Kapitan skomentował porażkę Asseco Resovii w Lidze Mistrzów. "Nie dowieźliśmy i to bardzo boli"
Asseco Resovia stoi przed szalenie trudnym, choć nie niemożliwym zadaniem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W pierwszym spotkaniu uległa Ziraatowi Bankkart Ankara 0:3, choć miała swoje szanse, by uzyskać korzystniejszy rezultat. Na wyjeździe podopieczni Massimo Bottiego muszą wygrać 3:0 lub 3:1, a dodatkowo triumfować w złotym secie.


Marcin Janusz: Porażka bardzo boli, ale pokazaliśmy sobie, że to nie jest jakiś nieosiągalny poziom

Asseco Resovia Rzeszów - Ziraat Bankkart Ankara. Skrót meczu
Siatkarze z Ankary weszli w ten mecz bardzo pewnie. W pierwszej partii wygrali 25:21. Kapitan Asseco Resovii zwrócił uwagę na znakomite przyjęcie w ich szeregach. - Mimo że czasami słaliśmy dobre i trudne zagrywki, to oni grali na tak wysokich liczbach w przyjęciu, że to, że byliśmy blisko przez większość seta, to dobrze świadczy o naszym ataku i innych elementach - powiedział.
Najtrudniejszym momentem był drugi set, w którym rzeszowianie prowadzili już 23:20 i byli na najlepszej drodze do wyrównania, jednak wypuścili szansę z rąk.
ZOBACZ TAKŻE: Koncert siatkarzy z Zawiercia w Italii! Gigant pokonany w trzech setach
- Ten drugi set to coś, o czym ciężko się mówi na gorąco. To bardzo boli. Mieliśmy swoje szanse. Graliśmy ze stratą w tym secie, wracaliśmy, później oni tracili. Ostatecznie nie dowieźliśmy, choć mieliśmy kilka piłek po swojej stronie i to bardzo boli. Jeśli już odda się piłkę na drugą stronę, ona idzie w końcówce do Nimira. Nie ma tu wielkiej filozofii. On robił to, na co byliśmy przygotowani - powiedział Janusz.
Przed podopiecznymi Massimo Bottiego bardzo trudne zadanie. Aby awansować do turnieju finałowego Ligi Mistrzów, będą musieli wygrać za trzy punkty na gorącym terenie rywala, a dodatkowo triumfować w złotym secie.
- Będzie bardzo ciężko, ale to nie jest nieosiągalny poziom. Potrafimy na nim grać. W tym meczu było dużo momentów, w których graliśmy jak równy z równym, a nawet mieliśmy zdecydowanie lepsze momenty od nich. Dziś jest ciężko, ale to nie jest skończony dwumecz. Jedziemy tam, będzie ciężko, ale dlaczego mielibyśmy zwieszać głowę? Potrafimy grać na takim poziomie i mam nadzieję, że pokażemy to w Ankarze - skomentował rozgrywający drużyny z Rzeszowa.
Dodał też, że nie przypomina sobie zespołu, który byłby w stanie odwrócić taką sytuację w ostatnich latach.
- Historia nie ma znaczenia na boisku. Pewnie ciężko było wracać drużynom, które u siebie przegrały pierwszy mecz 3:0. To się pewnie zdarzyło, a jeśli nie, to bądźmy tą pierwszą. Nie chcemy patrzeć w historię. Mamy przed sobą mecz, który musimy wygrać za trzy punkty w Ankarze. Ja wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić, a potem powalczyć w złotym secie - zadeklarował Janusz.

Rewanż zostanie rozegrany we wtorek 31 marca o godzinie 18:00. Transmisja w Polsacie Sport 1.
Przejdź na Polsatsport.pl
