Antiga opowiedział o relacji z Kurkiem. Wspomniał też o Leonie
Stephane Antiga od tego sezonu jest odpowiedzialny za grę Bogdanki LUK Lublin. Pod jego wodzą mistrzowie Polski walczą o obronę tytułu i triumf w Lidze Mistrzów, a zdążyli już wygrać Superpuchar i Puchar Polski. Największą gwiazdą ekipy jest niewątpliwie Wilfredo Leon, o którym Francuz opowiada w samych superlatywach. Przytoczył też jego relacje z Bartoszem Kurkiem.

Wątek tego ostatniego w rozmowie dla "Siatkarskie Ligi" nie pojawił się przypadkowo. Obaj współpracowali ze sobą w ONICO Warszawa, natomiast wcześniej Antiga, gdy był selekcjonerem naszej kadry, nie powołał Kurka na mistrzostwa świata w 2014 roku. Dla, już wtedy doświadczonego, siatkarza był to duży cios, tym bardziej, że Biało-Czerwoni byli gospodarzami tej imprezy i finalnie sięgnęli po złoto.
- Długo ze sobą rozmawialiśmy. To było kilka miesięcy po tym, jak Polska w 2018 roku ponownie sięgnęła po mistrzostwo świata, a Bartek, którego zabrakło cztery lata wcześniej, grał fantastycznie i zasłużenie został MVP całego turnieju. Myślę, że to niesamowita ludzka historia. Nie było mi łatwo podjąć tamtą decyzję w 2014 roku i wiem, że dla niego było to bardzo bolesne. Ale czasami takie doświadczenie pomaga sportowcowi odbudować się, coś w sobie zmienić i grać jeszcze lepiej. W 2018 roku Kurek trafił do ONICO po tym, jak w straszne problemy popadła mająca gwiazdy w składzie Stocznia Szczecin. Pamiętam dobrze ten czas, rzeczywiście kibice zaczęli jeszcze bardziej tłumnie przychodzić na Torwar, na nasze mecze. Bartek grał u nas jakieś trzy miesiące. Prezentował się bardzo dobrze na boisku, a w szatni był liderem, dającym przykład. Szkoda że w pewnym momencie doznał poważnej kontuzji pleców - opowiedział Antiga.
ZOBACZ TAKŻE: Bieniek wskazał klucz do sukcesu w Lidze Mistrzów! Ocenił szanse Aluronu
Były znakomity przyjmujący w tym sezonie ma przyjemność współpracować z Leonem. Dotychczas drogi obu panu nie skrzyżowały się ani na niwie reprezentacyjnej, ani klubowej. Co zatem sądzi o Kubańczyku z polskim paszportem?
- Nie pamiętam, żebyśmy jako zawodnicy grali przeciwko sobie. Kiedy już prowadziłem reprezentację Polski, miałem rozmowy z działaczami. Wiedziałem, że Wilfredo chce grać dla Polski i zaczęliśmy robić wszystko, żeby to było możliwe. Kibicowałem mu w tym, wiedziałem, jak to dla niego ważne, ale to musiało potrwać. Gdy zadebiutował w polskiej kadrze, zespół prowadził już inny trener, ale bardzo się cieszę, że spotkaliśmy się w klubie z Lublina. Najprostsza definicja Wilfredo Leona brzmi: "Jest mistrzem, który nie zachowuje się jak gwiazda". To bardzo ważne i wcale nie takie oczywiste. Wszyscy wiedzą, że Leon to największa gwiazda mojego zespołu, ale jego sposób bycia sprawia, że on prywatnie szanuje każdego, a jednocześnie jest bardzo szanowany przez innych - podkreślił 50-latek.
Przejdź na Polsatsport.pl
