Zamienił Śląsk na Czechy. Postawił sprawę jasno. "Chciałem się rozwijać"

W 20. kolejce ligi czeskiej, w sobotnim, wygranym 1:0 meczu Sigmy Ołomuniec z FC Hradec Kralove, zadebiutował Jakub Jezierski, który zimą przeniósł się ze Śląska Wrocław. - Naszym celem będzie zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej walczącej o lokaty gwarantujące grę w europejskich pucharach - mówi dla Polsatsport.pl 21-letni pomocnik.

Piłkarz w zielonej koszulce zdejmuje ją z radości, z tyłu widać trenera.
fot: Cyfrasport
Jakub Jezierski

Liga czeska nie jest zbyt popularnym kierunkiem wybieranym przez polskich piłkarzy. Jak zatem doszło do Twoich przenosin ze Śląska Wrocław do Sigmy Ołomuniec?

 

Skontaktowali się ze mną działacze Sigmy, którzy wyrazili zainteresowanie pozyskaniem mnie w tym okienku transferowym. Odbyłem długą wideorozmowę z trenerem i dyrektorem sportowym klubu, którzy przedstawili mi wizję funkcjonowania klubu, jakie mają oczekiwania wobec mnie i jaką widzą dla mnie rolę w tym zespole. Po kilku kolejnych rozmowach, gdy dokładniej poznałem ten projekt, przekonałem się do niego i zdecydowałem się podpisać kontrakt z Sigmą. To nie była dla mnie trudna decyzja.

 

ZOBACZ TAKŻE: Hajto nie wytrzymał. Ależ im wygarnął! "Czy ja mogę wymagać w moim kraju?"

 

Pavel Hapal, dyrektor sportowy Sigmy powiedział, że byłeś przez nich obserwowany już od dłuższego czasu, bo widzą w Tobie duże perspektywy na przyszłość i wierzą, że możesz się jeszcze bardzo rozwinąć. Jakie są Twoje oczekiwania i jakie cele postawiłeś sobie, przychodząc do Sigmy?

 

To bardzo miłe, ale wiem, że przede mną jest jeszcze dużo pracy. Jestem gotowy, aby podjąć rywalizację. Niedawno gdzieś przeczytałem, że mam być tutaj rezerwowym i na razie mam się rozwijać i nabierać doświadczenia. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Nie przyszedłem do Sigmy, żeby siedzieć na ławce i udawać, że jestem młodym, niedoświadczonym zawodnikiem, który cierpliwie czeka na swoją szansę. Chcę walczyć o miejsce w podstawowym składzie, bo wiem na co mnie stać. Nie uważam, że nie mam doświadczenia, a wręcz przeciwnie, choć jestem młodym zawodnikiem, to mam już na swoim koncie dużą liczbę rozegranych meczów. Chcę się rozwijać i dlatego zdecydowałem się odejść ze Śląska Wrocław do Sigmy Ołomuniec, bo jestem ambitną osobą, która lubi podejmować wyzwania.

 

W klubie z Ołomuńca pojawił się nowy właściciel z dużymi aspiracjami zbudowania mocnej drużyny, która będzie w stanie walczyć o najwyższe cele. Latem za Michala Berana i Ahmada Ghali zapłacono 5 mln. euro. Teraz na transfery zimowe wydano kolejne 10 milionów euro. Te kwoty robią wrażenie. Kadra Sigmy jest szeroka, a przez to rywalizacja o miejsce w składzie jest bardzo zacięta.

 

To dobrze, bo taka rywalizacja napędza każdego zawodnika. To sprawia, że musisz walczyć, rozwijać się, dawać z siebie wszystko, nie tylko w meczach, ale także na każdym treningu. Lubię takie wyzwania i akurat taka sytuacja wyzwala u mnie jeszcze większą chęć podjęcia walki o zapewnienie sobie miejsca w podstawowym składzie. To daje mi szanse na rozwój, a to jest dla mnie bardzo ważne.

 

Jakie macie cele w tym sezonie?

 

Zespół awansował do fazy pucharowej Ligi Konferencji i chcemy w tych rozgrywkach dotrzeć jak najdalej. W lidze czeskiej, która po zakończeniu sezonu zasadniczego jest dzielona na trzy grupy, naszym celem będzie zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej, która walczy o te najwyższe lokaty gwarantujące grę w europejskich pucharach. Aktualnie do końca sezonu zasadniczego pozostało już tylko dziesięć kolejek, więc aby zrealizować ten cel, to musimy zdobyć jak najczęściej punktów w tych spotkaniach.

 

Jak oceniasz swój debiut w barwach Sigmy w wygranym 1:0 meczu z FC Hradec Kralove. Wszedłeś na boisko w 71. minucie, zastępując strzelca gola Jana Klimenta, który w przeszłości występował w Wiśle Kraków, a w zeszłym sezonie był królem strzelców ligi czeskiej.

 

Oceniam go pozytywnie, ale jestem samokrytyczny, więc do końca nie jestem z niego zadowolony, bo zawsze może być lepiej. Wszedłem na boisko na ostatnie dwadzieścia minut przy wyniku 1:0 dla nas, z konkretnymi zadaniami do zrealizowania. W końcówce mecz był burzliwy, rywal nie mając nic do stracenia próbował odwrócić wynik spotkania i do końca musieliśmy zachować koncentrację, aby zdobyć komplet punktów. Nie chodziło o to, abym wszedł na boisko i kreował grę. Wszedłem po to, żeby pomóc drużynie odnieść zwycięstwo i ten cel udało nam się zrealizować.

 

Wiem, że na razie dopiero poznajesz ligę czeską, ale jakie są Twoje pierwsze spostrzeżenia odnośnie poziomu tych rozgrywek?

 

Na pewno jest jeszcze za wcześnie na jakieś większe analizy, ale widać, że jest to liga oparta na grze fizycznej, ale piłkarze bazują na dobrym wyszkoleniu technicznym, a przy tym duży nacisk kładzie się na aspekty taktyczne. Jest dużo biegania, a mecze rozgrywane są na dużej intensywności. Gra w lidze polskiej opiera się na dużej liczbie podań, zwłaszcza tych krótkich. Tutaj tego nie ma, gdyż trzeba się jak najszybciej przedostać na połowę rywala. W lidze czeskiej pomocnicy zdecydowanie więcej kreują grę długimi podaniami. To oni odpowiadają za tempo rozgrywania akcji, więc taki styl gry bardzo mi odpowiada.

 

Język czeski bywa w wielu sytuacjach podobny do języka polskiego i choć nasze kraje sąsiadują ze sobą, to jednak różnią się od siebie. Jak sobie radzisz w szatni czy podczas odpraw?

 

Owszem, oba języki są do siebie podobne i choć nie komunikuję się swobodnie, to jednak większość rzeczy rozumiem, albo się domyślam, bo język piłkarski jest uniwersalny. Na szczęście dwa razy w tygodniu mam lekcje języka czeskiego, więc niebawem w tej kwestii nie powinno już być większych problemów.

 

Wspomniałeś, że język piłkarski jest uniwersalny, więc jak odnalazłeś się w nowej szatni.

 

Nowa szatnia, ale niekoniecznie nowe twarze. Wprawdzie osobiście nikogo wcześniej osobiście nie znałem, to jednak kilku piłkarzy całkiem nie dawno grało w Polsce. W Wiśle Kraków występował "Klimic" (Jan Kliment przyp. red.), w Piaście Gliwice grali "Ticho" Kostadinov i "Huci", czyli Tomas Huk. Teraz z Rakowa przyszedł do Sigmy także Peter Barath, przeciwko któremu zresztą grałem jesienią w rozgrywkach Pucharu Polski. Nie są to dla mnie całkowicie nieznani zawodnicy, ale naprawdę bardzo szybko się tutaj zaaklimatyzowałem.

 

Zdążyłeś się już na dobre zadomowić w Ołomuńcu?

 

Byłem zaskoczony, że jest to tak ładne miasto. Owszem, mniejsze od Wrocławia, ale bardzo podobne. Nie mam zbyt dużo czasu na zwiedzanie, bo na razie moje życie skupia się między mieszkaniem, treningami, boiskiem, siłownią, odnową biologiczną, jedzeniem i spaniem. Dla mnie najważniejsza jest piłka i wszystko jest do niej podporządkowane.

 

Widzę, że masz bardzo mocno sprecyzowane swoje plany.

 

Odszedłem ze Śląska Wrocław, bo chciałem się rozwijać i dlatego potrzebowałem zmian w swoim życiu, a teraz jest właśnie na to odpowiedni moment. Trafiłem do zespołu, który ma duże aspiracje i przechodzi duże zmiany, które mają przynieść efekty w niedalekiej przyszłości. Jestem ambitny i chcę pomóc Sigmie zrealizować te plany i osiągnąć z tym klubem jak najlepsze wyniki.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie