Kuczyński: Medale indywidualne też są w naszym zasięgu
- Jak najbardziej ostrzymy sobie zęby na te zawody, pomimo tego, że niektórzy nie jadą na igrzyska, to wciąż mamy cele do zrealizowania – mówi przed zbliżającymi się mistrzostwami Europy w short tracku reprezentant Polski, Łukasz Kuczyński. Transmisja zawodów w Tilburgu w sobotę i niedzielę na sportowych antenach Polsatu.

Niestety nie będzie Ci dane wystąpić na kolejnych igrzyskach olimpijskich. Mieliście szanse, aby zapewnić sobie więcej tych kwalifikacji w rywalizacji indywidualnej kobiet i mężczyzn, a także w pozostałych dwóch sztafetach, ale skończyło się czwórce zawodników, która będzie rywalizowała na dystansach indywidualnych i w sztafecie mieszanej.
Moje refleksje na ten temat są takie, że dużo się działo zarówno w sezonie przygotowawczym jak i w tym już naszym startowym. Dużo pozmieniało się w naszym składzie, mieliśmy też pewne takie problemy chorobowe, co też wpłynęło na naszą męską sztafetę. I zabrakło tam jednej pozycji, aby jeszcze dwóch dodatkowych chłopaków pojechało na igrzyska, bo wtedy byśmy mieli pełną czwórkę. Tak naprawdę tutaj ciężko jest coś powiedzieć, jest jeszcze trochę zbyt wcześnie na refleksje, bo dopiero pewnie taka większa analiza nastąpi po sezonie. Ciężko jest przewidzieć niektóre sytuacje, na wiele rzeczy ciężko pracowaliśmy, byliśmy przygotowani na różne sytuacje, ale wiadomo jak to bywa. Czasem Twoje plany są pokrzyżowane i tak niestety wyszło w tym momencie.
Czworo naszych reprezentantów, a więc Natalia Maliszewska, Gabriela Topolska, Michał Niewiński i Felix Pigeon wystartują na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie. Wszyscy życzą wam tego historycznego medalu olimpijskiego, bo jeśli chodzi o rywalizację na krótkim torze, to short track jak na razie ma w swoim dorobku piętnaście medali mistrzostw Europy i cztery w zawodach rangi mistrzostw świata. Nie da się ukryć, że brakuje tej wisienki na torcie, a więc tego historycznego medalu olimpijskiego. Na pewno jest na to szansa, aby to się dokonało w Mediolanie?
Oczywiście, że jest szansa! Myślę, że nasi zawodnicy są świetnie przygotowani. Trenuję z nimi już osiem lat i to są naprawdę świetnie ludzie. Wierzę, że są w stanie dowieźć najwyższe lokaty i nieważne że nas tam nie będzie, bo wiemy kogo tam wysyłamy. W tym momencie naprawdę są najmocniejsi w naszym teamie i mieli w tym sezonie z nas wszystkich najbardziej stabilną formę. Myślę, że możemy spodziewać się wszystkiego. Wiem, że nieraz potrafiliśmy pokazać nawet w „najciemniejszych” momentach, że potrafimy naprawdę ładnie błyszczeć i wydaje mi się, że jesteśmy w stanie dowieźć bardzo wysoki wynik. A to, co tak naprawdę wydarzy się na igrzyskach, to już dowiemy się za miesiąc.
Podobno najlepszą obroną jest atak, a w Twoim przypadku to będzie takie chyba najlepsze wprowadzenie do tego, co będzie się działo w ten weekend w Holandii. Nie musisz nikomu nic udowadniać, ale sportowo będziesz chciał pokazać, że jesteś świetnie przygotowany i mistrzostwach Europy w Tilburgu chcesz powalczyć o obronę medali, które wywalczyłeś przed rokiem w Dreźnie.
Oczywiście. Trzy lata z rzędu zdobywaliśmy medale na mistrzostwach Europy zarówno w sztafecie męskiej na 5000 metrów jak i w „mikście”. W sztafecie mieszanej mamy ogromny potencjał jeżeli chodzi o polski short track. Medale indywidualne oczywiście też są w naszym zasięgu, tutaj już zależy to od indywidualnej formy każdego z nas. Jak najbardziej ostrzymy sobie zęby na te zawody, pomimo tego, że niektórzy nie jadą na igrzyska, to wciąż mamy cele do zrealizowania. Po mistrzostwach Europy później będą też mistrzostwa Świata, a teraz pełne skupienie nad mistrzostwami Europy, bo to też będzie dla nas taki fajny „przecierający” start, a dla zawodników, którzy jadą na igrzyska, aby znowu poczuć tę adrenalinę i pościgać się i wprowadzić się w taki „trans” wyścigowy.
W zeszłym roku dokonaliście rzeczy niesamowitej, bo zbudowaliście dwa razy wysoką dyspozycję, najpierw na mistrzostwa Europy, a później na mistrzostwa świata i z obu tych imprez przywieźliście medale. Jeśli chodzi o mistrzostwa Europy, które odbyły się w Dreźnie, to zdobycie tam medali było czymś realnym. Ale we wcześniejszych startach na mistrzostwach świata tylko raz w 2018 roku w Montrealu jeden medal wywalczyła Natalia Maliszewska. Tymczasem z tych ostatnich zawodów tej rangi wróciliście z trzema medalami. To był niesamowity występ całej polskiej ekipy i pokazaliście wówczas, że potraficie zbudować formę na te najważniejsze zawody. Wiesz doskonale, że masz jeszcze wiele do wygrania w tym sezonie, ale co było takiego fenomenalnego, że na tych ostatnich mistrzostwach świata jeździliście naprawdę szybko i skutecznie.
Właśnie tutaj jest chyba ta cała magia sportu i trochę też życia, że po prostu niektóre elementy się układają i całe te puzzle nagle wskakują na swoje miejsca. Wydaje mi się, że tak to właśnie wyglądało. Naszą pracę zaczynamy wcześniej, bo już w kwietniu i maju przygotowujemy się i układamy sobie te puzzle w jedną całość i później zostaje już ich tylko kilka. W tamtym sezonie czy były to mistrzostwa Europy czy mistrzostwa świata, to właśnie wtedy były te brakujące elementy. Byliśmy super przygotowani, dostaliśmy szansę i ją wykorzystaliśmy. Tak naprawdę to znamy ten schemat, wiemy jak działa taka natura wygrywania albo natura sportu jak układać te puzzle. Nie zawsze wszystko idzie po Twojej myśli. Nie zawsze jesteś w stanie połączyć wszystkie elementy i mechanizmy tego sportu, ale zawsze staramy się robić to jak najlepiej, podchodzić do tego „teamowo” i przede wszystkim sercem i dobrą zabawą.

