Skąd piłkarska moc Zbigniewa Bońka?

„Boniek był niesłychanie wszechstronny! Właśnie w tej wszechstronności - ale zaznaczmy, że wszechstronności na wysokim poziomie - tkwiła siła Zbyszka” - tak charakteryzował przed laty Bońka-piłkarza Bogusław Kukuć, legendarny dziennikarz z Łodzi. „Zibi” właśnie świętuje 70. urodziny, kochając futbol, a będąc dumny z licznej rodziny i wyznając wartości, które zaszczepili rodzice w Bydgoszczy.

Zbigniew Boniek z dokumentem w dłoni, uśmiechający się do kamery.
fot. Cyfrasport
Zbigniew Boniek, człowiek wartości z Bydgoszczy, świętuje 70. urodziny.

Przez dziewięć lat Zbigniew Boniek dał się poznać jako menedżer, który przywrócił tyleż normalność do PZPN, co wprowadził związek na nowe tory. Jednak jakim był piłkarzem? „Zibi” właśnie świętuje 70-urodziny.

 

ZOBACZ TAKŻE: 70. urodziny Zbigniewa Bońka. "Ciągle jestem w formie, wciąż uprawiam sport"

 

Czasami pytacie mnie, jakim piłkarzem był Boniek? Lepszym niż Robert Lewandowski? Czy można porównywać Bońka do Kazimierza Deyny? A w ogóle, to jaka jest trójka czy piątka najlepszych piłkarzy w historii Polski? Myślę, że mój wybór będzie tyleż kontrowersyjny, co autorski, ale o tym innym razem.

 

Dziś odpowiem, jakim piłkarzem był Zbigniew Boniek. I zacytuję legendarnego dziennikarza Bogusława Kukucia. Widział Bońka na boisku dziesiątki razy. Ba, może i więcej. Ja widziałem Zbyszka dziesiątki razy, ale tylko na ekranie telewizora. Tymczasem Kukuć towarzyszył Widzewowi jako reporter w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, gdy Boniek był gwiazdą łódzkiego klubu. I oglądał Bońka później - już w barwach Juventusu czy Romy. I rzecz jasna w reprezentacji Polski.

 

We wszechstronności siła

 

Kiedyś Kukuć opowiadał mi: „Gdy Boniek trafił do Widzewa, od razu stał się wydarzeniem. To fenomen. Piłka nożna jest grą gwiazd i robotników, takich piłkarskich wyrobników. Jednak gwiazdy bez robotników nie mogą istnieć. Tak jak i robotnikom przydają się gwiazdy. Z tym, że sam Messi sklonowany na dziesięciu innych zawodników jednej ekipy nie wygrałby meczu. A jedenastu Bońków, to kto wie, kto wie…

 

- Messi nie poradziłby sobie w defensywie?

 

- Dokładnie, a Boniek był niesłychanie wszechstronny. Właśnie w tej wszechstronności - ale zaznaczmy, że wszechstronności na wysokim poziomie - tkwiła siła Bońka. Przyszedł jako pomocnik. Jednak grał również często w defensywie - już w Widzewie, ale i na koniec kariery w Romie. A mundial w Hiszpanii? To przecież przesunięcie Bońka do ataku dało nam jedne z najpiękniejszych chwil w historii polskiego futbolu. W Juventusie też operował z przodu, jako wolny elektron. Jedno jeszcze chciałem podkreślić - Boniek był bezczelny na boisku. Tą bezczelnością zaskakiwał rywali. A przy tym umiejętnościami. Trzeba było iść na przebój, szedł na przebój, nawet jak stało przed nim trzech rywali. Trzeba było powalczyć o piłkę, walczył. Kropnąć z dystansu, czy wykonać stały fragment gry - proszę bardzo”.

 

„Sceniczna bestia” - pisał „France Football”

 

To polski punkt widzenia, a jaki jest włoski czy też światowy? Ileż razy Boniek znajdował się na okładach tytułów z całego świata, jak choćby „France Football”! W jednym z wydań widzimy tytuł: „Kiedy szalony koń staje się lwem”, w innym numerze hasło: „Sceniczna bestia”. Specjalne wydawnictwo Juventusu przypomina najsłynniejszy pseudonim Polaka: „Bello di Notte”. Autor pisze: „Gdy patrzyłeś na Bońka na boisku, to od razu mogłeś pomyśleć o jego nie tak odległych przodkach, którzy konno szarżowali na czołgi Hitlera. Taki właśnie był - brawurowy, potężny, żywiołowy. Nie sposób było jego fizyczności zamknąć w jakiś schemat. Poruszał się między pomocą a atakiem. Czekał na odpowiedni moment, aby uwolnić swoją moc. Dysponował niesamowitym przyśpieszeniem, czym potrafił zdemolować obronę rywali, czy to strzelając gola, czy zaliczając asystę. Może w lidze dla Juventusu nie był tak kluczowy do wygrywania, ale dosłownie rozkwitał w europejskich pucharach - do tego stopnia, że Gianni Agnelli (wielki patron Juventusu) nadał mu pseudonim Bello di notte”.

 

Wydawnictwo z lat dziewięćdziesiątych podkreśla, że Boniek „nie traci dowcipu i wyróżnia się szczerością, nawet kosztem kilku wrogów”. I to się nie zmieniło. Boniek głosi swoją prawdę futbolu. Kiedy Kazimierz Górski nie zabrał młodego Bońka na Igrzyska Olimpijskie do Montrealu w 1976 roku, to młody pomocnik Widzew palnął w jednym z wywiadów: „Przecież każde dziecko wie, że piłka nożna jest ostatnią dyscyplin igrzysk. Gdyby do Montrealu zamiast reprezentacji pojechał Widzew, też gralibyśmy w finale. Mam dopiero dwadzieścia lat i najważniejszą imprezę piłkarską - mistrzostwa świata - przed sobą”.

 

Najlepszy piłkarz mundialu 1982!

 

Boniek na mundialu w 1978 roku był jedną z rewelacji. Jak wszedł do składu Polski, to kropnął dwa gole Meksykowi, a w kolejnych meczach z Argentyną, Peru i Brazylią był jednym z najlepszych na murawie. Na Mundialu 1982 roku był jednym z najlepszych piłkarzy całego turnieju. Ba, aplikacja SofaScore - wedle współczesnych algorytmów analitycznych - uznaje Polaka za najlepszego gracza tych mistrzostw.

 

Nie grał źle z Włochami czy Kamerunem, ale dziennikarze wysyłali go na trybuny. Z Peru miał udział w trzech golach! Dograł bramkę na 2:0, na 3:0 strzelił sam, a na 4:0 podał piętą! Z Belgią sam posłał piłkę do siatki trzy razy. Z Sowietami cały mecz kopany był przez Bałtaczę, który krył Polaka indywidualnie. Zibiego zabrakło w półfinale z Włochami - pauzował za kartki. Jedną żółtą kartkę dostał za stanie w murze w pierwszym meczu Mundialu, a inną za starcie w środku pola z Sowietami - przypadkowe. „Sędzia polował na mnie” - powie po latach.

 

W meczu o trzecie miejsce dograł bramkę Szarmachowi, a Kupcewicz strzelił gola z wolnego, podyktowanego za faul na zawodniku z numerem dwadzieścia.

 

W 1986 roku Boniek zszedł ze sceny jako kapitan reprezentacji Polski - po awansie z grupy… W Guadalajarze przegraliśmy 0:4 z Brazylią, a Zbyszek zapamiętany zostanie z kapitalnej przewrotki, po której piłka jednak poleciała obok bramki… I z klątwy, którą rzucił przed kamerą TVP, mówiąc, że długo nas nie będzie na mundialu. I nie było 16 lat…

 

Zbigniew Boniek - świętujący 70. urodziny - nie przestał kochać futbolu. Jednak też kocha swoją rodzinę - mając trójkę dzieci, doczekał się siedmiorga wnuków. Z żoną Wiesławą w czerwcu 2026 będzie świętował pół wieku małżeństwa.

 

Boniek to człowiekiem wartości, które wyniósł w domu rodzinnego w Bydgoszczy, gdzie przyszedł na świat 3 marca 1956 roku.

 

100 lat, Legendo! „70 lat?! To dopiero połowa, zobaczymy, jak będzie w drugiej części życia” - zażartował ostatnio w „Prawdzie Zibiego”.

 

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie