Piłka nożna

Alisson: W szatni nie rozmawialiśmy o porażce...

Po porażce Liverpoolu w zeszłym sezonie w finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt (1:3), Jurgen Klopp wyciągnął wnioski. Niemiecki trener przede wszystkim ściągnął nowego golkipera w miejsce Lorisa Kariusa, który popełnił dwa fatalne błędy przeciwko "Królewskim". Niemiec podarował gole Karimowi Benzemie oraz Garethowi Bale'owi.

 

Klopp postanowił, że zamiast swojego rodaka między słupkami Liverpoolu stanie ktoś zupełnie nowy. Wybór padł na Alissona, za którego zapłacono Romie latem zeszłego roku aż 62,5 mln euro. Ta inwestycja błyskawicznie się zwróciła. 35-krotny reprezentant Brazylii rozegrał dla "The Reds" 51 meczów (38 w lidze i 13 w LM), w których puścił tylko 34 gole. Ponadto aż 27 razy zachował czyste konto.

 

Wychowanek Internacional Porto Alegre swoimi interwencjami wielokrotnie sprawiał, że Liverpool zachowywał szansę na powtórzenie, co najmniej wyczynu z zeszłego sezonu. Jednak sam awans do finału kibicom z Anfield już nie wystarczał. Trzeba było w końcu wygrać znaczące trofeum...

 

W "grupie śmierci" Liverpool mierzył się z Paris Saint-Germain, SSC Napoli i Crveną Zvezdą Belgrad. "The Reds" przebyli trudną drogę, aby awansować do 1/8 finału (przegrali wszystkie trzy wyjazdowe mecze). O awans mieli powalczyć na Anfield z Napoli, jednak ich promocja do kolejnej fazy wisiała na włosku aż do ostatnich minut spotkania.

 

Najlepszą okazję Napoli stworzyło sobie już w doliczonym czasie gry. Arkadiusz Milik opanował długą piłkę w polu karnym i stanął oko w oko z Alissonem. Polak uderzył prawą nogą, jednak zbyt słabo, aby zaskoczyć świetnie dysponowanego Brazylijczyka. Liverpool wyszedł z opresji, a potem przeszedł kolejne fazy Champions League. Po wyeliminowaniu Bayernu Monachium, FC Porto i fenomenalnym comebacku z Barceloną o heroicznej postawie zespołu Kloppa mówił cały piłkarski świat i nie tylko. Piłkarze z miasta Beatlesów zostali stawiani za wzór waleczności.

 

W finale podstawowy golkiper reprezentacji "Canarinhos" również imponował formą i nie dał się zaskoczyć. Co prawda, w pierwszej połowie był niemal bezrobotny. Jednak w drugiej części, a zwłaszcza w końcówce spotkania miał okazję pokazać swoje ogromne możliwości. W 80. minucie najpierw świetnie sparował strzał z dystansu Sona Heung-min, a kilka sekund później wybornie wyłapał uderzenie Lucasa Moury.

 

Pięć minut później były zmiennik Wojciecha Szczęsnego w Romie, popisał się jeszcze lepszą interwencją. W kapitalny sposób odbił strzał Christiana Eriksena z rzutu wolnego. Bez wątpienia był ostoją swojej drużyny w finałowej rozgrywce, jak i w całym sezonie.

 

 
Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2018/2019 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym PolsaciePlusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.