Dawid Kubacki wypalił prosto z mostu! "Ktoś powie, że gadam głupoty”

Michał BiałońskiZimowe

- Komuś może się wydawać, że wygaduję głupoty, bo to jest nie tak wielka różnica, gdy ogląda się zapis obecnych moich skoków i porównuje się do tych, którymi wygrywałem konkursy, ale ta różnica w prędkości, którą tracę nad bulą to jest coś, co przekłada się na odległość na dole. Poprawa może przyjść z dnia na dzień, ale ja się nie napalam. Muszę to przepracować – powiedział nam Dawid Kubacki, 24. skoczek klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Dawid Kubacki wypalił prosto z mostu! "Ktoś powie, że gadam głupoty”
Dawid Kubacki podczas rozmowy z Polsatem Sport w Wiśle

Dawid Kubacki, w analogicznym okresie ubiegłego sezonu, miał na koncie 46 pkt w PŚ. Teraz ma ich 49, na dodatek jest jedynym Polakiem, któremu udało się zmieścić w pierwszej „10” konkursu PŚ, w Ruce. Marzenia i ambicje Dawida sięgają jednak o niebo dalej. Od ostatniego zwycięstwa w PŚ nowotarżanina mija 20 miesięcy. To dużo jak na skoczka, który jeszcze dwa lata temu był liderem klasyfikacji generalnej PŚ.

 

ZOBACZ TAKŻE: Mocne wyznanie Kamila Stocha! "Mówię to z bólem serca. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy”

 

Michał Białoński, Polsat Sport: W niedzielnym konkursie PŚ w Wiśle zająłeś 19 miejsce, a więc jest poprawa w stosunku do sobotniej, 25. pozycji. Jesteś zadowolony?

 

Dawid Kubacki: Połowicznie tak, bo na pewno w niedzielę zaliczyłem lepszy występ nuż w sobotę. Kolejny mały kroczek do przodu został zrobiony. Nie był on wybitnie duży, nie ma tu wybitnie dużej poprawy, jeżeli chodzi o miejsca, ale ona jest i to mnie cieszy. Myślę, że tymi małymi kroczkami będę w stanie dojść do coraz lepszej dyspozycji.

 

Czego brakuje, żebyś wskakiwał do top 10, top 5, a może nawet na najwyższy stopień podium jak twój rówieśnik Pius Paschke?

 

Na pewno brakuje metrów, to jest jeden element. Ale żeby te metry się pojawiły, w moim konkretnym przypadku, aktualnie próg, odbicie na nim, wygląda w ten sposób, że zaczyna się pojawiać coraz lepsza energia, prędkości już są wystarczające.

 

To w czym tkwi problem?

 

Odbicie jest jeszcze minimalnie poza techniką. Jest element do poprawy podczas odbicia. Czasami się zdarza, że tyłek mi opada, wtedy skok jest „z tyłu do przodu”. Występuje otwarcie klatki piersiowej za progiem, przez które pojawia się opór i wytraca się trochę prędkości lotu. Wystarczy z niej stracić 2-3 km/h, przez co za bulą skoczni trudno dalej odlecieć. Skok staje się bardziej pasywny, bo nie mam oparcia w nartach. Kiedy lot zostanie poprawiony i pójdzie w technikę, to odzyskamy 2-3 km/h w prędkości nad bulą, co przełoży się na 10 m odległości na dole. Na razie metry zaczynają mi uciekać.

 

Jak to poprawić?

 

Wiem, jak to trzeba zrobić. Problem w tym, że wiedzieć, a wykonać to jest troszeczkę trudniejsza sprawa.

 

Czyli jest znacznie lepiej niż rok temu, gdy byliście przetrenowani i próbowaliście znaleźć drogę ratunku, bezskutecznie. Teraz znana jest droga do celu?

 

Tak. W pełni świadomie mogę powiedzieć, że wiem, którędy do celu. Nie jest to na pewno łatwa droga, ale jak się tego gorszego momentu nie przetrwa i nie przepracuje, to ciężko liczyć na poprawę.

 

Jaki sobie stawiasz cel na najbliższy konkurs w Titisee-Neustadt, a przede wszystkim na Turniej Czterech Skoczni? Liczysz na dużą poprawę?

 

Przede wszystkim liczę na to, że będę w stanie sukcesywnie robić to, co chcę. Sukcesywnie poprawiać swoje skoki. Komuś może się wydawać, że wygaduję głupoty, bo to jest nie tak wielka różnica, gdy ogląda się zapis obecnych moich skoków i porównuje się do tych, którymi wygrywałem konkursy, ale ta różnica w prędkości, którą tracę nad bulą to jest coś, co przekłada się na odległość na dole. Czasem wystarczy, że jeden, dwa skoki zaskoczą w ten sposób, złapię czucie i lepsze skakanie może ruszyć tak naprawdę z dnia na dzień. Nie napalam się, bo wiem, że trzeba sobie to po prostu wypracować.

 

Atmosfera w Wiśle nie zawiodła i chyba na dobre konkursom w niej rozegranych wypadło przeniesienie ich z listopada na grudzień? Nie było deszczu, tylko śnieg i to naturalny. Może konkurs mikołajkowy powinien zostać w Beskidach na stałe?

 

Na pewno była fajna atmosfera. W życiu bym się nie spodziewał, że w Wiśle będziemy mieli większą zimę niż chociażby w Ruce, do Lillehammer nawet nie porównując. Warunki zimowe podobały mi się, tak samo jak to, że kibice również dopisali, My się ogromnie cieszymy z tego, że kibice są z nami, mimo słabszego roku, który powoli mija. To jest coś, co nas buduje i napędza do tego, żeby dalej ciężko pracować.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie