Olbrzymi problem Jagiellonii! Konieczne wprowadzenie eksperymentów
Przed niedzielnym meczem z Radomiakiem sztab szkoleniowy prowadzącej w ekstraklasie Jagiellonii ma poważne zadanie do wykonania - musi wymyślić rozwiązanie na zestawienie linii obrony w sytuacji, gdy nie może skorzystać z żadnego z czwórki nominalnych środkowych defensorów.

Białostoczanie zagrają z Radomiakiem w Białymstoku niemal z marszu po czwartkowej, wysokiej porażce 0:3 u siebie z Fiorentiną w barażu Ligi Konferencji, a przed rewanżem we Florencji.
- Na pewno dzisiaj przede wszystkim nasze morale musi się podnieść po tym meczu. Nie mamy dużo czasu do niedzieli, musimy wejść z dobrym nastawieniem, z dobrą energią, więc to jest teraz przede wszystkim praca nad tym, żeby po tym 0:3 szybko wrócić do dobrego myślenia - mówił po meczu Ligi Konferencji trener Jagiellonii Adrian Siemieniec, odnosząc się do spotkania z Radomiakiem.
- Trzeba się nastawić na ciężki bój, tym bardziej, że czekają nas pewne eksperymenty, bo wiadomo, jaka jest nasza sytuacja kadrowa przed niedzielą - dodał. Miał na myśli to, że wykluczeni z niedzielnego meczu są wszyscy trzej, grający ostatnio najczęściej, środkowi obrońcy.
Przed tygodniem w meczu z Cracovią (0:0) na wyjeździe po czwartej żółtej kartce, wykluczającej ich z gry w kolejnym spotkaniu, zobaczyli aż trzej stoperzy Jagiellonii: Bernardo Vital, Andy Pelmard i Yuki Kobayashi. Co prawda białostocki klub złożył odwołanie w sprawie zasadności żółtej kartki dla Portugalczyka Vitala, ale decyzja sędziego z boiska została utrzymana przez Komisję Ligi.
W sytuacji, gdy od dłuższego czasu uraz leczy Dusan Stojinovic - czwarty środkowy obrońca Białostoczan - sztab szkoleniowy lidera ekstraklasy zmuszony będzie szukać całkiem nowego ustawienia.
ZOBACZ TAKŻE: Siemieniec ocenił porażkę z Fiorentiną. "Stać nas na lepszą grę"
Prawdopodobnie oznacza to debiut w pierwszym składzie Greka Apostolosa Konstantopoulosa, nowego środkowego obrońcy, który w przerwie zimowej został pozyskany z Rakowa Częstochowa. Do tej pory zagrał on w nowym klubie jedynie w końcówce meczu z Motorem Lublin (4:1), ale na pozycji prawego defensora.
W kadrze zespołu, która przygotowywała się zimą w Turcji, był 20-letni środkowy obrońca drugiego zespołu Bartłomiej Krasiewicz, który też usiadł na ławce rezerwowych w meczu z Fiorentiną.
Ławka w tym meczu była jednak wyjątkowo krótka, bo zabrakło na niej nie tylko Afimico Pululu i Tarasa Romanczuka wykluczonych przez kartki, ale też większości piłkarzy pozyskanych zimą, którzy nie zostali zgłoszeni do europejskich rozgrywek.
Romanczuk i Pululu - jeśli są zdrowi - będą mogli zagrać przeciwko Radomiakowi, podobnie jak np. skrzydłowy Nahuel Leiva, który wystąpił we wszystkich trzech ligowych meczach drugiej fazy.
- Liczymy, że przyjdzie dużo kibiców, bo gramy dobrą piłkę i będziemy bronić pozycji lidera. Na pewno trener ma jakiś plan na to (zestawienie linii obrony), bo zawsze nas zaskakuje i zawsze coś znajdzie, więc bądźmy dobrej myśli i wierzę, że wygramy ten mecz - mówił lewy obrońca Bartłomiej Wdowik. - Myślę, że trenerzy wiedzą co robią i jakoś to dobrze poustawiają - dodał jego partner w defensywie, prawy obrońca Norbert Wojtuszek.
Siemieniec uspokajał, że środkowi obrońcy to jedynie dwóch zawodników w zespole. - Na boisku jest jeszcze dziewięciu (…), nie sprowadzałbym wszystkiego tylko do tych dwóch pozycji, musimy tym zarządzić - mówił szkoleniowiec.
Początek meczu Jagiellonia - Radomiak w niedzielę o godz. 14.45 na Chorten Arenie w Białymstoku.
Przejdź na Polsatsport.pl
