Kacper Tomasiak przed próbą ognia! "Tu koryguje się najciężej"
- W technice skoku debiutującego w lotach Kacpra Tomasiaka nic nie zmieniamy. Jeśli już, to skorygujemy błędy, o ile się pojawią. Trzeba pamiętać, że na skoczni mamuciej koryguje się je najciężej. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku, bezpiecznie – powiedział nam trener polskich skoczków Maciej Maciusiak przed PŚ w Vikersund, gdzie rekord długości skoku, Stefana Krafta, wynosi 253,5 m.

Micha Białoński, Polsat Sport: Jak pan ocenia konkursy Pucharu Świata, w których uczestniczyliście po igrzyskach olimpijskich Mediolan – Cortina? Nie miał pan apetytu na więcej? Ja się spodziewałem lepszych startów zwłaszcza po grupie zawodników, która nie zmieściła się do kadry na IO. Regularnie punktuje Maciej Kot, ale już Piotr Żyła skacze w kratkę, punkty przywiózł tylko z Lahti. Aleksandrowi Zniszczołowi nie udało się zmieścić do czołowej "30" w Oslo, a w drugim konkursie nie przebrnął kwalifikacji.
Maciej Maciusiak, trener kadry A w skokach narciarskich: Oczywiście na pewno chcielibyśmy więcej. Z pewnością naszych skoczków stać na to, żeby walczyć o lepsze miejsce. Nie da się ukryć, że w Pucharze Świata idzie nam ciężko. Znamy przyczyny. Jeśli chodzi o Piotrka, to liczymy na niego. Przed nami dwa weekendy z lotami narciarskimi i mamy nadzieję, że pokaże to, co na skoczniach do lotów pokazywał wcześniej, mimo słabszej dyspozycji. Loty to inna para kaloszy.
Na pewno cieszy mnie ostatni skok w Oslo Pawła Wąska, bo treningi szły mu nieźle, ale w samych zawodach nie mógł sobie poradzić. Tym razem w Norwegii Paweł zapunktował, co nie udawało mu się od styczniowego konkursu w Zakopanem. A co do reszty kadry? Kamil Stoch czuje, że to już jest koniec kariery, ale wykrzesze z siebie tyle sił, ile wlezie, bo ma przed sobą Vikersund i na pewno niezapomniane konkursy w Planicy, bo tam się będzie na pewno dużo działo.
ZOBACZ TAKŻE: Czterech Polaków w niedzielnym konkursie. Żyła i Zniszczoł za burtą
Trener Maciej Maciusiak o ryzykownych zawodach Pucharu Świata w Oslo
Oslo było specyficznym konkursem. Jury puszczało zawodników przy silnym, zmiennym wietrze. Z ryzykiem dla ich zdrowia. Doszło do tego, że Philip Raimund zrezygnował z oddania skoku, choć na pewno nie jest to zawodnik podszyty strachem. To dowód, że musiało być niebezpiecznie. Czy po tych traumatycznych przeżyciach musiał pan rozmawiać z zawodnikami, żeby w perspektywie dwóch weekendów z lotami w Norwegii i Słowenii zostawili te złe przeżycia za sobą?
Na pewno konkursy, jak ten ostatni w Oslo, nie są dobrą wizytówką skoków narciarskich. Po pierwsze, nie było bezpieczne, a po drugie, nie było sprawiedliwie. Bezpieczeństwo to podstawa. A co do rozmów z zawodnikami, my byliśmy gotowi na drugą serię, ale ja też, w środku miałem postanowienie, że jak będzie coś nie tak z wiatrem, to nie puszczę żadnego zawodnika, nawet pomimo palącego się zielonego światła. Było bardzo ciężko i moim zdaniem takie konkursy powinny być odwoływane.
Podobno próbował pan rozmawiać z dyrektorem FIS ds. skoków narciarskich Sandro Pertile, by nie dopuszczać do skakania na siłę? Jaka była reakcja? Rozumiem, że organizatorzy ponieśli nakłady w przygotowanie konkursu, ale jeśli wieje za mocno, to nie ma co ryzykować zdrowiem skoczków.
Rozmawiałem z Sandro, ale Sambugaro, który jest asystentem delegata technicznym z ramienia FIS-u i stoi na wieży. Przekazywał informację, że warunki wietrzne są znacznie lepsze niż w pierwszej serii, ale zwróciłem mu uwagę na to, żeby popatrzył na kierunek wiatru. Na górze wiało z przodu, a zaraz za bulą pojawiały się powiewy z tyłu, które powodowały niebezpieczne turbulencje. Dlatego problemem nie była siła wiatru, ale nagłe, zmienne kierunki podmuchów. Ich dowód dostaliśmy także w wypadku Kacpra Tomasiaka, który oddał naprawdę bardzo dobry skok, po którym za wiatr powinni mu dodać co najmniej dziesięć punktów, tymczasem mu je odjęto. Czujniki wariowały, nie było sensu tego kontynuować. Rezygnacja z drugiej serii była jedyną słuszną decyzją jury, ale takie konkursy powinny być odwoływane już w pierwszej.
Maciej Maciusiak tłumaczy, dlaczego nie dokonał zmian przed PŚ w Vikersund
Czy gdyby nie logistyka, zgodnie z którą samochodem sprzęt, prosto z Oslo pojechał do Vikersund, dokonałby pan roszad w składzie na norweskie loty? Ostatecznie poleci tam ta sama szóstka, która wystąpiła w stolicy Norwegii: Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek, Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot i Aleksander Zniszczoł.
Każdy trener, ja również, chciałby mieć możliwość podmiany zawodników na takich, którzy zagwarantują punkty Pucharu Świata. Widzimy, że Austriacy też biorą Lukasa Haagena, który jest wybijającym się skoczkiem w niższych kategoriach, a w PŚ sobie nie radzi. Ja oczywiście zastanawiałem się nad Kubą Wolnym i Andrzejem Stękałą, którzy są lotnikami, ale muszą być w formie. Po prostu nie dali argumentów, żeby ich zabrać do Vikersund. Klemens Joniak dostał szansę w PŚ, ale nie przeszedł kwalifikacji w Oberstdorfie. Ci skoczkowie mają Puchar Kontynentalny w Zakopanem. Decyzję co do obsady na Planicę podejmiemy po weekendzie w Vikersund. Na razie nie zostawiliśmy w domu żadnego pewniaka do zdobywania punktów w PŚ. Miałem sygnały od Olka Zniszczoła, że radzi sobie znacznie lepiej, zabrałem go do Oslo, ale nie zdobył żadnego punktu.
W PŚ poziom jest bardzo wysoki. Ja życzyłbym sobie, byśmy mogli wymieniać zawodników na młodszych i punktujących, ale na razie takich nie mamy.
Maciej Maciusiak o debiucie Kacpra Tomasiaka podczas PŚ w lotach narciarskich
Wielka chwila przed Kacprem Tomasiakiem, którego rekord długości skoku wynosi 144,5 m, bo tyle odleciał podczas letniego Pucharu Kontynentalnego w Klingenthal. Teraz zadebiutuje na skoczni do lotów w Vikersund, gdzie trzeba poszybować grubo ponad 200 m. Czy razem ze sztabem przygotowuje go pan do tego wyzwania od strony technicznej i mentalnej?
Konkursów z lotami nie brakowało przed igrzyskami, ale zdecydowaliśmy, że Kacper nie będzie skakał w Oberstdorfie. Później było Kulm, gdzie również leci się wysoko nad zeskokiem. Patrząc na to, że Tomasiak jest naszym najlepszym zawodnikiem i że jest młody, na dodatek bardzo dobrze skacze technicznie, myślę, iż Vikersund będzie dla niego najlepszym miejscem do debiutu w lotach.
Jak sobie poradzi? Tego nikt nie wie. To są loty, to zupełnie inne skakanie. W technice skoku nic nie zamierzamy zmieniać. Jeśli już, to korygować błędy, o ile takie się pojawią. Trzeba pamiętać, że na skoczni mamuciej koryguje się je najciężej. Zobaczymy, jak sobie Kacper poradzi. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku, bezpiecznie. Myślę, że powinien latać daleko, również dzięki swojej technice.
Pewne jest jedno: przed Kacprem znowu wielka chwila. Po wspaniałym sezonie z medalami IO, po regularnym punktowaniu w PŚ, po medalu MŚ juniorów czas na nowe wyzwanie. Jestem przekonany, że sobie poradzi.
Kacper nie sprawia wrażenia zawodnika, który przestraszy się największych skoczni.
Też tak uważam, ale ja wielkich oczekiwań wynikowych przed nim nie stawiam. Nie zamierzam powiększać ciążącej na nim presji. Niech Kacper odda swoje skoki, na ile to wystarczy, to się przekonamy. Życzę sobie tylko, żeby były dobre warunki do skakania. Żeby nie wiało tak jak w Oslo. Wówczas powinno być wszystko w porządku.
Maciej Maciusiak o kryzysie formy Kamila Stocha
Jak ryba w wodzie na skoczniach do lotów czuje się Piotr Żyła. Jeśli chodzi o Kamila Stocha, widzi pan nadzieję na poprawę? Po ostatnich i wywiadach można odnieść wrażenie, że jest mocno zniechęcony i zagubiony. Ima się różnych rozwiązań, a żadne nie dają pożądanego efektu.
W sprawie Kamila sytuacja jest prosta. Przed nim ostatnie dwa weekendy w karierze. Wróciliśmy do domu, on również ma okazję choć trochę odpocząć, zwłaszcza mentalnie. On nie radził sobie w Vikersund jakoś wspaniale, ale niech się bawi ostatnimi skokami. Sezon dobiega do końca, jedziemy walczyć. Na ile to wystarczy, to zobaczymy.
Wiemy, że Kamil nie jest w najwyższej formie, a loty są wymagające. Na dodatek w Planicy będzie mu towarzyszyć wiele emocji związanych z pożegnaniem. Niech skacze swoje, bez żadnej presji z zewnątrz.
Lekki renesans formy przeżywa Maciej Kot. Ostatnio punktował regularnie, w tym sezonie zgromadził już 87 pkt w Pucharze Świata, co mu się nie zdarzyło od ośmiu lat. Stać go na więcej?
Ten sezon również dla Maćka jest trudny. Oczekiwania miał na pewno większe. 87 pkt to nie jest jakiś super wynik, ale Maciej jest powtarzalny. Skacze swoje, taki jest jego obecny poziom. Rozmawiałem z nim a’ propos lotów, pytałem, czy chce na nie jechać. Odparł, że z mamutami nie jest mu troszeczkę po drodze, ale jeszcze raz chce spróbować złapać byka za rogi. Jest w tym sezonie zawodnikiem solidnym. I tej solidności oczekujemy od niego w końcówce sezonu.
Paweł Wąsek rok temu przezwyciężył niemoc podczas PŚ w lotach. W Vikersund był 12., w Planicy – 11. Ale za wyjątkiem igrzysk w tym sezonie nie skacze już tak dobrze. Rok temu udało mu się zaprzyjaźnić z lotami, ale czy teraz okaże się, że ta przyjaźń jest trwała?
Z trwałością w skokach jest najtrudniej. Nie można z góry zakładać, że jak coś raz zadziałało, to już zawsze tak będzie. Oczywiście, Pawła stać na punktowanie w Vikersund czy Planicy, ale nie chcę nakładać na niego presji związanej np. z atakiem na pierwszą dziesiątkę. Najpierw muszą się pojawić regularne dobre skoki. Nie chcę powiedzieć, że Paweł jest wielką niewiadomą, ale przy dobrych skokach na pewno go stać na regularne punktowanie w końcówce sezonu na skoczniach do lotów narciarskich.
Przejdź na Polsatsport.pl



