Oto, jak rodzina wspiera Kaję Ziomek-Nogal. Ten materiał chwyta za serce

Hubert PawlikZimowe

Kaja Ziomek-Nogal ma za sobą bardzo trudny czas - wymagające przygotowania do ZIO 2026 oraz sam start w igrzyskach. Za jej występem stoi historia pełna poświęceń, długich rozłąk z rodziną i silnych emocji. - Mamo, nie chcę, żebyś szła na trening już nigdy – wspomniano słowa córki w materiale Polsatu Sport.

Rodzina, w tym Kaja Ziomek-Nogal, pozuje do zdjęcia na placu zabaw.
fot. materiały prasowe
Kaja Ziomek-Nogal z rodziną

Kaja Ziomek-Nogal zajęła szóste miejsce w łyżwiarskim sprincie na 500 metrów podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. - Jest żal i smutek, że nie ma medalu, bo bardzo chciałam go zdobyć, ale jestem też dumna z pracy, jaką wykonałam. Nie było lekko - przyznała tuż po biegu w rozmowie z Marcinem Lepą, wysłannikiem Polsatu Sport na igrzyska.

 

ZOBACZ TAKŻE: Włosi najlepsi w wyścigu drużynowym

 

Przygotowaliśmy specjalny materiał o kulisach startu Ziomek-Nogal - jej drodze do igrzysk, poświęceniach oraz emocjach, które towarzyszyły jej w trakcie ostatnich miesięcy. Każdy trening, każdy dzień z dala od rodziny był dla niej niezwykle trudny.

 

- Moja rodzina jest ze mną na dobre i na złe. Wszyscy płakali podczas mojego biegu, pokazując, jak są ze mnie dumni. To było niesamowite - oznajmiła.

 

- Złe emocje odeszły w zapomnienie. (...) Podchodząc do tego startu, miałam w głowie, że jestem w czymś wygrana - mam przecież tyle dobrych ludzi wokół siebie - tłumaczyła w rozmowie z Marcinem Lepą.

 

Poruszające były również chwile po zakończeniu rywalizacji. Mąż Kai Artur Nogal opowiadał, że w czasie biegu córka Tosia była świadoma napięcia i emocji, które towarzyszyły mamie na torze. Spotkanie po biegu było pełne wzruszeń.

 

- Łezka poleciała nie tylko Kai, ale też Tosi i mnie - relacjonował olimpijczyk z Soczi i Pjongczang.

 

Sportowe marzenia Kai wymagają ogromnego poświęcenia nie tylko od niej samej, ale i od najbliższych.

 

- Mama, nie chcę, żebyś szła na trening już nigdy - usłyszała łyżwiarka od Tosi. Te kilka zdań najlepiej oddaje, jak wielką cenę za sportowe marzenia płaci nie tylko sama zawodniczka, ale i jej rodzina.

 

- Wiem, że brakuje jej mnie w domu, tego, żebym z nią po prostu była - wyznała Ziomek-Nogal, zaznaczając, że planuje teraz zrekompensować córce ostatni okres.

 

Tęsknota obejmuje również "normalne" czynności. - Marzę, żeby po prostu pobyć w domu, móc odprowadzić Tośkę do żłobka, zrobić zakupy i ugotować obiad. To są proste rzeczy, ale brakowało mi tego przez bardzo długi czas - wyjaśniła.

 

Jednym ze współtwórców sukcesu Ziomek-Nogal jest jej mąż, który w ostatnim czasie zajmował się domem. - Nie wyobrażam sobie, żebym miała zostać sama w domu z Tosią i ogarniać to wszystko tak jak on. (...) Nie mam słów, żeby to opisać, jak jestem wdzięczna.

 

Jak zatem będzie wyglądała przyszłość 28-latki? - Musimy usiąść i przegadać z mężem, co będziemy dalej robić. Takie były plany. Daliśmy sobie czas do igrzysk, a teraz będziemy się reorganizować, dlatego żadnych deklaracji nie wydaje - podkreśliła.

 

Na koniec dała jednak nadzieję kibicom. - Mam poczucie niedosytu i chciałabym jeszcze na łyżwach coś pokazać - podsumowała.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie