Wywalczył brąz, a w oczach stanęły mu łzy. Medal zadedykował zmarłemu ojcu. "Obiecałem"
Na początku lutego Johann Andre Forfang poinformował, że po walce z chorobą zmarł jego ojciec. Norweski skoczek mimo rodzinnej tragedii pojechał na igrzyska olimpijskie do Predazzo, a tam wywalczył brązowy medal w duetach. Krążek zadedykował tacie.

Na początku lutego, na kilka dni przed rozpoczęciem zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo, Norweg poinformował, że jego ojciec zmarł. Mężczyzna od roku walczył z nowotworem i jego stan był ciężki.
ZOBACZ TAKŻE: Horngacher rozżalony po konkursie duetów. Były trener polskich skoczków tak skomentował brak medalu
Forfang w duecie z Kristofferem Eriksenem Sundalem wywalczył brązowy medal olimpijski w konkursie duetów. Po radości przyszedł u niego moment refleksji. Po dekoracji stanął do wywiadu z rodzimą telewizją. W pewnym momencie w oczach stanęły mu łzy.
Sportowiec przyznał, że przed śmiercią rozmawiał z ojcem o igrzyskach. Mężczyzna chciał, by 30-latek koniecznie na nie pojechał.
- Myślę tylko o rozmowach, które odbyłem z tatą kilka dni przed jego śmiercią. Szczerze mówiąc, nie wierzyłem, że będę walczył o medal. Tej zimy nie byłem w takiej formie. Ale obiecałem mu, że będę walczył. Czułem się, jakbym trochę kłamał, kiedy to mówiłem, ale widziałem, jak wiele to dla niego znaczyło - miał powiedzieć Forfang, cytowany przez portal skujumping.pl, w rozmowie z norweskimi mediami.
Forfang, po wywalczeniu we Włoszech brązu w duetach, jest już trzykrotnym medalistą najważniejszej imprezy czterolecia. W 2018 w Pjongczangu zdobył srebro indywidualnie na skoczni normalnej oraz złoto w konkursie drużynowym.
Przejdź na Polsatsport.pl
