Łukasz Majchrzyk: Zacznijmy najpierw od powodu, dla którego przyjechałeś do Warszawy. Bieg "Wings for Life" to impreza, która ma pomagać ludziom z urazami rdzenia kręgowego. Jak zachęcić tych, którzy zastanawiają się, czy wystąpić w tym biegu 8 maja?

Colin Jakcson: Po pierwsze chciałbym bardzo podziękować za zainteresowanie prasy i za tę konferencję prasową, na której byliśmy. To pokazuje w każdym kraju, jak bardzo poważnie podchodzi do wydarzenia. Nie chcemy ingerować, reżyserować tego typu wydarzenia, chcemy, żeby poszczególne kraje się tym zajęły. Po takim nagłośnieniu sprawy już nie musimy się martwić o przekonanie kogokolwiek do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Teraz wszyscy wiedzą, jak ta impreza przebiega i co chcemy dzięki niej osiągnąć. Można było nawet obejrzeć fragmenty z lat poprzednich. Zawsze mówię ludziom: nie odkładajcie zapisów na później, bo zapomnicie. Zróbcie to teraz, kiedy słyszycie o wydarzeniu. Nie zastanawiajcie się, bo nie ma nad czym. Nawet jeśli nie biegałeś nigdy i chcesz się tylko przejść, możesz to zrobić. Nie oczekujemy od nikgo biegania po górach.

Gwarantujecie, że każdy ukończy ten bieg, bo meta "ściga" zawodników biorących udział.

 

Tak, to prawda. Dzięki temu mogę to zagwarantować każdemu uczestnikowi (śmiech). Każdy sam ustala sobie cel i trzyma się tego. A może uda się prześcignąć samego siebie? Czasami ludzie mnie pytają: wystarczy, jeśli będę szedł? Odpowiadam: wystarczy. Ale wiem, że potem, nagle zaczynają truchtać i w końcu biegną, nawet jeśli wcześniej nigdy tego nie robili.

 

Pomówmy teraz chwilę o dopingu. Mamy teraz do czynienia z najgorszą aferą dopingową wszechczasów? To, co się stało w Rosji przyćmiewa wszystko inne?

 

Myślę, że to rzeczywiście jeden z największych kryzysów, z jakimi mieliśmy do czynienia, ale w przeszłości też były wielkie afery, a mimo to sobie z nimi poradziliśmy. Najważniejsze jest to, że przypadki dopingu są obecnie nagłaśniane. To jest konieczne, jeśli chcemy z powrotem odzyskać zaufanie publiczności. Nie chcemy dopuścić do tego, żeby kibice czuli się oszukani. Kiedy przychodzisz na stadion, to chcesz wiedzieć, że te występy, które widzisz, rozgrywają się naprawdę i to są prawdziwe umiejętności sportowców, które dają im zwycięstwa. Myślę, że te wszystkie wysiłki, które mają miejsce w celu oczyszczenia lekkiej atletyki pomogą odzyskać to nadszarpnięte zaufanie.

 

Im więcej słyszymy o dopingu, tym większą nadzieję możemy mieć, że naprawdę walczy się z dopingiem?

 

Dokładnie tak! Jeśli chcemy samych siebie oszukiwać, to możemy nie łapać nikogo i wtedy "wszystko będzie dobrze". Nie chcemy tego jednak, bo to zwyczajnie nie jest prawda. To, co naprawdę chcemy zrobić, to posprzątać lekką atletykę tak mocno, jak tylko się da i zdobywać wiedzę na temat tego, co się dzieje. Edukacja jest w tym przypadku bardzo ważna. Jeśli powiemy dokładnie, co się dzieje i, że nie ma dla takich praktyk miejsca, to wysypie się masa brudów, ale potem atmosfera się oczyści. Najważniejsze jest, że chcemy posprzątać nasz sport.

 

Co by pan powiedział ludziom, którzy wzywają do legalizacji dopingu pod hasłem "wszyscy będą mieli równe szanse"?

 

Nie, nie, nie. Nie róbmy tego. Koniec końców mówimy tutaj o młodych ludziach, którzy którzy mają pasję i to nieuczciwe, żeby dawać im środki, które mogą zniszczyć ich życie. To nie są straty tylko na chwilę, ale na zawsze. Sportowcy to sportowcy i zawsze będą się starali przekraczać swoje granice. Nie powinniśmy ułatwiać działań, które mogą być niebezpieczne.

 

Przypadek Marii Szarapowej i innych sportowców, którzy brali meldonium... Sięganie po środki, które nie są wprost zakazane, ale jednak pomagają zwiększyć możliwości jest uczciwe?

 

Zawsze jest bardzo cienka granica pomiędzy tym, co jest legalne i zakazane. Lek, który przez ponad 10 lat był legalny, nagle został wpisany na listę środków dopingujących. Jest wiele badań, potwierdzających, że te leki zwiększają potencjał sportowców. Jeśli one rzeczywiście tak działają, to trzeba ich zakazać, musimy to zneutralizować. Najbezpieczniej i najlepiej jest się trzymać tego, co podstawowe i zdrowe: odpowiednia dieta, witaminy. To na pewno wystarczy.

 

Rozmowa z Colinem Jacksonem także w załączonym materiale wideo.