Brazylijka to pierwsza w historii podwójna mistrzyni i już teraz jest postrzegana jako najlepsza w historii żeńskiego MMA. Po pas wagi koguciej sięgnęła na jubileuszowej gali UFC 200 w Las Vegas w 2016 roku. Z kolei nie tak dawno, bo w grudniu 2018 roku niespodziewanie już w pierwszej rundzie znokautowała Cris Cyborg, zostając mistrzynią kategorii piórkowej. Trudno było więc znaleźć rywalkę, która mogłaby nawiązać równorzędną walkę z tak silną Nunes.

 

Największa organizacja MMA na świecie postawiła na sprawdzoną opcję, czyli Holly Holm. Amerykanka już kiedyś potrafiła zszokować świat, nokautując w drugiej rundzie Rondę Rousey. "Rowdy" wydawała się wtedy poza zasięgiem dywizji koguciej, jednak Holm uwypukliła jej braki stójkowe. Od tego czasu walczyła raczej w kratkę, lecz zawsze pozostawała alternatywą dla matchmakerów w przypadku walk o pas mistrzowski. W ostatniej walce udało jej się pokonać Megan Anderson, demonstrując niezłe przygotowanie zapaśnicze, co było nowością w jej repertuarze.

 

Holm od początku prezentowała to, z czego słynie. Była bardzo mobilna i nie dawała zamykać się na siatce. Nunes miała sporo problemów, by namierzyć pretendentkę, ale w końcu jej się to udało. Na niespełna minutę przed końcem Amerykanka miała uniesioną nogę i opuszczone ręce. Nunes to wykorzystała - wystrzeliła potwornym wysokim kopnięciem, które zwaliło rywalkę z nóg. Kilka ciosów w parterze było formalnością.