Co dalej z Jastrzębskim Węglem? Interweniował nawet Adam Małysz!
Jastrzębski Węgiel nie wystartuje w przyszłym sezonie PlusLigi, ale klub nie ogłosił upadłości. Są plany, aby w przyszłości czterokrotni mistrzowie Polski wrócili do siatkarskiej elity. Na Górnym Śląsku trwała i nadal trwa ostra walka o przyszłość tego sportu w mieście. W pewnym momencie na ratunek klubowi ruszył nawet... Adam Małysz.

Jastrzębianie ze względu na wycofanie się wieloletniego, głównego sponsora, czyli Jastrzębskiej Spółki Węglowej, popadli w tarapaty finansowe. Udało się dokończyć ten sezon, ale to tyle. W kolejnym klubu zabraknie w PlusLidze, chociaż siatkówka, i to w najlepszym wydaniu wcale nie zniknie z miasta. Wszystko za sprawą "nieformalnej fuzji" z Barkomem Każany Lwów.
Drużyna z Ukrainy będzie korzystać z jastrzębskiej hali, a obecnie trwają negocjacje, aby w nazwie klubu widniało również "Jastrzębie".
- Jeżeli chodzi o nazwę klubu, to też rozmawiamy o jej zmianie, żeby człon Jastrzębia się tam pojawił. Także to są tematy otwarte, a rozmowy są w toku. (…) Jestem po rozmowach z prezesem Baranem i powiem, że temat nazwy jest otwarty, że nie ma decyzji i w zasadzie jest pewne, że ta nazwa zostanie zmodyfikowana i będzie w niej Jastrzębie - powiedział prezes Jastrzębskiego, Adam Gorol w wywiadzie z Interią.
ZOBACZ TAKŻE: Takiego dopingu jeszcze nie było! PlusLiga bije rekordy popularności
Klub z Jastrzębia nie chce bazować wyłącznie na współpracy z Barkomem i czyni starania, aby samodzielnie wrócić do gry. To jednak melodia przyszłości.
- Jest taki plan, żeby ten klub wrócił, a nasza akademia ma być trampoliną do powrotu. W sumie to jest kilka opcji, ale na razie o tym nie rozmawiamy. Na dziś najważniejsze tematy, to dokończyć rozmowy z Barkom Każany, zatrzymać PlusLigę w Jastrzębiu i uratować klub przed upadłością - przyznał Gorol.
Jastrzębianie do samego końca walczyli, aby klub przetrwał. Całe środowisko siatkarskie w mieście czyniło wiele starań i próbowało wszystkich możliwości. Zaangażowanie otoczenia było tak duże, że w pomoc zaangażowano nawet Adama Małysza!
- Tak, od tego czasu minęło już trochę czasu, rzeczywiście Łukasz Kaczmarek pomógł w kontakcie z Adamem Małyszem. Celem spotkania było rozpoznanie możliwości pozyskania potencjalnych sponsorów dla naszego klubu. Takich spotkań było dużo więcej, jednak przy zdominowaniu wizerunku klubu przez naszego sponsora nie udało się nikogo nowego pozyskać - potwierdził Gorol.
Przejdź na Polsatsport.pl
