Psychiczny dołek Lecha, a wielki mecz na horyzoncie. Pomoże przesyłka z Budapesztu

Lech gotowy od strony organizacyjnej na mecz 1/8 Ligi Konferencji z Szachtarem. Na Enea Stadionie zakończono wymianę murawy. Nowa przyjechała w rolkach z plantacji pod Budapesztem. Lech zagra ważne spotkanie w komfortowych warunkach, ale czy to pomoże, gdy drużyna jest w dołku. – Niech Lech wygra, chociaż 1:0, a potem będziemy się martwić – mówi nam publicysta Przeglądu Sportowego Antoni Bugajski.

Dwóch mężczyzn siedzi przy stole konferencyjnym, przed nimi mikrofony. W tle znajduje się ściana z logo Ligi Konferencji Europy.
fot. PAP
Jak Lech Poznań poradzi sobie w Lidze Konferencji?

Legia poradziła sobie w tegorocznej edycji Ligi Konferencji z Szachtarem Donieck (2:1), ale miała tonę szczęścia, a mecz życia zagrał Rafał Augustyniak. Ukraińcy wygrali cztery z pięciu pozostałych spotkań i awansowali bezpośrednio do 1/8, gdy Lech musiał się przebijać przez fazę play-off. Jednak gdybyśmy mieli wskazać jedną polską drużynę, która może pokonać Szachtara, to najpewniej padłoby właśnie na Lecha.

 

Lech z największą siłą ognia, ale...

 

- Bo Lech ma największą siłę ofensywną w polskiej lidze – zauważa Antoni Bugajski z Przeglądu Sportowego. – Tam jest jakość grania i piłkarze skrojeni pod taki, a nie inny system. Lech gra do przodu, ładnie dla oka i nie kalkuluje. Pokazał to w niedawnym spotkaniu z Rakowem, które wygrał 4:3. W Lechu jest myślenie: jak stracimy trzy gole, to strzelimy cztery. Nie mają z tym problemu. Jakby mecz z Szachtarem przypadał zaraz po tym z Rakowem, to nie martwilibyśmy się o nic – przekonuje nasz rozmówca.

 

Gdzie obejrzeć mecz Lech - Szachtar w Lidze Konferencji?

 

Mecz ligowy z Rakowem, o którym wspomniał Bugajski, okazał się jednak zwieńczeniem serii pięciu spotkań bez porażki, w których Lech strzelił 12 goli, tracąc cztery, z czego trzy z Rakowem. Dołek przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie. Zaczęło się od bolesnej porażki w Pucharze Polski z Górnikiem (0:1), a w miniony weekend doszła kolejna, z broniącym się przed spadkiem Widzewem (1:2). – Choć Lech nie grał w Łodzi źle i zasłużył na remis – zauważa Bugajski.

 

Już zakładali Lechowi koronę

 

Wszyscy zachodzą w głowę, co stało się z Lechem, któremu po Rakowie już zakładano mistrzowską koronę. Zwłaszcza że mecz z Szachtarem to początek tygodnia prawdy. Dwumecz z Ukraińcami jest przedzielony bardzo ważnym spotkaniem ligowym z prowadzącym w tabeli Zagłębiem Lubin. Lech traci do Zagłębia 3 punkty i nie może sobie pozwolić na porażkę. Trener Niels Frederiksen apeluje jednak o spokój i zwraca uwagę, że od Szachtara może się rozpocząć kolejna dobra seria. – Można mówić takie rzeczy, mając w kadrze takich zawodników, jak Gholizadeh, Ishak, Palma czy Rodriquez – przyznaje Bugajski.

 

Łatwo jednak z Szachtarem nie będzie. I to nie, dlatego że kontuzji wykluczających ich z gry do końca sezonu doznali Alex Douglas i Kamil Jakóbczyk (obaj zagrali ostatni raz w lidze w listopadzie 2025), ale dlatego, że Szachtar jest mocny, a to, jak zagra Lech, jest jednak zagadką. Czy wróci do tej formy, jaką pokazał z Rakowem? – Liczę, że Lech jednak wyjdzie z psychicznego dołka i wygra, chociaż 1:0, czy 2:1. A potem będziemy się martwić, jak to obronić – mówi Bugajski.

 

Raków zaskoczył, nowy trener już działa

 

W sumie to oba polskie zespoły czeka w 1/8 trudne zadanie. Grający na trzech frontach Raków (liga, PP i Liga Konferencji) kompletnie nie wie, czego się spodziewać po Fiorentinie. Ostatnio przegrała ona u siebie z Jagiellonią (2:4), a trzy lata temu uległa Lechowi (2:3), ale trudno powiedzieć, z czego to wynikało. Czy z tego, że Włosi uzyskali dobre wyniki na wyjeździe i trochę zlekceważyli nasze zespoły przed rewanżem? A może z tego, że jednak mają jakiś większy problem z domowymi meczami.

 

- Patrząc jednak na historię, to trzeba powiedzieć, że jak Fiorentina nie wygra różnicą trzech, czterech bramek, to Raków może mieć nadzieję – ocenia Bugajski. – Inna sprawa, że tej drużynie Rakowa trudno strzelić aż tyle goli. Raków miał ciężki moment po odejściu trenera Marka Papszuna. Łukasz Tomczyk początkowo sobie nie radził. Teraz jednak coś zaskoczyło, a wygrana z Pogonią (2:0) mogła być bardziej okazała.

 

Debiut Tomczyka w takim meczu

 

Właściwie to nic dziwnego, że Raków się obudził. W końcu trener Tomczyk świetnie radził sobie w poprzednim klubie. Awansował z Polonią Bytom to pierwszej ligi, drużyna okazała się odkryciem jesieni. Najwyraźniej Tomczyk potrzebował czasu, by odnaleźć się w nowym miejscu. Trochę to trwało, ale wszystko zaczęło się zazębiać w odpowiednim momencie. Być może wyjdzie z tego wymarzony debiut trenera Tomczyka w europejskich pucharach, bo spotkanie z Fiorentiną będzie jego pierwszym na tym szczeblu.

 

- Nic to, że trener jest debiutantem. Ważne, że Raków ma piłkarzy otrzaskanych w pucharach. I widzę dla nich szansę w tym, że Fiorentina jednak ma te fatalne doświadczenia w domowych meczach z polskimi drużynami, a na dokładkę musi się teraz skupiać na walce o utrzymanie w lidze włoskiej. Jej sytuacja jest dramatyczna. Ma tylko 1 punkt przewagi nad strefą spadkową. Dla Fiorentiny priorytetem jest jednak utrzymanie w Serie A, dla Rakowa historyczny awans do ćwierćfinału.

 

Rok temu mieliśmy dwa zespoły w ćwierćfinałach Ligi Konferencji. Teraz może być podobnie, ale Lech musi zagrać tak, jak z Rakowem, a piłkarze Rakowa muszą wykorzystać swoje pucharowe doświadczenie i wrócić z Włoch z tarczą.

Przejdź na Polsatsport.pl
LK UEFA: Lech Poznań - Szachtar Donieck. Jaki wynik?

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie