Teoretycznie żaden z sobotnich bojów nie powinien przyprawić nas o szybsze bicie serca, choć jednocześnie warto pamiętać, że League of Legends uwielbia zaskakiwać i burzyć pracochłonnie wypieszczone teorie. Na początek zaprezentują się nam ekipy Team ROCCAT oraz Splyce. Zdecydowanym faworytem jest ta druga ekipa, która legitymuje się bilansem 3-3 w grupie B i zdaje się być pewniakiem do awansu do play-offów. Po drugiej stronie Pól Sprawiedliwości pojawi się natomiast ostatni zespół ubiegłego splitu, który również w obecnej edycji rozgrywek prezentuje się dość słabo. Bilans 0-5 w grupie A nikogo nie przestraszy, ale Team ROCCAT z pewnością będzie zajadle walczył o jakiekolwiek punkty, bowiem drużynie bardzo poważnie zagląda w oczy widmo baraży… Interesująco zapowiada się pojedynek stosunkowo niedocenianych strzelców – Pettera „Hjarnan” Freyschussa z ROCCAT i Kaspera „Kobbe” Kobberupa ze Splyce. Jednocześnie bardzo ciężkie zadanie czeka spisującego się poniżej oczekiwań Felixa „Betsy” Edlinga, choć warto zauważyć, że i Chres „Sencux” Laursen w ostatnim czasie nie zachwycał…

 

Splyce vs Team ROCCAT o godzinie 16.00 (transmisja także na Polsat Sport News)

 
Jeszcze rok temu mecz numer dwa sobotniego wieczoru byłby szlagierem, bojem o najwyższe lokaty w EU LCS. Wtedy Origen i Fnatic trzęsły zmaganiami na Starym Kontynencie i obydwie te ekipy dotarły do półfinałów Mistrzostw Świata 2015. Tymczasem dzisiaj Fnatic prezentuję się w miarę solidnie, ale nie jest to ekipa, która mogłaby rywalizować o miejsce na podium wiosennego splitu. Jeszcze gorzej ma się sytuacja Origen, które po ogromnym problemach wewnątrz organizacji, i absurdalnych kłopotach z obsadą strzelca w poprzednim splicie, na wiosnę zgłosiło do rozgrywek ekipę, która nie mogła liczyć na nic innego niż ostatnie miejsce. Zero wygranych meczów, zero zwycięskim map – OG to jedyna formacja na Zachodzie, która notuje na ten moment aż tak fatalny bilans, a najgorsze jest to, że nic nie wskazuje, by sytuacja ta miała się w najbliższej przyszłości poprawić. Jednocześnie pojedynek Fnatic vs Origen będzie ostatnią okazją Mada „Broxah” Brock-Pedersena na pokazanie się na najwyższym poziomie, bo końca dobiega jego dwutygodniowa przygoda z pierwszym zespołem Fnatic. Czy młody dżungler udowodni, że warto postawić na niego zamiast doświadczonego Maurice’a „Amazing” Stuckenschneidera i na dłużej zagości w podstawowym rosterze?


Origen vs Fnatic około godziny 20.00