Adam Małysz przestrzega! „Nie możemy tego zaprzepaścić! Będą chcieli ‘rozszarpać’ Kacpra Tomasiaka”
- Zainteresowanie Kacprem Tomasiakiem sięgnie zenitu. Na szczęście mamy sezon w pełni. Dlatego teraz ma dobrą wymówkę. Przed Kacprem cała kariera i nie możemy jej zaprzepaścić. Musimy mu dać spokój. Nawet ci, którzy będą go chcieli „rozszarpać” do aktywności medialnych muszą zrozumieć, że to zawodnik, który dopiero zaczyna karierę, a już osiągnął tak wiele – powiedział nam w Predazzo Adam Małysz.

Michał Białoński, Polsat Sport: Gratuluję trzeciego medalu skoczków na IO!
Adam Małysz, prezes PZN: Polska! Biało-Czerwoni!
Jest pan w szampańskim nastroju, ale gdy po skoku Kacpra Tomasiaka w trzeciej serii, oddanym w anormalnych warunkach, wydawało się, że medal nam ucieka i pewnie serce panu stanęło? Nie wiadomo, dlaczego był tak długo trzymany na belce po Philippie Raimundzie, później serial przedskoczków i Kacper zdołał wylądować tylko na 124 m.
Gdyby stanęło, to nie szedłbym tu i nie rozmawiał z wami. Proszę wziąć pod uwagę, że prędkość najazdowa, w stosunku do tej Raimunda, spadła prawie o cztery kilometry na godzinę, do 91 km/h. Tam się dużo działo, ja się bardziej obawiałem, żeby się Kacprowi nic nie stało przy lądowaniu, gdyż na zeskoku śniegu było już bardzo dużo. Dramaturgia była straszna! Nic dziwnego, że jury zdecydowało się o unieważnieniu tej serii. To nie jest przypadek, po prostu Kacper i Paweł wywalczyli ten medal! I to jest najważniejsze.
ZOBACZ TAKŻE: "Miał psychicznego doła, ale się nie poddał". Piękne słowa Maciusiaka o polskich skoczkach
Godny podkreślenia jest fakt, że Paweł Wąsek „dojechał” z formą, bo jego skoki w pierwszej i drugiej serii były imponujące! Nasze nadzieje medalowe nie opierały się tylko na Kacprze Tomasiaku, ale mieliśmy naprawę super duet.
Dokładnie tak jest. Pięknie! Na naszych oczach powstała nowa historia: trzy medale na igrzyskach! Powiem szczerze, że to, co zrobił Kacper, to taka sztuka nie udała się żadnemu ze skoczków: zdobył trzy medale na jednych igrzyskach. Cieszę się niezmiernie. Dla samego Pawła i trenera Maćka Maciusiaka, pod adresem których padało tyle krytyki. Mało kto w nich wierzył. Pokazali, że można przygotować formę na igrzyska. Paweł skakał naprawdę bardzo dobrze w duetach.
Gdyby pan, bądź ja, układał kadrę na igrzyska, to znalazłby się w niej Dawid Kubacki lub Piotr Żyła zamiast Pawła Wąska. Trener Maciusiak podkreślał jednak: „Paweł na treningach oddaje skoki, które mogą mu dać medal”. I znowu się okazało, że miał rację.
Dokładnie tak było. Ja zresztą rozmawiałem o tym z Maćkiem i on mi powiedział: „Prezesie, plany są takie – wycofujemy z konkursów Pucharu Świata Pawła, w ostatniej fazie wycofujemy także Kacpra i robimy wszystko, żeby w Predazzo zdobyli medale”. I powiem szczerze: sam byłem na początku w szoku! Tym bardziej po tych skokach, które były, po całym hejcie itd. Ale powiedziałem: "Trzeba wszystko postawić na jedną kartę". I Maciek dokonał tego z tym teamem! Napisaliśmy kolejną piękną historię i to jest dla mnie najważniejsze!
Polski Związek Narciarski górą nie tylko dzięki skoczkom, ale też bardzo dobremu siódmemu miejscu Maryny Gąsienicy-Daniel w gigancie. Nie zgoliła panu wąsa, ale drugi przejazd był jak petarda! Powyprzedzała Shiffrin, Goggię. Medal był o 0.13 s. No i fenomenalny Kacper Tomasiak, trzykrotny medalista olimpijski, który jeszcze w listopadzie, dla większości Polaków, był postacią anonimową.
Myślę, że nazwisko Kacper Tomasiak zapadnie na długo nie tylko wśród kibiców, ale też pozostałych skoczków i to na długo. Kacper naprawdę bardzo ładną ma sylwetkę w locie i pięknie ląduje. Dlatego w sposób zasłużony dostaje takie noty, jak i ci najlepsi zawodnicy. To jest bardzo krzepiące, że tak szybko wskoczył do czołówki i tam pozostał.
Ale czy on sobie poradzi z tym, co się będzie teraz działo: koczujące pod domem telewizje, telewizje śniadaniowe? Sam pan to przeżywał od 2001 r. A to przecież skromny student pierwszego roku krakowskiej AKF, który lubi robić show, ale w jednym miejscu: na skoczni.
Dokładnie taki scenariusz go czeka, na szczęście mamy sezon w pełni. Koniec nastąpi dopiero w ostatnich dniach marca. Dlatego teraz ma dobrą i prawdziwą wymówkę, żeby wszystkim odmawiać. Na pewno nie uniknie powitania u siebie w mieście czy gminie. Najważniejsze, że ma bardzo rozsądnych rodziców, którzy bardzo krótko to trzymają. Przed Kacprem cała kariera i nie możemy tego teraz zaprzepaścić. Naprawdę musimy mu dać spokój do trenowania. Nawet ci, którzy będą go chcieli „rozszarpać”, brać do wszystkich talk-showów, telewizji śniadaniowych itd. muszą zrozumieć, że to jest zawodnik, który dopiero zaczyna swoją karierę, a już osiągnął tak wiele!
W niedzielę będą trwały jeszcze igrzyska, ale w Wiśle, na skoczni im. Adama Małysza odbędą się mistrzostwa Polski z udziałem wszystkich olimpijczyków i tych, którym igrzyska przeszły koło nosa, na czele z Dawidem Kubackim i Piotrem Żyłą, którzy zechcą pokazać swoją klasę. Biletów pewnie zabraknie?
Nie zamierzamy ich sprzedawać. Mam nadzieję, że będą otwarte dla kibiców, choć jest to bardzo trudne. Imprezy masowe zaczynają się powyżej tysiąca uczestników. Cały czas szukamy rozwiązań, dzięki którym będziemy mogli wpuścić kibiców, żeby mogli osobiście przywitać Kacpra, Pawła, trenera Maciusiaka i cały sztab. Będziemy o tym rozmawiać. Mam nadzieję, że się uda!
Skoczkowie nie mają czasu na świętowanie. Powrót do Polski, mistrzostwa kraju, później Puchar Świata.
Na dodatek dla Kacpra jeszcze mistrzostwa świata juniorów.
Zatem w ciągu kilku tygodni, bo MŚ juniorów rozpoczną się już 4 marca w Lillehammer, Kacper może do trzech medali olimpijskich dorzucić tytuły mistrza świata juniorów mistrza Polski i kto wie, być może pierwsze indywidualne podium PŚ?
Długa droga przed nim i innymi chłopakami. Tym bardziej, że teraz muszą odpocząć, bo to jest najważniejsze. Te emocje związane z medalami przyjdą dopiero po wyjeździe z Predazzo. Zawsze tak jest. Podczas igrzysk jesteś w ciągłym napięciu, myślisz o startach. A później przyjeżdżasz do domu, naraz całe napięcie opada i wtedy dopiero wchodzi świadomość: co i jak się zrobiło.
Paweł Wąsek może się nakręcić na takie skakanie, w jakim nie widzieliśmy go nawet rok temu, gdy po raz pierwszy stawał na podium PŚ? Przełamał niemoc techniczną, radzi sobie dobrze technicznie i mentalnie, a siłę zawsze miał.
Gdy przypomnimy sobie ostatni sezon Pawła, który był jak na razie najlepszym w jego karierze, to uświadomimy sobie, że ten zawodnik ma bardzo duży potencjał. Oczywiście, w ostatnich skokach przed IO było mu bardzo ciężka. Choćby przez same zmiany w kombinezonach. Zawodnik musi się do tego dostosować. Nie każdy sobie z tym od razu radzi. Bardzo się cieszę z tego, że udało się Pawła na tyle dopracować i dopieścić szczegóły, które szwankowały, że odżył, no i zdobył medal!
Jak pan podsumuje igrzyska?
Nikt nie przypuszczał, że w skokach jesteśmy w stanie tak bardzo odpalić. To tylko wiara trenerów i zawodników spowodowała, że mamy te medale. Trzeba zaufać! Ja zawsze powtarzam: trener jest jak wyrocznia, trzeba mu dać pracować w spokoju, on się ma wykazać. Jeśli się nie wykaże, po sezonie następują rozmowy i dopiero wtedy można go oceniać, ale nie w trakcie.
Najważniejsze, że działa nam system w oparciu o SMS-y w Zakopanem i Szczyrku, program Szukamy Następców Mistrza najpierw pod szyldem „Lotos Cup”, a później „Orlen Cup”, mamy wsparcie sponsorów, dzięki temu skoki jeszcze nie umarły.
Przejdź na Polsatsport.pl


