Papa Stamm ma wreszcie pomnik

Sporty walki
Papa Stamm ma wreszcie pomnik
Fot. PAP

Długo to trwało, ale w końcu jest szczęśliwy finał. We wtorek w Warszawie zostanie odsłonięty pomnik najwybitniejszego polskiego trenera Feliksa Stamma. Stanie obok Hali Mirowskiej, w której rozgrywane były pamiętne dla Polski bokserskiej mistrzostwa Europy w 1953 roku zakończone bezprzykładnym triumfem naszych pięści: 9 medali (5 złotych, po 2 srebrne i brązowe).

Można oczywiście dyskutować kto to był najwybitniejszym trenerem w historii polskiego sportu: Kazimierz Górski, Jerzy Hubert Wagner, Feliks Stamm… Miałem zaszczyt znać wszystkich, wybór jest trudny. Stawiam na Feliksa Stamma, bo żaden inny polski trener nie zdobył tylu medali co Papa na Igrzyskach Olimpijskich (24), nie prowadził reprezentacji Polski na tylu Igrzyskach Olimpijskich (siedmiu: od 1936 do 1968) i na tylu mistrzostwach Europy (na 14), w tylu meczach międzypaństwowych (co najmniej 130).

 

Za żadnego trenera Polska nie była taką absolutną światową potęgą jak za Stamma w boksie. Miałem to szczęście, że jako młody chłopak zaczynający pracę dziennikarską w warszawskim oddziale katowickiego Sportu poznałem Pana Feliksa. Siedziba Sportu była wówczas niedaleko Sejmu, przy ulicy Wiejskiej 12 na czwartym piętrze, obok była redakcja „Boksu” prowadzona przez red. Lucjana Olszewskiego. Felo (jak na niego mówiliśmy) wpadał do nas na koniaczek, czasami z Kazimierzem Górskim. Młody – czyli ja - polewał.

 

Stamm nie był już wtedy trenerem (przestał nim być po ME w Madrycie na których Rysiek Tomczyk i Janek Szczepański zdobyli złote medale), można było z nim na luzie pogadać. I opowiadał. Jak to terminował u niemieckiego trenera reprezentacji Polski Otto Nispela przygotowującej się do pierwszego meczu reprezentacji Polski (w 1928, z Austrią, wygrana 10:6), potem jak był asystentem włoskiego trenera polskiej kadry Garzeny i gdy został samodzielnym trenerem kadry od 1936 roku, którym był do aż 1968 (był jeszcze na ósmych Igrzyskach, w Monachium 1972, ale jako konsultant Henryka Nowary i Michała Szczepana).

 

Felo był znakomitym psychologiem, niewiele mówił, właściwie nigdy nie krzyczał. Ale potrafił się zdenerwować. Masażysta kadry Stasio Zalewski wspominał jak w 1947 roku, na meczu Polska – Związek Radziecki zwyzywał jednego z zawodników, który walczył bojaźliwie od „tchórzy” i kopnął go w tyłek. Sam Stasio też dostał od Fela straszną rugę gdy w przeddzień mistrzostw Europy w Rzymie 1977 okazało się, że Ryszard Petek, który zrzucał kilka kilo do wagi piórkowej i załamał się i tak się obżarł że przez noc przytył 3 kilogramy.

 

Po awanturze Stasio zastosował taką drakońską kurację, że Peter zrobił wagę i zdobył złoty medal. Gdy po mistrzostwach Jurek Kulej delikatnie zwrócił Papie uwagę, że zbyt ostro obsztorcował uwielbianego przez bokserów Zalewskiego, Stamm spokojnie odpowiedział: „Gdybym tego nie zrobił, Petek nie zdobyłby złota”.

 

Wspomniany Jurek Kulej opowiadał mi jak leciał z Papą na przedolimpijską próbę do Meksyku i nad oceanem samolot nagle zaczął szwankować, silnik przerywał, przerażone stewardesy zaczęły zbierać paszporty, aby schować je do jakieś skrzynki. Jurek był przerażony. „A Felo, cały czas spokojny, popijał koniak. „Co się martwisz Jurek, przecież to nie twój samolot” - uspokajał Kuleja.

 

Rzadko chwalił swoich pupili, nawet gdy zdobywali medale. „Było nieźle” - to był u niego wielki komplement. Stamm nie był może wybitnym intelektualistą, ale znał 3 języki (niemiecki, angielski i rosyjski), był prekursorem bokserskiego treningu. Gdy zaczynał obowiązywał w Europie angielski styl walki, narzucający zawodnikom sztywne reguły, Felo wprowadził zasadę, że każdy bokser powinien walczyć według swojego talentu i predyspozycji, zróżnicował taktykę i styl.

 

Dlatego wszyscy polscy czempioni boksowali inaczej. Na tym właściwie polegała „polska szkoła boksu” Zarzucano Stammowi, że nie wykształcił zastępców, nie napisał książki, z której mogliby się uczyć młodzi szkoleniowcy. Felo niezmiennie odpowiadał na to: „Przecież trenerstwa nie można nikogo nauczyć, każdy mógł podglądać jak ja to robię”. Gdy wiosną 1976 roku doznał wylewu krwi do mózgu, wierzył że z tego wyjdzie i jeszcze pomoże przygotować reprezentację Polski do Igrzysk w Montrealu.

 

Nie dał rady. Ale na pewno w ostatnim złotym medalu olimpijskim wywalczonym dla polskiego boksu przez Jerzego Rybickiego była też jego zasługa.

 

Transmisja odsłonięcia pomnika Feliksa Stamma w Polsacie Sport News i Polsacie Sport Fight. Początek o godz. 18:00.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze