Władimir Semirunnij zabrał głos ws. Kamily Sellier. "Jest silna"
Władimir Semirunnij zajął 11. miejsce w półfinale biegu ze startu wspólnego podczas trwających igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Srebrny medalista olimpijski w rozmowie z Marcinem Lepą z Polsatu Sport okazał wsparcie Kamili Sellier. Łyżwiarka w piątkowy wieczór doznała dramatycznego upadku na torze.

Występem w sobotniej rywalizacji reprezentant Polski zakończył swój udział w igrzyskach olimpijskich. Jak sam przyznał, nie czuł się dobrze, startując tak blisko rywali.
ZOBACZ TAKŻE: Ceremonia zamknięcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. To oni poniosą polską flagę
- Potrzebuję więcej doświadczenia, ale nie wiem, czy chcę je zdobywać. Naprawdę bardziej podoba mi się 5 czy 10 km. Nie mam doświadczenia jazdy na małych wirażach. Nie lubię tego kontaktu. Wolę czystą jazdę i żeby nikt sobie nie przeszkadzał. Wtedy wygrywa ten, kto jest najmocniejszy - przyznał 23-latek w rozmowie z Marcinem Lepą z Polsatu Sport.
Łyżwiarz odniósł się także do piątkowego wypadku z udziałem jego koleżanki z reprezentacji, Kamily Sellier. Przypomnijmy, że zawodniczka została uderzona łyżwą przez rywalkę podczas startu na 1500 m. Obecnie przeżywa w szpitalu.
- Od razu, jak to zobaczyłem, to rozmawiałem z trenerem, czy da się dla mnie załatwić kask, taki jak mają Holendrzy, zakrywający całą twarz. Wiem, że Kamila jest w stabilnym stanie. Ona jest silna i trzymam za nią kciuki. Każdy, kto jest zawodnikiem w short tracku, musi być na to przygotowanym. Co dystans jest jakiś wypadek - dodał.

Semirunnij oraz Gabriela Topolska będą pełnili rolę chorążych podczas niedzielnej ceremonii zamknięcia igrzysk we Włoszech.
Przejdź na Polsatsport.pl

