Skandal rasistowski na Australian Open?! "Wracajcie do swojego kraju"
Australian Open to jedno z najważniejszych wydarzeń w całorocznym kalendarzu tenisa. Mowa bowiem o jednym z czterech turniejów wielkoszlemowych, który jest swoistym świętem tej dyscypliny sportu. Niestety, nawet na takich imprezach może dochodzić do przykrych wydarzeń. Na poruszające wyznanie zdecydowała się jedna z fanek.

Kobieta wraz ze swoim synem oraz jego kolegą wybrała się na jeden z meczów w Melbourne. Jak relacjonuje w mediach społecznościowych, po tym jak zasiadła na trybunach, została zaczepiona przez mężczyznę siedzącego tuż za nią. Ten miał zasugerować jej, że przeszkadzają mu... jej rozpuszczone włosy, które pod wpływem podmuchu wiatru dotykają go.
- Po tym, jak usiadłam, poczułam napływ ciepła, więc kilka razy odgarnęłam włosy do tyłu. Mężczyzna siedzący bezpośrednio za mną zwrócił się do mnie w bardzo niegrzeczny sposób i kazał mi związać włosy, twierdząc, że dotknęły jego dłoni - opowiada kobieta. - Zdenerwował mnie jego agresywny ton. Zasugerowałam, żeby sprawdził regulamin dla widzów, czy jest tam przepis zabraniający mi poruszania się lub poprawiania włosów. Aby uniknąć dalszych konfliktów, przeniosłam się na wolne miejsce w pobliżu - dodała.
ZOBACZ TAKŻE: Starcie gigantów w finale Australian Open! Kto sięgnie po trofeum?
Kobieta uznała jednak, że nie pozwoli ulec naciskom i zdecydowała się wrócić na poprzednie miejsce. Wówczas do awantury miała włączyć się żona mężczyzny.
- W tym momencie kobieta siedząca za mną zaostrzyła sytuację, powtarzając "Wracajcie do swojego kraju" i "Wracajcie do Chin" - opisuje. Nie wiadomo, jaki będzie ciąg dalszy tej sprawy i czy została zgłoszona oficjalna skarga do organizatorów.
Zmagania na Australian Open potrwają do niedzieli. W finałach kobiet i mężczyzn znaleźli się liderzy rankingów WTA i ATP - Aryna Sabalenka oraz Carlos Alcaraz.
Przejdź na Polsatsport.pl
