Jeśli nie zdołacie dotrzeć do stolicy, zostaje Wam transmisja w Polsacie Sport News. Ale i sprzed szklanego ekranu telewizora można dostrzec cechy rugby, których nie znajdziecie w żadnym innym sporcie.

 

Po pierwsze, braterstwo. To niebywałe, że goście, którzy na co dzień, w ligowych potyczkach rzucają się sobie do gardeł, w reprezentacyjnych strojach stają się towarzyszami broni na dobre i na złe. Wystarczy popatrzeć na trening, ich wzajemny szacunek, wsparcie, niczym nieopisaną solidarność. Ten sport, choć pewnie będą protestować niektórzy ze środowiska, by nie zniechęcać rodziców, jest namiastką wojny. Wojny, w której przyszłość jest zero-jedynkowa. Na szczęście w rugby możesz zejść pokonanym i mieć olbrzymie poczucie satysfakcji, bo nikt nigdy nikomu nie odpuści, nie sprzymierzy się z rywalem, nie zagra wbrew swoim.

 

Po drugie, zasady. Wyobrażam sobie sytuację, w której przedstawiciele reprezentacji w innej dyscyplinie sportu publikują filmik taki, jak wczoraj rugbiści, na którym trener zachęca swoich chłopaków do wzajemnego wsparcia, koncentracji, a później modlitwy. Już widzę to larum, że przecież to niepoprawne, by narzucać komuś elementy wiary, że tak się nie powinno, że to już prawie polityka. W rugby cisza, bo ktokolwiek podniósłby sprzeciw, dostałby po zębach. To jest drużyna, to są jej zasady, to jest rugby.

 

Po trzecie, honor. To od rugbistów wzięło się odśpiewywanie hymnu jak najważniejszej, jakby ostatniej pieśni w życiu. To rugbiści ze łzami w oczach wykrzykiwali Mazurka Dąbrowskiego w poczuciu dumy, honoru, patriotycznego obowiązku. Za nimi poszli inni, nawet piłkarze. Gra dla Polski jest dla nich nagrodą, najwyższym uznaniem za codzienny, nie wiążący się z żadnymi gratyfikacjami trud.

 

Po czwarte, sami przyjdźcie i zobaczcie. Co prawda na stadionowym parkingu nie będzie najnowszych modeli BMW i Audi, na trybunach nie zasiądą podobne do siebie jak od jednego chirurga żony i narzeczone, a na wietrze nie będą powiewać markowe szale oraz zwiewne i kuse spódniczki. Zobaczycie za to pasję rodzin i najbliższych. Taką samą, jak u biegających po boisku herosów.

 

Nie będę zapowiadał, kto ma większe szanse w meczu Polska – Belgia, która formacja może okazać się decydująca, jakie kłopoty ma trener Marek Płonka, by wystawić najsilniejszy skład. To wszystko bez znaczenia, bo polskie rugby – biedne, nieodkryte jeszcze przez zamożnych sponsorów – nie będzie bić się o prymat w Europie przez najbliższe dekady. Polskie rugby może pokazać za to, czym jest sport w prawdziwej, nieudawanej postaci. A Wy po prostu musicie to zobaczyć.

 

Transmisja meczu Polska - Belgia w Pucharze Narodów Europy od 17:30 w Polsacie Sport News.