Bożydar Iwanow: Spieszmy się kochać młodych. Tak szybko odchodzą
Niektóre polskie kluby zbroją się na potęgę. Z różnych powodów. Przez spłaszczoną ekstraklasową tabelę połowa zespołów musi drżeć przed degradacją, a druga ma szansę na start w eliminacjach do europejskich pucharów.
Lech Poznań, który jest ósmy, myśli przecież całkiem poważnie o obronie mistrzostwa Polski. A zatem lekko licząc, aż osiem drużyn jest w walce o krajowy tytuł. Cudowne, emocjonujące, elektryzujące. Nie ma zespołu, który jest bez celu. Dół nie ma spokoju, góra ma nadzieję. Choć tak naprawdę granica między jedną a drugą częścią de facto nie istnieje. Taka sytuacja długo może się nie powtórzyć. Choć znając tę ligę, nic przecież nie jest pewne.
Jeżeli sprzedajesz w tym zimowym czasie piłkarzy to zrozumiałe, że musisz ich zastąpić, choć wiadomo, że nie inwestujesz w ten sposób wszystkich zarobionych pieniędzy. Jeżeli przeczesujesz rynek, dlatego że "kasujesz" piłkarzy, którzy trafili do ciebie latem, a więc pół roku temu, wystawiasz świadectwo nie tylko im, ale i sobie.
ZOBACZ TAKŻE: Barcelona z porażką. Tak ocenili grę Roberta Lewandowskiego
Skoro źle oceniłeś potencjał i możliwości nabytków to możesz mieć pretensje także do siebie. Jeszcze inaczej wygląda stary jak świat temat, który pojawia się przy nowym trenerze. Przecież ci, których zastał, to nie są jego ludzie. Nie pasują do filozofii gry, systemu, a profile kompletnie nie pasują do tych wymaganych. Należy więc poszukać odpowiednich do realizacji planu ludzi. I tak się kręci. Choć trudno porównywać trenera "X" w jednym klubie, który miał określoną jakość piłkarzy jesienią, zawiódł i został zwolniony z tym, który wiosną przejął stery i miał do dyspozycji zespół poważnie wzmocniony.
Oczywiście – na szczęście – ten temat nie dotyczy wszystkich. Liga wraca jednak na przełomie stycznia i lutego, więc czasu na ruchy przed zamknięciem okna jest więcej i kandydat na nową "gwiazdę" może dołączyć do przygotowujących się w Hiszpanii, Portugalii bądź Turcji, albo już w Polsce, gdy nie znajdzie angażu gdzieś indziej.
Lech, przebywający w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w tej kwestii na razie jest spokojny, nie tylko ze względu na odległość od Europy. Legia musi ostrożnie wydawać, bo latem poniosła już takie koszty, że nie można się znów pomylić. Z drugiej strony widmo braku awansu do gry w pucharach jesienią może zmienić postać rzeczy. Widzew? Pełne szaleństwo. Czym skończy się to w finale sezonu? Pół ligi o Europę przecież bić się nie będzie.
Trenerzy na obozy zimowe zabierają kilku wyróżniających się młodych piłkarzy, grających w CLJ-kach albo drugiej drużynie. Czy tylko po to, by liczba piłkarzy "zgadzała" się w procesie treningowym albo dlatego, że jest miejsce w samolocie? Kto odważy się wpuścić do stawu młodą rybę, żeby ta sprawdziła się wśród szczupaków i sumów?
Najczęstszym wytłumaczeniem będzie przekaz: "gramy o Europę" albo "musimy stawiać na doświadczonych, bo grozi nam spadek". A przecież Legia czy Jagiellonia zarobiła ostatnio krocie dzięki temu, że Feio postawił na Ziółkowskiego, a Siemieniec zobaczył to "coś" w Pietuszewskim. Na Bukarim czy Mendym już raczej nie zarobimy. Nie trzeba dziś setki spotkań w Ekstraklasie, by sprzedać za godne kwoty. Zamiast przeglądać oferty z zagranicy, poprawmy swoich młodych ludzi. I spieszmy się ich kochać. Takie mamy czasy (i klimat), że odchodzą szybciej, niż się tego spodziewamy.
Przejdź na Polsatsport.pl
