To starcie miało na papierze wszystko, by rozgrzać fanów MMA na całym świecie. Ferguson i Cerrone to zawodnicy, którzy uwielbiają nieszablonowe akcje, stoczyli mnóstwo niesamowitych wojen i po prostu uwielbiają wymianę ciosów. Znakomicie czują się w płaszczyźnie stójkowej oraz parterowej. Trudno było więc przypuszczać, jak będzie wyglądała ta walka poza tym, że będzie piekielnie emocjonująca.

 

Stawka była spora. Zwycięzca prawdopodobnie zyskałby prawo do walki o pas kategorii lekkiej, który aktualnie dzierży Khabib Nurmagomedov. Ferguson był już czterokrotnie przymierzany do Dagestańczyka, lecz za każdym razem coś stawało na przeszkodzie. Inaczej miała się sprawa z "Kowbojem". Cerrone nigdy nie odmawiał pojedynków, przez co zwiększał szanse na porażki. Walczył często i może dlatego nigdy nie udało mu się wywalczyć pasa. Po tym, jak urodził mu się syn, coś się jednak zmieniło.

 

- Ludzie mówili, że dziecko zmieni moje życie. Myślałem, że to frazesy. Nagle poczułem coś całkiem nowego. To było to, o czym wszyscy mówili. Bycie tatą kompletnie zmienia spojrzenie na wiele spraw. Ostatnią rzeczą, która pozostała mi do zdobycia w sporcie, jest pas UFC. Będzie mój - przyznał.

 

Od początku nie oglądaliśmy żadnego wzajemnego badania. Obaj byli tak doświadczeni, że wiedzieli czego mają spodziewać się po rywalu. Ferguson w swoim stylu wywierał presję, by utrudnić "Kowbojowi" posyłanie morderczych kopnięć. Cerrone zdołał na początku wyprowadzić dwa takie uderzenia, ale w odpowiedzi przyjął kilka ciosów.

 

I na tym głównie polegała ta walka. Z czasem Ferguson przejmował inicjatywę i powoli masakrował twarz przeciwnika. W drugiej rundzie rozkręcił się na dobre. Cerrone szukał wysokiego kopnięcia, ale "El Cucuy" kapitalnie czytał jego zamiary. Konsekwentnie powiększał swoją przewagę, rozbijając "Kowboja" ciosami prostymi oraz kopnięciami na korpus. To zdecydowanie robiło robotę.

 

Tuż po gongu kończącym drugą rundę Ferguson trafił ulubieńca publiczności potężnym prawym. Cerrone "w zawieszeniu" utrzymał się na nogach. Jego twarz była jednak w opłakanym stanie.

 

Przed wznowieniem trzeciej rundy Cerrone postanowił wydmuchać nos. To jednak obróciło sięprzeciwko niemu, gdyż na skutek wzrostu ciśnienia... jego oko po prostu się zamknęło. Po krótkiej konsultacji z lekarzami oraz przedstawicielami Komisji Sportowej sędzia Dan Miragliotta przerwał pojedynek.

 

- Chciałem walczyć - powiedział Cerone.

 

- Nie chciałem wygrać w ten sposób. "Kowboj" to wielki wojownik - przyznał Ferguson.

 

Wynik walki:

 

Tony Ferguson (25-3, 12 KO, 8 SUB) pokonał przez TKO po drugiej rundzie Donalda Cerrone (36-12-1 NC, 10 KO, 17 SUB)