport.pl
