Wimbledon. Kto jest faworytem wśród mężczyzn?

Wystartował Wimbledon 2024! Rywalizacja o triumf w turnieju panów będzie z pewnością niezwykle zażarta, a wytypowanie zwycięzcy to niełatwa sztuka. Dlatego też my ograniczymy się do wskazania kilku zawodników, którzy powinni liczyć się w walce o najwyższe cele.
Hubert Hurkacz
Zacznijmy od naszego rodaka. Hurkacz to siódma rakieta świata, a ostatnie tygodnie są dla niego naprawdę obiecujące. Polak świetnie zaprezentował się podczas turnieju w Halle, w którym dotarł aż do finału. W decydującym starciu musiał jednak uznać wyższość lidera rankingu, Jannika Sinnera.
Hurkacz jest bezsprzecznie najlepiej serwującym zawodnikiem w tourze – w tym roku ma już na koncie 573 asy i z pewnością nie zamierza się zatrzymywać. Dobre podanie to klucz do sukcesu podczas Wimbledonu, a Hubert wie, jak zagrywać, by sprawić problem rywalom. Polscy kibice z pewnością liczą, że zawodnik zagra tak dobrze (lub lepiej) jak w 2021 roku, gdy dotarł do półfinału.
Jannik Sinner
Skoro wspomnieliśmy już o liderze rankingu ATP, to sporym afrontem byłoby zostawić go na marginesie. Włoch niedawno przejął palmę pierwszeństwa od Novaka Djokovicia i wygodnie rozsiadł się w fotelu lidera. Czy utrzyma swój status na dłużej – czas pokaże.
Jedno jest jednak pewne, Sinner, który w pierwszej rundzie pokonał Niemca Hanfmanna 3:1, ma chrapkę na wielkoszlemowy tytuł w Londynie. W ubiegłym roku zatrzymał się na półfinale, ale dziś – jako lider rankingu – z całą pewnością ma apetyt na więcej.
Carlos Alcaraz
Kolejne, po Rafaelu Nadalu, złote dziecko hiszpańskiego tenisa. Alcaraz będzie bronił tytułu, który wygrał w ubiegłym roku, pokonując w finale Novaka Djokovicia.
Alcaraz w tym roku triumfował podczas French Open i z całą pewnością ma wszelkie argumenty ku temu, by myśleć o Wimbledonie z dużym optymizmem. Hiszpan w pierwszej rundzie łatwo pokonał Estończyka Lajala i zameldował się w kolejnej fazie. Rozstawiony z trójką Alcaraz to bez dwóch zdań jeden z najpoważniejszych kandydatów do końcowego triumfu.
Novak Djoković
Nigdy nie lekceważ Novaka Djokovicia. Tego typu sentencja z pewnością mogłaby być myślą przewodnią dla wielu tenisistów z przeszłości, ale i teraźniejszości. Serb wielokrotnie pokazywał, że potrafi – mimo przeciwności losu – wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i wygrywać w najtrudniejszych momentach. Tym razem będzie o to jednak niezwykle ciężko.
Serb bardzo dobrze zaprezentował się podczas French Open, ale z udziału w ćwierćfinale wykluczyła go kontuzja kolana. Wszystko wskazuje jednak na to, że rekonwalescencja przebiegła pomyślnie, bo Djoković potwierdził swój udział w tegorocznym Wimbledonie. 24-krotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych w wywiadzie dla tennnisuptodate.com powiedział, że podczas treningu z Daniłem Miedwiediewem nie odczuwał bólu i to sprawia, że czuje radość.
Jeśli Djokovicia nie wykluczą względy zdrowotne to z pewnością będzie w gronie faworytów. Zwłaszcza że ma dodatkową motywację do zwycięstwa – ewentualny triumf byłby jego ósmym podczas Wimbledonu, co pozwoliłoby mu wyrównać rekord Rogera Federera, a także 25. tytułem Wielkiego Szlema. Serb ma o co grać!
Zverev, Miedwiedew, Berrettini
Ci trzej zawodnicy również nie są bez szans w walce o końcowy triumfu. Wszyscy znają smak wielkoszlemowego finału, ale tylko Miedwiedew poznał smak zwycięstwa – w 2021 roku wygrał US Open.
Bukmacherzy oceniają szanse tych trzech zawodników niemal identycznie, jak Huberta Hurkacza. To dowodzi, że Hubert ma naprawdę sporo argumentów w oczach ekspertów, by zamieszać w tegorocznym Wimbledonie. Cieszyć powinna się też wspomniana trójka, bo Hurkacz nie od dziś uchodzi za specjalistę od kortów trawiastych.
Czy wymienieni zawodnicy rozstrzygną między sobą sprawę ostatecznego triumfu? A może pomiędzy nich wbije się jakiś czarny koń, który wywróci stolik do góry nogami? Przekonamy się wkrótce!
