Wygrane dwie. I jeszcze więcej znaków zapytania

Piłka nożna
Wygrane dwie. I jeszcze więcej znaków zapytania
fot. PAP
Wygrane dwie. I jeszcze więcej znaków zapytania

Selekcjoner Michał Probierz jest trenerem bardzo doświadczonym więc w obu towarzyskich sprawdzianach przed EURO 2024, choć spotkało go mnóstwo zaskakujących okoliczności, nie musiał przechodzić szybkiego kursu dojrzewania. Jego reakcje na losowe zdarzenia były prawidłowe, celne. Wymagające zarówno inteligencji, jak i odwagi.  Ale mimo dwóch zwycięstw z uczestnikami mistrzostw Europy w jego głowie na niespełna tydzień przed spotkaniem z Holandią na pewno pojawiły się jakieś znaki zapytania.

Udany występ składu "B" - pomijając grę od pierwszej minuty Nicoli Zalewskiego i Piotra Zielińskiego - przeciw Ukrainie, mógł wywrzeć nieco presji na głównych kandydatach do gry przeciw Holandii już na EURO 2024. Wojciech Szczęsny bez względu na mocny piątkowy występ Łukasza Skorupskiego nie musiał się o swoją pozycję obawiać, ale i tak wszedł w tryb "Katar", gdzie był naszym najlepszym piłkarzem. Jego kilka interwencji to klasa światowa.

 

ZOBACZ TAKŻE: Co ze zdrowiem Roberta Lewandowskiego i Karola Świderskiego? Michał Probierz zabrał głos

 

Obrona też raczej wyjdzie w układzie Jan Bednarek, Paweł Dawidowicz, Jakub Kiwior, a na wahadłach ujrzymy Nicolę i Przemysława Frankowskiego. W środku pola pojawiają się jednak znaki zapytania. Przeciętna gra Bartosza Slisza, który ani nadmiernie nie wspierał defensywy, ani nic nie wykreował plus dość "szary" w porównaniu z wcześniejszymi meczami "wykon" Jakuba Piotrowskiego może wprowadzić pewien stan niepokoju. Dwaj piłkarze, na których Probierz mocno postawił od początku swej pracy, dzięki swojej dotychczasowej postawie mieli status "gwarantowany". Z całym szacunkiem dla ich umiejętności i przynależności klubowej trzeba jednak pamiętać, że to jednak tylko Atlanta United i Ludogorec Razgrad. Na EURO grać trzeba będzie przeciw Realowi Madryt, Interowi Mediolan, RB Lipsk, Liverpoolowi i Manchesterowi City.

 

Wystarczy tylko spojrzeć, jak w poniedziałek wyglądało bezpośrednie porównanie nawet Zielińskiego z jego nowym kolegą z Interu Hakanem Calhanoglu. Z taką jakością piłkarzy nie tylko środka pola trzeba się będzie mierzyć w Niemczech. I nie będą to już towarzyskie potyczki przy własnych wspierających warszawskich trybunach. Skala trudności będzie zdecydowanie wyższa. Intensywność też. Tam będzie potrzebne nie tylko bieganie na innych parametrach, ale i szybkość reakcji. Szczególnie w tak zwanych fazach przejściowych, w których świetnie czuje się zarówno Austria, jak i Holandia.

 

Atak? Tu sprawa jest prosta. Zależeć będzie od zdrowia. Arkadiusza Milika straciliśmy już w piątek, a on zawsze dawał inne możliwości w roli zmiennika. Robert Lewandowski miał być wspierany przez Karola Świderskiego. Krzysztof Piątek i Adam Buksa mieli czekać na swą szansę, ten pierwszy zawsze był świetną opcją i to nie tylko w roli jokera. W tym wypadku wszystko już nie tylko w głowie Probierza. To doktor Jacek Jaroszewski ze wsparciem swoich fizjoterapeutów zadecydują, jak będzie wyglądała nasza pierwsza formacja na "Oranje". Trzymajmy więc kciuki nie tylko za "Lewego" i "Świdra". Tu może też pomóc medycyna.

Bożydar Iwanow/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie