Co-main event gali UFC w Filadelfii zapowiadał się interesująco. David Branch spisywał się ostatnio w kratkę, marnując okazję do mocniejszego zaznaczenia swojej pozycji w kategorii średniej. Po dość niespodziewanym znokautowaniu Thiago Santosa, równie niespodziewanie przegrał z Jaredem Cannonierem. Może właśnie dlatego organizacja postanowiła zestawić go z Jackiem Hermanssonem.

"Joker" co prawda przegrał z Santosem, ale później pokonał przed czasem Thalesa Leitesa oraz Geralda Meerschaerta. Dzięki temu otrzymał kolejną szansę wdarcia się do rankingu kategorii średniej. W karierze stoczył 22 pojedynki, z czego tylko cztery doszły do decyzji sędziowskiej. Mogliśmy się więc spodziewać efektownego przebiegu, o ile tylko Branch nie postanowiłby zamęczyć Szweda w klinczu.


Okazało się jednak, że nie było mu to straszne! Zresztą to sam Hermansson poszukał klinczu, idealnie nurkując pod ciosem Brancha. Później pięknym rzutem sprowadził walkę do parteru. Branch zdołał wstać, ale "Joker" złapał już uchwyt i zaatakował gilotyną. Po kilkunastu sekundach sędzia musiał wkroczyć do akcji. Amerykanin dość niespodziewanie odklepał po ledwie 49. sekundach!

Wynik walki:

Jack Hermansson (19-4, 11 KO, 5 SUB) pokonał przez poddanie (gilotyna) w pierwszej rundzie Davida Brancha (22-6, 6 KO, 7 SUB)