Iwanow: Mądre głowy na młodych karkach
Dwóch młodych polskich piłkarzy zaczyna robić furorę na zagranicznych boiskach. W poważnych firmach, z historią, tytułami, ogromnymi stadionami i gigantyczną rzeszą kibiców. Może oba kluby nie są w ostatnim czasie hegemonami nawet w swoich ligach ale - z całym szacunkiem dla niebawem wymienionych - to nie Wolfsburg, Rennes, Gent czy Brighton. To "inna liga". W każdym w kontekście. Także oczekiwań.

Jeżeli ktoś nie docenia tego, że Jan Ziółkowski - mimo olbrzymiej konkurencji wśród środkowych obrońców - odważnie i bez kompleksów rozpycha się łokciami w AS Roma, to błądzi. Wielu polskich defensorów grało w Serie A, ale żaden z nich nie w takim klubie, jak "Wilczyca". Tu presja jest zdecydowanie większa niż w Hellasie Verona, Sassuolo czy Sampdorii. Nawet "wielki" Kamil Glik w swym najlepszym momencie we Włoszech był "tylko" w Torino. "Ziółek" już jest w Romie. I już gra. I gra coraz lepiej.
ZOBACZ TAKŻE: Legenda zdradziła kulisy negocjacji z Legią Warszawa. "To śpiący olbrzym"
Oskar Pietuszewski w FC Porto stawia dopiero pierwsze kroki, ale robi to dynamicznie, szybko i kieruje się do przodu. Nie zastanawia się, tylko bierze piłkę i zasuwa z nią w stronę bramki przeciwnika. Jego wywalczony zaraz po wejściu na boisko rzut karny robił furorę nie tylko w polskich social mediach. W debiucie! Jeszcze nic wielkiego w jego krótkiej historii oczywiście się nie wydarzyło. Zdecydowanie za szybko na "ochy" i "achy", ale szczerze? Spodziewam się, że wkrótce i w Portugalii będą otwierać szeroko usta. Hiszpan Borjan Sainz może się obawiać o swoją pozycję w drużynie. Choć trener Francesco Farioli na skrzydłach dość mocno rotuje. A to oznacza, że cokolwiek się nie wydarzy, minuty Oskar na pewno będzie dostawać. Znamienne jest to, że w czasie czwartkowej transmisji spotkania z Rangers FC realizator pokazał siedzącego na trybunach "Pietucha". W towarzystwie mamy, która jest z nim w Portugalii, żeby go wspierać. Przypadkowych ludzi do tego typu ujęć telewizja nie wybiera.
Przechadzając się po Estadio do Dragao rzuca się w oczy na każdym kroku piękna historia FC Porto naznaczona dziesiątkami trofeów z dwoma Pucharami Europy na czele. Zdjęcia, pamiątki, nawet ściana z szalikami z ważnych momentów klubu, to robi wrażenie. Podobnie, jak cały stadion i przedmeczowa oprawa. Nie mówię, że muszą uginać się nogi, ale skoro powoduje to dreszcz u komentatora, to co dopiero u 18-letniego piłkarza. Olimpico w Rzymie, mimo że wiekowe, też ma to "coś". A nieustający, potężny doping kibiców to element, który już rzadko się spotyka. Ten obiekt żyje. A czasem drży w posadach.
Ziółkowski z Pietuszewskim "ogarniają" cały ten zgiełk. Janek jest inteligentnym młodym mężczyzną, świadomym swoich celów i doskonale orientującym się, co w nowych okolicznościach może go czekać. Wie, na co go stać. Jest pewny siebie. Ale nie zarozumiały. Świetnie mówi po angielsku. Za chwilę pewnie tak samo będzie z włoskim. Jeżeli wierzyć doniesieniom, już interesowała się nim liga angielska.
Oskar jest o dwa lata młodszy od "Ziółka", ale to też już nie dzieciak. Z rozbrajającym uśmiechem również wypowiada się ładną polszczyzną. Konkretnie, bez kręcenia i zastanawiania się, czy powiedzieć to, czy może lepiej ugryźć się w język. Nie ma tu "yyy" czy "eee" i rozglądania się albo spoglądania w stronę butów interlokutora. I w żadnym wypadku nie czuje ani grama stresu. Przed kamerą czuje się tak swobodnie, jak na boisku. Obie czynności to dla niego zabawa.
Jeżeli uważa się, że w dzisiejszych czasach nasza młodzież później dojrzewa, chowa się w świecie internetu i kontaktach najlepiej w sieci, gdzie szuka się "sympatii" albo drapie się po głowie, bo "co dalej maturzysto?", to ci dwaj młodzi ludzie wychodzą mocno poza ten nawias. Sport i wychowanie w domu na pewno im w tym pomaga. Umiejętności piłkarskie mają. Ale wyżej wymienione cechy to atut wprost gigantyczny. Szczególnie na tym etapie wstępu do kariery. Bo obaj są na początku swej drogi. Głowę mają na karku. Jeżeli nie
zacznie ona bujać w obłokach, a na to na razie się na zanosi, polska piłka za chwilę może mieć nowych bohaterów.
Przejdź na Polsatsport.pl
