Liverpool pokonał w Madrycie na Estadio Metropolitano Tottenham Hotspur w finale Champions League. To ich drugi triumf w Lidze Mistrzów, a szósty łącznie w rywalizacji o Puchar Europy. Na obiekcie Atletico nie zabrakło rzecz jasna bliskich piłkarzy obu drużyna. Kapitana zwycięskiej ekipy wspierał m.in. ojciec. Po wręczeniu nagród wychowanek Sunderlandu podszedł do linii bocznej, przy której stał Henderson senior. Gdy panowie dostrzegli się, natychmiast rzucili się sobie w ramiona. Po chwili obaj płakali...

 

Po wzruszającym spotkaniu ojca z synem, Brian Henderson udzielił wywiadu dla "Optus Sport TV". - Jestem niezwykle dumny. Zareagowałem bardzo emocjonalnie. Łzy same nagle przyszły i nie mogłem nic zrobić. Kiedy Jordan miał 13 lat, zabrałem go na Old Trafford, żeby obejrzał finał Ligi Mistrzów. Powiedział wówczas do mnie: - Tato zagram w takim meczu, nie raz, lecz dwa razy. Jestem w tej chwili najbardziej dumnym człowiekiem na świecie - wyznał poruszony były policjant.

 

Angielskie media przypomniały, że sześć lat temu u Briana Hendersona zdiagnozowano raka gardła. Emerytowany policjant nie od razu zdradził, że jest poważnie chory. W momencie rozpoczęcia leczenia, nie chciał, żeby syn odwiedzał go w szpitalu i patrzył na jego cierpienie. Ojciec reprezentant Anglii na szczęście wyzdrowiał. - To, co przeszedł mój tata, sprawiło, że bardziej wydoroślałem. Wtedy spotykałem się z nim bardzo rzadko. Był taki czas, że w ogóle nie chciał mnie widzieć. Nie chciał, żebym oglądał go jak cierpi, więc wiedziałem, że jest źle - powiedział w ubiegłym roku w wywiadzie z "Daily Mail" blisko 29-letni pomocnik.