Piłka ręczna

Panas: Dujszebajew nie ma pojęcia o taktyce i...

Kilkadziesiąt minut przed meczem reprezentacji Polski Tałant Dujszebajew sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Uśmiechnięty selekcjoner naszej kadry, na pytania o kontuzjowanych graczy czy przygotowania do meczu z Serbią odpowiada rzeczowo i wyczerpująco. Dokładnie o godzinie 20:00 zmienia się jednak nie do poznania - ze skupionego analityka staje się facetem, który z szaleństwem w oczach biega i gestykuluje przy ławce rezerwowych. Ta zmiana następuje tuż po pierwszym gwizdku spotkania, który dla Dujszebajewa oznacza początek kolejnej, sześćdziesięciominutowej walki na śmierć i życie. Szkoleniowiec wymaga od swoich zawodników maksymalnego poświęcenia - on sam dałby się za nich pokroić, ale w zamian wymaga, by każdy z nich poszedł za kolegą z drużyny w ogień.

Dujszebajew jest do tego perfekcjonistą i wymaga od podopiecznych jak najdokładniejszego wykonywania jego poleceń. Akcja w ataku ma być rozegrana w taki, a nie inny sposób, a każdy zły ruch doprowadza Kirgiza do gniewu. Akurat w tym wypadku reprezentacja Polski wydaje się jednak różnić od drużyny Vive Tauronu Kielce, którą także prowadzi 48-latek. W biało-czerwonych barwach jest więcej miejsca na improwizację, o czym świadczą szalone rzuty, jak ten Michała Daszka z półfinału IO czy brak stałego elementu znanego z meczów Vive, jakim jest wymienianie większości składu po piętnastu minutach każdej z połów. Ta kadra jest tak szalona, jak jej trener, z tym, że za tym szaleństwem nie idą ostatnio wyniki...

Dwie porażki w meczach eliminacji ME 2018 to tylko wierzchołek góry lodowej. Już na igrzyskach w Rio de Janeiro widać było duże problemy naszej kadry (zarówno w obronie, jak i w ataku), ale złe wrażenie z fazy grupowej zostało w fantastyczny sposób zatarte przez ćwierćfinałową wiktorię przeciwko reprezentacji Chorwacji. Blisko wielkiego triumfu było także w półfinałowym starciu z Danią, ale kolejny horror tym razem nie skończył się po myśli biało-czerwonych, którzy przegrali również pojedynek o brąz z Niemcami. Z Brazylii polscy szczypiorniści wyjechali z poczuciem niedosytu oraz z pięcioma porażkami w ośmiu spotkaniach. Po przegranych meczach z Serbią i Rumunią w eliminacjach mistrzostw Europy, bilans kadry pod wodzą Tałanta Dujszebajewa to aż 10 porażek w siedemnastu rozegranych pojedynkach.

Nic więc dziwnego, że na naszych "Gladiatorów" spadła krytyka, którą "na klatę" próbuje wziąć selekcjoner kadry. Sami kibice reprezentacji są podzieleni - jedni chcą dać szkoleniowcowi czas na odbudowanie nieco rozbitej kadry, a inni domagają się natychmiastowej dymisji Dujszebajewa. Niektórzy czekają na zmiany personalne w zespole narodowym, a kolejni liczą na to, że w trakcie meczów, ze strony trenera więcej będzie rzeczowych uwag niż nerwowego pokrzykiwania na swoich podopiecznych. Decyzja odnośnie przyszłości Kirgiza w kadrze zostanie podjęta w ciągu najbliższych kilkunastu dni, o czym Dujszebajew poinformował po powrocie z Rumunii. - Muszę o tym wszystkim pomyśleć. Na dziś nie chcę dalej pracować, ale jutro wstanie kolejny dzień, odpocznę i zobaczymy. Prezes musi podjąć decyzję do końca listopada. Jestem do jego dyspozycji i jeśli zdecyduje, że nadszedł koniec mojej pracy, nie będę miał z tym problemu - powiedział trener reprezentacji w wywiadzie dla portalu WP Sportowe Fakty.

Kolejne mecze eliminacji ME 2018 rozegrane zostaną dopiero w maju, ale w międzyczasie biało-czerwonych czeka impreza, na której bronić będą trzeciego miejsca na świecie, wywalczonego w 2015 roku w Katarze. Nie zdziwiłbym się, gdyby we Francji nasi piłkarze ręczni znowu wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i sprawili kibicom kolejną miłą niespodziankę. Taka jest ta drużyna - trochę zwariowana, ekscentryczna, nieprzewidywalna... Za to ją kochamy i chcemy dla niej jak najlepiej, tak samo jak chce tego Tałant Dujszebajew...