Jose Mourinho tym razem przesadził? Znalazł się na celowniku prokuratury!

Piłka nożna
Jose Mourinho tym razem przesadził? Znalazł się na celowniku prokuratury!
fot. PAP
Jose Mourinho

Znakiem rozpoznawczym Jose Mourinho, niemal od samego początku jego kariery trenerskiej, są niezwykle ciekawe, kolorystyczne, ale i nierzadko kontrowersyjne wypowiedzi w wywiadach oraz na konferencjach prasowych. Tym razem, zdaniem włoskiej prokuratury, Portugalczyk poszedł o jeden krok za daleko.

Mourinho jest niewątpliwie ulubieńcem dziennikarzy, bowiem niewielu menedżerów piłkarskich ze światowego topu jest w stanie zafundować takie "show" na konferencjach prasowych, jakie od lat czyni "The Special One". Począwszy od jego pierwszej przygody w Chelsea, po pracę w Interze, Realu Madryt, ponownie w Chelsea, a skończywszy na Manchesterze United, Tottenhamie i teraz Romie - utytułowany szkoleniowiec zawsze mówi to, co myśli - bez owijania w bawełnę.

 

Jedni go za to kochają, inni nienawidzą. Z pewnością niedawne słowa wypowiedziane przez "Mou" nie spodobały się włoskiej prokuraturze, która mocniej przyjrzy się jego słowom skierowanym w stronę arbitra sobotniego meczu Sassuolo - AS Roma, Matteo Marcenaro.

 

- Uważam, że nie posiada wystarczającej stabilności emocjonalnej, żeby sędziować mecz na tym poziomie. Jego profil jako arbitra niepokoi mnie. Z nim na boisku, Mancini dostanie żółtą kartkę w 10. minucie i nie zagra z Fiorentiną" - przyznał Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej.

 

ZOBACZ TAKŻE: Pornograficzny skandal na losowaniu Euro 2024! UEFA rozpoczęła dochodzenie

 

Tak się jednak nie stało. Zawodnik Romy, Gianluca Mancini nie otrzymał od Marcenaro żółtego kartonika, natomiast goście wygrali 2:1. Mourinho po ostatnim gwizdku wziął również pod lupę kapitana Sassuolo, Domenico Berardiego.

 

- To fantastyczny zawodnik, ale musi mieć trochę więcej szacunku dla rywali. To, co robi na boisku destabilizuje grę.

 

Jak donosi "La Gazzetta dello Sport", menedżer Romy naruszył artykuł czwarty prawa sportowego oraz dwudziesty trzeci kodeksu sprawiedliwości sportowej dotyczący szkodliwych wypowiedzi. Grozi za to kara grzywny oraz zawieszenie.

 

Mourinho oraz klubowi prawnicy Romy mają pięć dni, licząc od poniedziałku 4 grudnia, na przygotowanie linii obrony.

 

W zdrowy rozsądek prokuratury wierzy dyrektor generalny Romy, Tiago Pinto.

 

- Nie otrzymaliśmy sie od prokuratury żadnego powiadomienia w tej sprawie. Wierzę w jej zdrowy rozsądek z dwóch czy trzech powodów. Po pierwsze, w ostatnich dwóch tygodniach rozgrywek Serie A widzieliśmy i słyszeliśmy o wiele ostrzejsze wypowiedzi innych trenerów i nic z tym nie robiono. Nie chcę tu mówić o konkretnych przykładach, ale wystarczy otworzyć media społecznościowe. Widziałem różnych trenerów, którzy wypowiadali się na temat pracy arbitrów i nie widziałem, aby spotkało to się z jakąś reakcją. Po drugie, to co powiedział Mourinho nie było wcale obraźliwe. Marcenaro wcześniej nie sędziował meczu z naszym udziałem. Był arbitrem technicznym i zawsze mieliśmy pecha, bo wyrzucał kogoś z naszej ławki. Po trzecie, po komentarzach innych trenerów powstają w mediach trzy artykuły, a po komentarzu Mourinho - trzysta. Jeżeli trener nie może użyć słów "stabilność emocjonalna", to nie wiem, co można powiedzieć... - powiedział Pinto.

 

Co ciekawe, na ten temat zdążył już wypowiedzieć się sam Mourinho, który skwitował, że... został źle zrozumiany, ponieważ jego włoski nie jest wystarczająco dobry.

 

AS Roma po 14 kolejkach Serie A plasuje się na czwartym miejscu. Na wiosnę zagra w fazie pucharowej Ligi Europy.

Krystian Natoński/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie