Hurkacz zdradził przyczynę porażki. Szczere słowa

Tenis

Słabsza dyspozycja serwisowa i niewykorzystane break pointy to zdaniem Huberta Hurkacza główne przyczyny jego porażki z amerykańskim tenisistą Nathanem Quinnem 4:6, 6:7 (5-7), 1:6 w drugiej rundzie wielkoszlemowego Australian Open.

Hubert Hurkacz podczas meczu tenisowego.
fot. PAP
Hubert Hurkacz odpadł z AO

Hurkacz, który po problemach zdrowotnych odbudowuje ranking i obecnie jest w nim 55., najlepszy wynik w Melbourne osiągnął w 2024 roku, kiedy zatrzymał się na ćwierćfinale. Z 80. na liście ATP i siedem lat młodszym Quinnem zmierzył się pierwszy raz.

 

ZOBACZ TAKŻE: Niesamowity wyczyn 1057. rakiety świata. Powrót marzeń

 

- Ethan zagrał dobry mecz. Ja byłem od początku trochę spięty i miałem problemy z serwisem. Musiałem zmienić wyrzut, bo z jednej strony idealnie oślepiało mnie słońce. Straciłem rytm i później nie mogłem go odzyskać. Nie miałem spokoju na serwisie - analizował Polak przyczyny porażki.

 

W pierwszym secie inicjatywa początkowo należała do niego. W czwartym gemie miał dwa break pointy, ale ich nie wykorzystał. Będący pod presją Quinn zaliczył okres świetnej gry - zdobył 10 punktów z rzędu. Nie tylko wyszedł z opresji, ale także przełamał Hurkacza i gładko wygrał jeszcze jednego gema, odskakując na 4:2.

 

Hurkacz miał szanse na odrobienie straty w ósmym gemie, ale zmarnował cztery break pointy. Kilka minut później Amerykanin zamknął pierwszą partię.

 

- Miałem swoje szanse, ale ich nie wykorzystałem, wielka szkoda. Nie zagrałem dobrych piłek, kiedy trzeba było. To zaważyło o losie spotkania - dodał Wrocławianin.

 

W drugim secie potrzebny był tie-break, a Quinn znów błysnął w momencie, w którym potrzebował tego najbardziej. Od stanu 5-4 dla Hurkacza zdobył trzy punkty z rzędu i bardzo przybliżył się do zwycięstwa w meczu.

 

Polak przy piłce setowej chybił o milimetry. Być może zirytowany jeszcze tą sytuacją fatalnie zaczął trzecią partię. Z podaniem Quinna sobie nie radził, zdobywając w jego gemach serwisowych najwyżej pojedyncze punkty. Co gorsza, kompletnie przestał funkcjonować jego serwis. W efekcie po kilkunastu minutach przegrywał 0:5. Później stać go było jeszcze tylko na honorowego gema.

 

- Na początku trzeciego seta wiedziałem, że aby wyjść z takiego wyniku muszę mocno podnieść poziom. Chciałem grać lepiej, agresywniej, ale jakoś ciężko mi to wychodziło się z końca kortu. Może zacząłem za szybko szukać rozwiązań. Popełniłem kilka błędów, Ethan odskoczył i złapał wiatr w żagle, przez co zrobiło się jeszcze trudniej - przyznał Hurkacz.

 

Hurkacz na otwarcie turnieju wygrał z 45. na liście ATP Belgiem Zizou Bergsem 6:7 (6-8), 7:6 (8-6), 6:3, 6:3. Wcześniej z dobrej strony pokazał się w United Cup. Od strony fizycznej jest zadowolony, jak jego ciało zareagowało na rywalizację po dłuższej przerwie.

 

- Jestem zdrowy, mogę grać i to jest najważniejsze. Po United Cup miałem co prawda trochę mięśnie brzucha naciągnięte, ale ogólnie jest bardzo dobrze. Wracamy do Europy, planuję zagrać w Montpellier i Rotterdamie, a potem w Dubaju - przekazał.

HP, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie