Papszun zabrał głos po porażce. "Trzeba realnie spojrzeć na sytuację"
Legia Warszawa przegrała na własnym boisku z Koroną Kielce 1:2 w swoim pierwszym meczu rundy wiosennej. Po zakończeniu spotkania głos w sprawie porażki zabrał szkoleniowiec "Wojskowych" - Marek Papszun.

Warto zaznaczyć, że niedzielne starcie było wyjątkowe dla Papszuna. Były trener Rakowa Częstochowa po raz pierwszy prowadził bowiem Legię Warszawa w meczu PKO BP Ekstraklasy. Szkoleniowiec na pewno nie zapamięta dobrze tego "debiutu". Stołeczna ekipa przegrała 1:2, chociaż miała okazje do strzelenia większej liczby goli. W ofensywie "Wojskowych" skutecznością nie popisał się Mileta Rajović, który nie wykorzystał rzutu karnego a także zmarnował kilka dogodnych akcji.
- Mileta był wyznaczony jako pierwszy wykonawca rzutu karnego. Dobrze uderzał w treningach, a dodatkową intencją było to, żeby właśnie on tę bramkę zdobył i się przełamał. Ostateczna decyzja należała do niego. Zdecydował się podejść, niestety ten karny – podobnie jak dobitka – był nieudany. To jest jednak element kalkulacji ryzyka i takie sytuacje w piłce się zdarzają. To nie jest dla niego łatwy moment, ale ma moje pełne wsparcie. Uważam też, że zespół jako całość bardzo się dzisiaj starał i zagrał dobry mecz. Nie mam potrzeby wskazywać jednego zawodnika jako winnego porażki - stwierdził Papszun na konferencji prasowej po meczu, cytowany przez portal "legionisci.com".
ZOBACZ TAKŻE: Syn byłego prezesa w Ekstraklasie pod ostrzałem kibiców! Stanowcza reakcja trenera
Trener Legii zabrał również głos w sprawie możliwego sprowadzenia nowego napastnika do klubu.
- Jeśli chodzi o ewentualne wzmocnienia, to sprowadzenie napastnika może dać nam większą elastyczność – chociażby możliwość gry dwoma napastnikami i zmianę struktury zespołu. To jednak nie wynika z braku wiary w obecnych zawodników. Trzeba też pamiętać, że nowy napastnik nie daje automatycznej gwarancji goli. Zespół musi kreować więcej sytuacji i częściej znajdować się w polu karnym - ocenił.
Jakie są obecne cele Legii? Warto przypomnieć, że obecnie ekipa ze stolicy Polski plasuje się na 17. miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy, czyli w strefie spadkowej.
- Jesteśmy na miejscu spadkowym i z tego miejsca musimy się wydostać. Myślenie dziś o europejskich pucharach, gdy znajdujemy się w strefie spadkowej, byłoby naiwne. Trzeba realnie spojrzeć na sytuację. Liga jest bardzo wyrównana, każdy mecz to walka i im bliżej końca sezonu, tym będzie to walka o życie - powiedział trener.
Legia swój kolejny mecz rozegra w sobotę 7 lutego. Wtedy zmierzy się na wyjeździe z Arką Gdynia w ramach 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
Przejdź na Polsatsport.pl
