Siedem goli w Poznaniu! Gol w końcówce przesądził o losach szlagieru

Piłka nożna

Lech Poznań wygrał z Rakowem Częstochowa 4:3 w hitowym starciu 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Decydującego gola w 91. minucie strzelił Yannick Agnero. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Nielsa Frederiksena awansowali na pozycję wicelidera tabeli.

Piłkarze Lecha Poznań w niebieskich strojach świętują bramkę na boisku, otoczeni kolegami z drużyny.
fot: PAP
Piłkarze Lecha Poznań

Gospodarze z animuszem rozpoczęli spotkanie, ale szybko zostali skarceni. A właściwie to sami się ukarali, bo Michał Gurgul zbyt lekko podał do Bartosza Mrozka, a za piłką ruszył Patryk Makuch. Gracz Rakowa wygrał pojedynek biegowy z golkiperem „Kolejorza”, który sfaulował rywala. Rzut karny na gola pewnie zamienił Jonatan Braun Brunes.

 

Lech nie załamał się takim obrotem sprawy i na bramkę Oliwiera Zycha sunął atak za atakiem. Z dystansu w poprzeczkę uderzył Leo Bengtsson. W 15. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji – po akcji Luisa Palmy, Mikael Ishak źle przyjął piłkę, a ta znalazła się pod nogami Ali Gholizadeha. Irańczyk uderzył z ok. 16 metrów i trafił w rękę Ariela Mosóra. Pomocnik Lecha nie ruszył z powrotem do piłki czekając na gwizdek sędziego. Tymczasem prowadzący zawody Przemysław Frankowski nakazał grać dalej i dopiero po niespełna trzech minutach, gdy piłka opuściła boisko, arbiter pobiegł do monitora, by po chwili ponownie podyktować „jedenastkę”. Ishak wyrównał stan spotkania i jednocześnie zanotował 12. trafienie w sezonie.

 

Częstochowianie skutecznie odpierali ataki lechitów i w końcu sami zaczęli szukać swoich szans. Potężnym strzałem z dystansu popisał się Oskar Repka, lecz Mrozek stanął na wysokości zadania. W kolejnej akcji golkiper poznańskiego zespołu nie zdołał już zapobiec utracie bramki. Po wrzutce Karola Struskiego strzał Brunesa obronił Mrozek, ale poprawka Jeana Carlosa Silvy trafiła do siatki.

 

Gospodarze zdążyli wrócić do gry jeszcze przed przerwą. Gholizadeh „zabrał” ze sobą obrońców gości i zagrał wzdłuż linii bramkowej, a akcję sfinalizował Palma.

 

Po zmianie stron to Lech znów dyktował warunki, a defensywa Częstochowian i Zych mieli mnóstwo pracy. Bramkarz Rakowa znakomicie zachował się przy strzałach Bengtssona i Palmy, ale w 55. minucie po raz trzeci w tym meczu musiał wyjąć piłkę z siatki. Na listę strzelców wpisał się Antonio Milić, który popisał się skuteczną dobitką po uderzeniu Ishaka.

 

Mecz się wyrównał, ale goście nie potrafili sobie wypracować dogodnej okazji. Poznaniacy trochę pomogli przeciwnikowi – Milić sfaulował Brunesa nieco ponad 20 metrów od bramki, a to wymarzona sytuacja dla Lopeza. Piłkarz Rakowa przymierzył idealnie pod poprzeczkę – Mrozek nawet nie zareagował.

 

Do końca oba zespoły walczyły o pełną pulę. Po wyrównującym golu to drużyna trenera Łukasza Tomczyka poczuła się pewniej, a „Kolejorz” zupełnie stracił swój rytm. W 82. minucie Częstochowianie znów wyszli na prowadzenie – po mocnym dośrodkowaniu Marko Bulata, Efstratios Svarnas strącił piłkę głową i zaskoczył Mrozka. Po dwóch minutach wideoweryfikacji okazało się, że Grek był na minimalnym spalonym i na trybunach zapanowała radość niczym po zdobyciu bramki.

 

Niespełna 10 minut później stadion znów ożył. Po podaniu Gurgula, rezerwowy Yannick Agnero, mimo że był naciskany przez obrońców Rakowa, uderzył piętą i piłka wtoczyła się do siatki. 

 

Lech wygrał 4:3.

PKO BP Ekstraklasa: Lech Poznań - Raków Częstochowa. Wynik meczu. Kto wygrał?

Lech Poznań - Raków Częstochowa 4:3 (2:2)

Bramki: Mikael Ishak 19 (rzut karny), Luis Palma 45, Antonio Milic 56, Yannick Agnero 90+1 - Jonatan Brunes 8 (rzut karny), Jean Carlos Silva 37, Ivi Lopez 74.

 

Lech: Bartosz Mrozek - Robert Gumny (46. Joel Pereira), Wojciech Mońka, Antonio Milic, Michał Gurgul - Ali Golizadeh, Antoni Kozubal (87. Timothy Ouma), Pablo Rodriguez, Leo Bengtsson (69. Daniel Hakans) - Mikael Ishak (78. Yannick Agnero), Luis Palma (78. Patrik Walemark).

 

Raków: Oliwier Zych - Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Ariel Mosór (68. Stratos Svarnas) - Michael Ameyaw, Karol Struski (68. Marko Bulat), Oskar Repka, Jean Carlos Silva (87. Paweł Dawidowicz) - Patryk Makuch (53. Lamine Diaby-Fadiga), Jonatan Brunes, Ivi Lopez (87. Isak Brusberg).

 

Żółte kartki: Robert Gumny, Bartosz Mrozek, Antoni Kozubal, Antonio Milic - Jonatan Brunes.

 

Sędziował: Bartosz Frankowski (Polska).

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie