Zbigniew Boniek powiedział to wprost! "Szukanie alibi jest niebezpieczne"
- Kontuzje w piłce są rzeczą normalną, nie dotyczą tylko naszej drużyny, ale także każdej innej. Ja bym się nad tym specjalnie nie rozczulał. Z prostej przyczyny: szukanie alibi jest niebezpieczne, przez to można stracić koncentrację. Polaków stać na pokonanie Albanii u siebie – powiedział nam Zbigniew Boniek na 17 dni przed barażami o MŚ.

Michał Białoński, Polsat Sport: Za niespełna trzy tygodnie reprezentację Polski czeka półfinałowy baraż o MŚ z Albanią. Problemów nie brakuje: Nicola Zalewski pauzuje za kartki, Robert Lewandowski po urazie twarzy musi grać w masce ochronnej, Paweł Wszołek wypadł z gry przez kontuzję uda, a Matty Cash zmaga się z urazem łydki. Jan Urban nie ma czasu na eksperymenty i sprawdzanie nowych rozwiązań.
Zbigniew Boniek: Te kłopoty kadrowe nie powinny mieć żadnego wpływu, ani nie powinny stanowić żadnego sztucznego alibi dla nikogo. Kontuzje w piłce są rzeczą normalną, nie dotyczą tylko naszej drużyny, ale także każdej innej. Ja bym się nad tym specjalnie nie rozczulał. Z prostej przyczyny: szukanie alibi jest niebezpieczne, przez to można stracić koncentrację.
Polaków stać na pokonanie Albanii u siebie, zobaczymy, z kim będą grali w drugim meczu. Nawet wtedy, gdy będziemy mieli jednego, dwóch czy trzech zawodników kontuzjowanych.
ZOBACZ TAKŻE: Boniek motywuje piłkarzy Zawiszy. Oto, co im obiecał za triumf w Pucharze Polski
Śp. Orest Lenczyk mawiał, że czasem trenerzy klubowi nie mogą po przerwie zimowej poznać swych drużyn na wiosnę. A co dopiero mają powiedzieć selekcjonerzy, którzy od połowy listopada nie mieli żadnego kontaktu z zespołem. Przez cztery miesiące losy piłkarzy odmieniły się i nie dla wszystkich na dobre.
Muszę powiedzieć, że współtwórcami sukcesów każdego selekcjonera są trenerzy klubowi. Jeżeli oni dobrze wykonali swoją pracę i wysyłają na kadrę piłkarzy, którzy są w formie, skoncentrowani, w dobrej dyspozycji, to później selekcjonerowi łatwiej ich pracę wykorzystać. Umówmy się: na kadrze dzisiaj nie ma czasu na to, żeby pracować nad przygotowaniem fizycznym, szybkościowym czy wytrzymałościowym. Można tylko doszlifować taktykę gry, stałe fragmenty i wychodzi się na boisko.
Oczywiście, brak wspólnego treningu przez ponad trzy miesiące na pewno selekcjonerowi nie pomaga. Ale uwaga: to problem, który nie dotyczy tylko naszego selekcjonera, ale także wszystkich pozostałych. Zatem to również nie stanowi żadnego alibi.
W ewentualnym finale trudniejszym rywalem będzie Szwecja w Sztokholmie czy Ukraina w Walencji? Trener Urban wolałby zapewne wyprawę do swej drugiej ojczyzny.
Panie redaktorze, mamy w Polsce takie piękne powiedzenie: "Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę mu łeb ucięli". Teoretyczne dywagacje na temat finału barażu nie mają żadnego sensu. Szwecja w ostatnich meczach eliminacji MŚ wypadła fatalnie, ale to wcale nie znaczy, że ten zespół jest fatalny. W myśl powiedzenia o indyku ja bym się skoncentrował na meczu z Albanią. Czas na rozważaniu o kolejnej przeszkodzie nastąpi dopiero po tym spotkaniu.
Najgorsze, że obojętnie od tego, co się stanie w pierwszym meczu i tak będziemy musieli pojechać na teren rywala. Nawet na wypadek porażki w półfinale barażu, każdy zespół, trzy dni później, musi zagrać mecz towarzyski z przegranym z drugiej pary. Takie są wymogi z uwagi na scentralizowane prawa telewizyjne.
Przejdź na Polsatsport.pl
