Zawodniczka Shark Top Team była bezradna w starciu z Meksykanką i przegrała na pełnym dystansie. Wszyscy sędziowie wskazali wygraną Grasso 30:27. Kowalkiewicz doceniła klasę młodszej rywalki.

 

- Ogromne gratulacje dla Alexy, zrobiłaś świetną robotę. Bardzo dziękuje wszystkim za wsparcie i ciepłe słowa. Nie martwcie się o mnie, bywało lepiej, ale mam się dobrze. Siniaki na twarzy zaraz się zagoją. Zostawiłam w tej walce całe serce, ale niestety czegoś zabrakło... Już nie jestem tą samą zawodniczką, co kiedyś. Niestety bolesna prawda jest taka, że najlepsze lata i szczyt formy mam już za sobą. Jest dużo młodych, utalentowanych, ambitnych zawodniczek, którym trzeba ustąpić miejsca - stwierdziła Kowalkiewicz.

 

W mediach pojawiły się głosy mówiące o tym, że 33-latka może zakończyć po tym starciu karierę. Jak jednak przyznała, planuje nadal kontynuować występy w MMA.

 

- Nie martwcie się, jeszcze wrócę i będę dawać dobre walki. Może nie na samym szczycie, ale dostarczę Wam wielu emocji. Dajcie mi tylko trochę czasu... Jeszcze raz dziękuje! - zakończyła wpis.

 

Dla Kowalkiewicz porażka z Grasso było trzecią przegraną z rzędu. Wcześniej Polka musiała uznać wyższość Michelle Waterson (17-6, 9 SUB) i Jessiki Andrade (20-6, 7 KO, 7 SUB). Łącznie jej bilans w UFC wynosi pięć wygranych i pięć porażek.