Trener Lecha Poznań nie owijał w bawełnę. "Nie potrafiliśmy pokazać naszego poziomu"
Trener piłkarzy Lecha Poznań Niels Frederiksen nie krył rozczarowania po porażce 1:3 z Szachtarem Donieck w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji. - Wiemy, że zagraliśmy przeciwko bardzo silnej drużynie, ale mogliśmy pokazać coś więcej – skomentował.


Lech Poznań - Szachtar Donieck. Skrót meczu

Lech Poznań - Szachtar Donieck. Gol Newertona

Lech Poznań - Szachtar Donieck. Gol Mikaela Ishaka

Lech Poznań - Szachtar Donieck. Gol Isaque'a
Mistrz Polski nie był faworytem w tej konfrontacji, ale też nie wzniósł się na swoje wyżyny. Frederiksen przyznał, że Szachtar przewyższał jego zespół w wielu aspektach.
- Każdy mógł zobaczyć, jak dużą jakość miał dzisiaj nasz przeciwnik - szybkość, siła fizyczna, gra z piłką. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że rywal okazał się znacznie bardziej wymagający od drużyn, z którymi rywalizujemy w Ekstraklasie. To mocno było widać stojąc na linii boiska – ocenił.
ZOBACZ TAKŻE: Liga Konferencji: Skróty i wyniki meczów 1/8 finału
Szkoleniowiec czuł jednak niedosyt. Jak przyznał, jego podopiecznych stać na zdecydowanie lepszą grę, a dobrych momentów było niewiele. Po zdobyciu kontaktowego gola przez Mikaela Ishaka Poznaniacy zagrali odważniej, nieco bardziej kreatywnie, ale ten zryw trwał zaledwie kilkanaście minut.
- Wszyscy wiemy, że zagraliśmy przeciwko bardzo silnej drużynie, ale mimo to, mogliśmy zrobić coś więcej i osiągnąć lepszy wynik. Dla mnie najważniejszą kwestią była nasza gra z piłką przy nodze – mając tylu dobrych piłkarzy nie potrafiliśmy pokazać naszego poziomu. Notowaliśmy zbyt wiele strat, a potem musieliśmy wracać do obrony, a Szachtar był niezwykle groźny w kontrataku. Myślę, że obraz tego spotkania mógłby być lepszy, gdybyśmy potrafili coś więcej zrobić, gdy byliśmy w posiadaniu piłki – stwierdził.
Opiekun gości Arda Turan przyznał, że jego zespół podszedł do meczu z bardzo dużym respektem do rywala. Jak dodał, na początku meczu Szachtar grał nieco statycznie.
- Potrafiliśmy jednak dobrze radzić sobie z pressingiem Lecha. W miarę upływu czasu przenosiliśmy ciężar gry na połowę rywala, a potem pod jego pole karne. Nasza przewaga zakończyła się zdobyciem gola. Mieliśmy pewne kłopoty w drugiej połowy, ale jak wcześniej powiedziałem przed meczem, że niezwykle trudno jest grać na pełnych obrotach przez pełne 90 minut przeciwko takiej drużynie jak Lech Poznań i to przed jego kibicami – tłumaczył Turan.
Za tydzień w Krakowie dojdzie do rewanżowego meczu. Turecki szkoleniowiec uważa, że nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte. Turan w przeszłości grał w Barcelonie i uczestniczył w legendarnym już meczu Ligi Mistrzów przeciwko Paris Saint Germain. Katalończycy przegrali pierwszy pojedynek 0:4, ale w rewanżu wygrali 6:1 i awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
- Nie możemy porzucić naszej kultury gry, naszego stylu. Musimy okazać należyty szacunek mistrzowi Polski i podejść do meczu, tak jakby było 0:0. W przeciwnym razie możemy znaleźć się w kłopotach. Tak naprawdę Lech w rewanżu też zagra u siebie, bo przecież Polska to ich kraj – zaznaczył.
Frederiksen nie traci wiary w możliwość awansu do 1/4 finału, ale zdaje sobie sprawę, że te szanse są nikłe.
- Krótko po meczu powiedziałem moim piłkarzom, że nigdy się nie poddamy. Przypominam sobie mecz z Crveną Zvezdą, gdzie po porażce u siebie 1:3, pojawiła się na moment szansa, by odwrócić losy rywalizacji w rewanżu. Nasze szanse nie są zbyt duże - może na poziomie pięciu procent, ale nie przestajemy wierzyć – podsumował trener Poznaniaków.
Spotkanie rewanżowe rozegrane zostanie 19 marca w Krakowie. Zwycięzca tego dwumeczu w ćwierćfinale zmierzy się z lepszym z pary AZ Alkmaar – Sparta Praga. Pierwszy mecz wygrali Holendrzy 2:1.


