Mamy nowe wieści ws. Kamili Sellier! Konrad Niedźwiedzki zabrał głos
- Kamila jest przytomna. Była już przy zniesieniu z lodowiska, pokazała kciuk w górę - przekazał w rozmowie z Polsatem Sport Konrad Niedźwiedzki po upadku Kamili Sellier na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026.

Kamila Sellier doznała bardzo groźnie wyglądającego upadku podczas rywalizacji ćwierćfinałowej na 1500 m w short tracku. Polka została zniesiona z lodowiska na noszach.
ZOBACZ TAKŻE: Amerykanin wygrał halfpipe na igrzyskach
- Kamila jest przytomna. Była już przy zniesieniu z lodowiska, pokazała kciuk w górę - przyznał Konrad Niedźwiedzki. - Był przecięty policzek, który został od razu zaszyty. Pojawiła się również opuchlizna - tłumaczył szef polskiej misji na ZIO 2026 w magazynie Studio Mediolan Cortina.
- Ciężko powiedzieć, co tam się jeszcze stało wewnątrz. Mam nadzieję, że są to tylko powierzchowne rany. Teraz Kamila pojechała z szefem polskiej misji medycznej Hubertem Krysztofiakiem do szpitala - dodał w rozmowie z Marcinem Lepą.
Niedźwiedzki zaznaczył, że skoro pojawiła się opuchlizna, to możliwe, że została naruszona kość jarzmowa.
- Cały sztab był z Kamilą – trener, fizjoterapeuta. Miała najlepszą opiekę. Musimy czekać na wynik badań. Myślę, że będę miał je dość szybko. Postaramy się, żeby kibice i media dowiedziały się szybko. Wierzę, że nic poważniejszego tam się nie wydarzyło - wyjaśnił.
- Zdrowie jest najważniejsze, to jest kontaktowy sport, w którym groźne upadki się zdarzają. Powtórki były intensywne, źle wyglądały, ale wierzę, że wszystko dobrze się skończy. Jesteśmy dobrej myśli, trzymamy kciuki - stwierdził.
Na koniec zdradził, jak poważne bywają takie urazy.
- Płozy często przecinają nienaruszalne kostiumy, które są poddawane testom. Ostrze dość łatwo przechodzi przez skórę - podsumował, zaznaczając, że na ten wypadek złożyło się kilka rzeczy.



